wtorek, 6 kwietnia 2010

Wielkanoc po francusku

co to za koszmar, ja Wam mowie! Spedzanie Swiat w tym kraju, gdzie nie ma zadnej tradycji, a przejaw Swietowania odbierany jest co najmniej dziwnie i z usmiechem na ustach nijak mi nie odpowiada!

R. stwierdzil, ze posiedze tu jeszcze ze 2-3 lata i bedzie mi to tez tak obojetne jak i dla Francuzow... a guzik, ja tak nie chce... jak do cholery w ogole mozna zyc, ocierajac sie tylko koncem nosa po czyms co stanowi istne sacrum...co jest piekna tradycja, radoscia.... ale na Boga, nie radoscia z tego, ze sa wiosenne ferie, ze zaczal sie 2 tygodniowy czas laby... glownie dla dzieci, ale kto tylko mogl, to wzial urlop z pracy i czmychnal czym predzej na wiosenne wywczasy.
Beznadzieja!!!

W niedziele sklepy do poludnia byly otwarte, wiec jakby Wam jajec zabraklo to zawsze dacie rade kupic... W poniedzialek do poludnia tez sklepy otwarte. Tradycja Wielkanocnego sniadania nie istnieje, to raczej my staramy sie ja kultywowac, ale tutejsi zupelnie nie rozumieja dlaczego... dla nich wazny jest uroczysty obiad i tyle, reszta polega na tym zeby sobie pospac, odpoczac, przy ladnej pogodzie no ostatecznie mozna sie przejsc... zeby choc troche rodzinnie bylo... glownie jednak te Swieta polegaja na sprzataniu w ogrodzie, sadzeniu wiosennych kwiatkow i po prostu lenistwie. Niby w PL podobnie, jednak tutaj, nie ma zadnego nadecia swiatecznego, nikt nie bedzie paradowal w ubraniu przeznaczonym "tylko na niedziele", ba niektorzy nawet swiatecznej kapieli nie zaliczyli, badz fryzjera... jak dla mnie zenada.... zalosne to, smutne i smierdzace beznadzieja! Nie wspomne o tym, ze w Sobote, Niedziele knajpy sa otwarte!! No sorra, ale dla mnie to jakas porazka totalna!! Mam wrazenie, ze po prostu tu wszyscy Swietosc Swiat maja po prostu w dupie!
Nie lubie Swiat spedzac we Francji, choc to w sumie moja 3 Wielkanoc tutaj, kazda byla podobna, ale ta ostatnia juz mnie dobila... nic nie bylo takie jak powinno byc, samotnosc mnie bolala, i nawet poniedzialkowa wizyta u znajomych nijak nie poprawila nastroju... ot zwykle spotkanie, takie jak zawsze, no moze odrobine inne, bo w sumie mozliwe, ze ostatnie... w sobote przeciez wyjezdzamy...
Szkoda, ze nie mozna tych wszystkich gratow jakos teleportowac, bo pakowac mi sie nie chce, nic mi sie nie chce.... odczuwam stan totalnej beznadziei i niecheci do wszystkich i wszystkiego.
A w ogole ja chce w koncu isc do pracy i zarabiac jakas kase... to chyba mnie najbardziej demotywuje i deprymuje...

Jak na razie jestem totalnie na "nie"... bez humoru, a raczej na hustawce emocjonalnej czyli raz smiech, raz lzy... znam zrodlo tego stanu, ale nijak nie potrafie zmienic tego co czuje.
Nie jest dobrze ze mna, z moim swiatem, z tym co mnie otacza, a i ludzie mi najblizsi tez mnie zawodza... na swoj sposob czuje sie bardzo przegrana osoba, glownie na gruncie zawodowym, w tym dziale wrzucam sie do zakladki "nieuzyteczna i bezproduktywna"...

Koncze wiec to pisanie i jeczenie, bo musze na poczte smignac, potem ziemniaki obierac i sos preparowac jakis, R. dzis bowiem na obiad zjedzie, a po poludniu czas sie brac za pakowanie....

.... kurwa... zeby mi sie chcialo, tak jak mi sie nie chce!!

No to tyle... po tym wzmocnieniu slownym, odrobine mi lepiej.
Dziekuje.
Narka!

8 komentarzy:

  1. Ja się nie zgadzam na traktowanie samej siebie w ten sposób! Nie czuj, że Cię ktoś zawodzi - moze to tak wygląda tylko? Ja na przykład prawie nikomu nie wysłałam życzeń, bo jak zaczęłam to mnie tak złożyło, że poezja. I też niezbyt mi z tym dobrze. Bo może sobie ktoś coś pomyśli - że jakaś niemiła jestem,czy co.
    A teraz chora jestem. Bo zębowi przeszło, ale reszta - pfff, dętka.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale ja nie o zyczeniach kochana mowilam, to chodzi o cos zupelnie innego. Nie chce sie tu uzewnetrzniac o co mi chodzi... ja sie Kuro kochana, zle czuje ciagle siedzac w domu, dziczeje, wariuje, popadam w kretynskie myslenie...Poza tym to mysle o sobie jak mysle, potrzebuje pracy wiesz dlaczego? Zeby w swoim portfelu miec kase, zeby poczuc sie choc odrobine niezalezna!! I nie mowie tego dlatego, ze ja jakas zniewolona jestem w zwiazku, ze maz mi dopieprza czy jakies inne tam takie glupoty, bo tak wcale nie jest!! To ja sama zle sie czuje z tym, ze ja jako jednostka nie mam nic... choc bedac w zwiazku mam :)) To taki paradoks, ale moj R. wie o czym mowie i mnie rozumie, wie, ze siedzenia w chalupie na dluzsza mete nie jest dla mnie!!

    No a co do chorowania.. teraz to wiekszosc kicha, prycha i kaszle... taki czas, wiosna w natarciu, a zima w sumie jeszcze calkiem nie odpuscila :/ Zdrowiej!! Buziaczki :***

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie w domu święta są mniej więcej po francusku /tyle, że zamiast obiadu jest śniadanie/... w tym roku nawet tego nie miałem, bo leżałem w wyrze /sam :)))/ i do tej pory leżę...
    raczej większe znaczenie ma nadejście wiosny... jakoś naturalniejsze mi się to wydaje...
    no właśnie... czy we Francji jakoś witają Wiosnę?... w sumie umknęła mi ta kwestia, a Ty też nic nie pisałaś... są jakieś fety uliczne, zabawy z tej okazji?...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma Piterku niczego takiego. Zadnego topienia Marzanny, spiewow czy jeszcze tam czegos innego... ot wiosna przychodzi niezauwazona :))
    Zdrowiej chlopaku!! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana Maju,
    Smutno mi, ze Ci smutno. Z jednej strony Cie rozumie z drugiej widze, ze to Ty pewnych rzeczy nie jestes w stanie zrozumiec.

    1) Jesli chodzi o prace to sie z Toba zgadzam w 100% procentach. Wiem dokladnie co czujesz bo ja po skonczeniu studiow (tutaj) tez przez dlugi czas nie moglam znalezc pracy a potem jak znalazlam to ponizej moich kwalifikacji. Wiem co to znaczy nie miec wlasnych pieniedzy. I wiem co to znaczy siedziec w domu w 4 scianach i sie krecic w kolko. KOSZMAR.

    2) Narzekasz Maju na swieta francuksie, a raczej na ich brak. Chyba wiesz, ze jest to spowodowane tym, ze we Francji wiecej jest osob nie wierzacych niz wierzacych, a wsrod wierzacych katolikow ogromna ilosc jest niepraktykujaca. Dla Ciebie jest to wada, dla mnie z kolei zaleta. Moze wlasnie dlatego o wiele lepiej sie odnalazlam w tym kraju niz Ty. Nie wyobrazam sobie zycia w Polsce, zawsze chcialam z tego kraju wyjechac i nigdy mojej dezycji nie zalowalam. Do Polski jade bo musze, nie z przyjemnosci.

    Jesli zalezy Ci na swietach to moze Ty powinnas taka swiateczna atmosfere stworzyc w domu i nie patrzec na to co robia inni. Pamietaj, ze to emigrant musi sie przystosowac do nowego kraju a nie ten kraj do niego.
    Rozumiem, ze tesknisz za Polska ale nie masz wyjscia bo R. jest tutaj. Francji nie zmienisz wiec jesli ciezko Wam sie do tego kraju przystosowac to moze lepiej wrocic do Polski? Slyszalam, ze w Polsce brak jest wykwalifikowanych robotnikow na budowach bo duzo wyjechalo na Zachod. I ponoc ci co sa to bardzo dobrze zarabiaja. Ale to tylko slyszalam.

    Trzymaj sie Maju i zajmij przeprowadzka. Czarne mysli zostaw na pozniej. Gdybym mogla Ci przekazac choc troche entuzjazmu dla Francji to bym to z checia zrobila.

    PatKoni

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi się też czasami nie chce. Mnie znowu doskwiera bezczynność.... oczywiście kręci się wsio wokół zawodu i niemocy pchnięcia papierów dalej, bo jak usłyszą gdziekolwiek żem dzieciata to mnie motywują słowami:" Nie poradzi pani".

    OdpowiedzUsuń
  7. PatKoni, to co ja pisze tutaj czesto i gesto spowodowane jest tym, ze najzwyczajniej w swiecie swiat odbieram bardzo emocjonalnie, kiedys taka nie bylam ale po pewnych wydarzeniach w moim zyciu wiele sie we mnie samej zmienilo i tego nie zamierzam w sobie zmieniac, bo cudnie jest moc czuc to co sie czuje.
    Nie wmawiaj wiec mi prosze, ze ja czegos nie rozumiem, bo zupelnie sie z tym nie zgadzam! Ja wiem, ze Ty zapewne jestes i mieszkasz we Francji dluzej niz ja i znasz ten kraj od podszewki, i przyjelas zwyczaje bez wiekszych zastrzezen, ale dla mnie Ktos, kto mowi w ten sposob najzwyczajniej w swiecie nie ma za czym tesknic w PL. Tak jak moja Szwagierka i moj Maz, nie maja oni jakiegos silnego polaczenia ze swoja rodzina, brak w nich umiejetnosci okazywania uczuc, wiec moze lepiej sobie radza z rozlaka z bliskimi i z krajem niz ja.
    Zatem... Swieta sa dla mnie wazne, i nie ze wzgledu na swoja religijnosc!!!! Sa wazne ze wzgledow rodzinnych... postrzegam je przez doswiadczenia Swietowania z mojego rodzinnego domu, gdzie bycie razem w tym czasie bylo najwazniejsze!!
    Wierz mi, ze w ciagu calego bycia w tym kraju jak najbardziej dostosowuje sie do wszystkiego co tutaj spotykam, i nie zamierzam stad wyjezdzac tylko dlatego, ze ciezko znosze rozlake z bliskimi. Moja rodzina jest przeciez R. i gdzie on tam i ja, podjelismy decyzje o tym, ze bedziemy razem i zdecydowalam sie zamieszkac we FR wraz z nim. Milosc przezwycieza wszystko i w to wierze zawsze!
    Co do Swiat to z premedytacja nie ubieralam mojego domu w zaden Swiateczny sposob (choc zawsze to robie), z racji tego, ze przed przeprowadzka nie mialam na to czasu!! Pewnie dlatego te Swieta kompletnie nie byly przeze mnie odczuwalne... A i jeszcze jedno, moj R. swietnie odnalazl sie w tym kraju i jest mu bardzo dobrze :))) Jedyny mankament to finanse, i mamy nadzieje, ze dzieki przeprowadzce cos sie zmieni w naszym zyciu w tej materii :))

    Co do entuzjazmu dla tego kraju... to wiesz ja mysle, ze sprawdza sie zdanie, ze "wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma" :)) Nie mysl sobie, ze nie lubie Francji.. lubie ja, ale moze poznalam ja z innej strony niz Ty ja znasz, ze strony zwyklego czlowieka, ktory czesto i gesto nie ma pracy, nie ma kasy i uwielbia siedziec w Tabac'u...
    W sumie nie wiem jakie Ty masz doswiadczenia...

    No i na koniec dodam, nie emocjonuj sie moja droga tym co ja tu pisze jakos specjalnie :)) Bo ja jak sobie tu popisze, to za chwile myslenie sobie poustawiam, emocje wycisze i poczuje sie lepiej... no to chyba o to przeciez chodzi :)))

    Pozdrawiam Cie serdecznie i spadam do pakowania... bez czarnych mysli, bo w sumie one oprocz zatruwania ciala i umyslu niczego nie rozwiaza :))

    Ania... no widzisz jak to sie porobilo... jak nie mialas Marie, to mowili Ci, ze pewnie wkrotce zechcesz zostac matka, albo wynajdowali jakis inny powod, a teraz masz babo placek mowia "nie poradzi pani"... czeski film normalnie :))) wiesz czasem sobie mysle, ze im mniej sie bede spinac tym bedzie lepiej... tylko jeszcze w to uwierzyc musze hehehe

    OdpowiedzUsuń
  8. Polska jest bardzo tradycyjna i kochamy kultywowac te wszystkie swieta. Im wiecej tym lepiej. Kazda kultura jest inna... No coz, chyba przyjdzie Ci sie przyzwyczaic i po prostu robic swoje ;-)
    Moje swieta jakie byly, napisalam i juz chce o nich po prostu zapomniec :-)

    Bezwstydna_

    OdpowiedzUsuń