Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2009

nalesniki

Robie je dzisiaj, a raczej zrobilam.

Byly pyszne, wygrzebalam w sieci przepis na nalesniki biszkoptowe i stwierdzilam, ze moge sobie troche poeksperymentowac. Tym samym przygotowalam sie do Tlustego Czwartku, kiedy to we Francji zamiast paczkow smazy sie wlasnie nalesniki.

Czasem mi teskno za smakiem paczka z marmolada, jednak dobry nalesnik rekompensuje mi jakos ich brak :) Do tego przygotowalam wlasnorecznie przesmazone jablka, ktore czekaly chyba tylko na to, i prawde mowiac wyszlo z tego calkiem smakowite danko, no... podwieczorek :)

Wierzcie mi, ze warto bylo chwile poswiecic na dokladne przygotowanie ciasta, bo zostalo mi to wynagrodzone, fantastyczna wprost puszystoscia i nietuzinkowym smakiem :) Z takiej ilosci ciasta wyszlo mi z tego jakies 8 nalesnikow, ale jedna sztuka takiego smakowitego crepa wystarczy by zaspokoic moj glod. Z lakomstwa jednak polasilam sie na jeszcze jedna smakowita sztuke i teraz leze do gory pepkiem, bo brzuch mnie boli z przezarcia.

Pewnie bede teraz je jadla przez 2 dni, bo R. nie jest amatorem takich smakolykow... ignorant ;))) choc skusil sie na jednego... jutro jednak zaserwuje je do poobiedniej kawy, tylko zastanawiam sie jeszcze nad tym z czym je podac...pewnie zaraz poszperam znow w sieci :)

Teraz mialam jechac na step, ktory udalo mi po roku poszukiwan w koncu znalezc, ale z racji koszmarnych opadow sniegu, a potem deszczu oraz niskiej temperatury moje plany wziely w leb. Czekam zatem na roztopy, zeby ruszyc te moje ciezsze o m.in. 2 nalesniki cztery litery - oby nastapilo to jak najszybciej, bo napalilam sie na cwiczonka okropnie!!

Z ostatniej chwili:

- R. zalozyl obraczke na weekend!!! :))))) ach az mi serce rosnie :)))

- w niedziele odezwal sie do mnie dawny znajomy...nasza znajomosc jest tylko i wylacznie netowa, poznalismy sie na pewnym czacie (zreszta nie tylko z nim, prawda??!! :)))) Nigdy sie nie widzielismy, ale rozmowy z nim zawsze sprawialy, ze smialam sie jak glupi do sera. Fajnie, ze ta nasza "znajomosc" przetrwala prawie 2 lata milczenia :)

- napisalam drugiego w zyciu maila po francusku, istne szalenstwo :))) i choc byl krotki, i nie w pelni gramatyczny, to zostalam zrozumiana!!! :))) w zyciu nie przypuszczalam, ze ta chwila kiedys nadejdzie :))

no to...chwilo trwaj!!!

środa, 21 stycznia 2009

obraczka

Wlasnie przed chwile R. zdjal swoja obraczke.

Cholera, az mi sie serce scisnelo,.

Nie zdjal jej dlatego, ze mu sie malzenstwo ze mna znudzilo, co to to nie...Powod jest taki, ze w pracy ulegala ona powolnemu zniszczeniu, a i nie raz nie dwa palec wsadzil jakos tak nieszczesliwe, ze obraczka sie zaczepiala i palec na tym cierpial okrutne katusze.
Radzilam mu, zeby nie wkladal palca tam gdzie nie trzeba, ale wiadomo, nie sluchal.
W sumie to normalne, ze maz nie slucha swojej zony, przywyklam.

Wiekszosc facetow to dzieci, ktore lubia sie uczyc na wlasnych bledach. No i spoko, tylko szkoda, ze jednak ten ladny krazek spoczal w odpowiednim pudeleczku na nie wiadomo jak dlugo...jak znam zycie, to juz razej ciezko mu bedzie ja wlozyc ponownie. No ale moja w tym glowa, zeby jednak postanowil ja zakladac na weekendy... no bo po co ma sie odzwyczajac od przyjemnego ucisku malzenskiego pierscienia, niech ktos bedzie w tej rodzinie wladca pierscieni :PP

Mowiac szczerze obraczka to tylko znak, nie zmienila ona naszych uczuc do siebie, ba powiedzialabym ze jestesmy teraz chyba bardziej swiadomi tego, ze zaczelismy rodzinne zycie. Niby po slubie nic sie zmienilo, ale jednak ... tutaj juz nie jestesmy - stosujac francuskie nazewnictwo - kolega i kolezanka, tylko mezem i zona.
We francuskim spoleczenstwie jest to niewatpliwy powod do dumy i szczescia wszak panuje tutaj moda na zwiazki luzne. Nikogo tu nie dziwi kilkoro dzieci jednej matki, a kazde majace innego ojca. Wszyscy zdaja sie zyc w cudnej symbiozie, i tylko czasem sie zastanawiam jaki jest to przyklad dla tych dzieciakow, w koncu znaczenie slowa "rodzina" nabiera dla nich jednak zupelnie innego znaczenia niz chocby dla mnie.

Francja to jednak dziwny kraj, w ktorym ludzie pragna milosci ale jednak boja sie w nia zaangazowac, czasem wydaje mi sie, ze slow o milosci jest wiecej niz czynow. Potwierdza to piekno jezyka francuskiego, gdzie milosc nabiera jakiegos dziwnie erotycznego znaczenia, i tylko szkoda, ze wszystko jest tak upraszczane i sprowadzane do jednego...w koncu sex nie jest proza tego zycia. No przynajmniej nie dla wszystkich ;)

Wracajac jednak do tematu, bo jak zwykle jakos zeszlam na tory poboczne... ciesze sie jak dziecko, ze utrzymal ja na swoim palcu az caly miesiac, i troche przykro mi, ze jednak ja zdjal. Rozumiem jednak, ze bedzie mu ona przeszkadzala w pracy, na cale szczescie nie pracuje non stop, a i najwazniejsze jest to, ze obydwoje sie kochamy!

Hmmm, moze zatem i ja zdejme obraczke...ciekawe jakby na to zareagowal ;))