czwartek, 30 kwietnia 2015

Wracam silniejsza

Sloneczna pogoda sprzyja powrotom. Wracam na bloga bo szkoda zeby tak lezal odlogiem. Juz tyle sie wydarzylo od ostatniego mojego wpisu, a ja sie kompletnie tym nie dziele z nikim, zatrzymuje wszystko w sobie, dla siebie. Ale to nie przez egoizm, ino przez lenistwo :P Hm, nie wiadomo co gorsze ;)

Przez ostatnie dni, zajeta bylam i w sumie nadal jestem, glownie firma R. Wymaga ona wiecznego zainteresowania, w sumie to R pracuje, a ja ogarniam papiery, a raczej probuje ogarniac fakturowanie po francusku. Przyznaje, ze ucze sie tego wszystkiego z zainteresowaniem, sprawia mi to satysfakcje i przypomina mi moja prace z PL. Lubie dlubac w Pakiecie Office i lubie cale ten komputerowy swiat.
W tzw miedzyczasie probuje ozywic i zreanimowac 2 laptopy, ktore odmowily wspolpracy. Jeden, ten z ktorego wlasnie pisze, chyba sie udalo postawic na nogi, ale cos czuje, ze wymiana chlodzenia bedzie niezbedna. Drugi najprawdopodobniej ma problem z karta graficzna, ale tego to juz sie nie podejme.. poczekam, az pojedziemy na polnoc, wowczas podrzuce kompa naszemu przyjacielowi, niech on go leczy...

Poza tym wzielam sie za przeorganizowanie sypialni dla gosci. Z racji dzialalnosci R. potrzebujemy biurka, i kilku polek zeby zrobic jakis kacik biurowy, z drukarka, komputerem, i skoroszytami.. 
Na poczatku pomyslelismy z R., ze kupimy uzywane, ale prawie nowe mebelki. Jakas wersalke rozkladana, by zastapic nia to wielkie lozko, a dzieki temu bedzie miejsce na tez uzywane biurko czy stolik, a ja to biurko jak cos przemaluje na bialo - kolor wiadomo z jakiego powodu, coz milosc nie wybiera :)
Sprawdzilam ceny na portalu z meblami uzywanymi i stwierdzilam, ze calosc wynioslaby mnie pi razy drzwi 80 - 100 euros... ekhm, no sorry, ale za taka kase i po dolozeniu jeszcze ze 40 euros to mozemy miec drukarke laserowa, ktora jest tez nam potrzebna do drukowania faktur.
Myslalam, wiec kilka dni co by tu zrobic, zeby zarobic ;) a raczej zaoszczedzic i miec to miejsce na male biuro i dzieki naszej kocie, ktora budzi mnie ostatnio okolo 5 rano :P wpadlam na pomysl...
A juz chcialam mordowac biedne zwierze, ze te pobudki!!!! Jednak okazuje sie, ze dzieki temu przychodza mi do glowy same dobre pomysly :P widac o tej porze w mozgu jest tylko tabula rasa i jest gotowa na to, by ja zapelniac :) 

Kota wiec przezyla, a ja po tych pobudkach to nawet przykladam jeszcze na chwile glowe do poduszki, tulac kote, ktora domaga sie porannej dawki pieszczot... a w tym samym czasie, w mojej glowie kresli sie pomysl na nowy projekt :)

Wczoraj wiec zabralam sie za realizacje tego projektu. Znalazlam calkiem przypadkiem pod reka klucz imbusowy!! Przypadkiem, bo w naszym domu, jest tak jak w przyslowiu "szewc bez butow chodzi" to znaczy, ze nie mam praktycznie zadnych podstawowych narzedzi, nawet mlotka!!! Zamiast mlotka uzywam najczesciej tluczka do miesa :P  Moj maz z racji wykonywanej pracy narzedzia ma wszedzie, tylko nie w domu ... a ja musze sobie jakos radzic, wzielam sie wiec za rozkrecanie lozka :)
Poszlo mi to nader zgrabnie i sprawnie :) zadna z desek lozkowych raczej na smieci nie pojdzie, bo postanowilam wykorzystac jako blat do pracy biurowej drewniany zaglowek z loza, odwroce go tylko tak by te rzezbienia byly pod spodem :)
Niestety musze wymusic na moim mezu - co juz wczoraj zaczelam robic - obowiazek wziecia sie do roboty!!! Zazwyczaj mu odpuszczam, bo wiem ile pracuje i wiem jak zmeczony wraca do domu, ale jednak wczoraj wieczorem od razu, od wejscia, wyluszczylam mu co trzeba zrobic i jakich narzedzi potrzebuje by je mogl przytachac do domu z budowy, i przeciac kilka desek, i wywiercic kilka dziur w scianach zeby przymocowac blat... farbe kupie ja, i przemaluje wszystko jak trzeba... 
Mam tylko nadzieje, ze czekac na to wszystko nie bede lata swietlne bo mnie szlag trafi... 

Zatem materac z lozka trafil na podloge, polozylam go wzdluz sciany i tym samym jest miejsce na biurko i krzeselko... juz nie moge sie doczekac tego kacika, bo w tej chwili pisze to siedzac przy stole w salonie i nie jest to zbytnio wygodne. 
Na koniec kilka zdjec jak wygladal ten pokoj wczesniej i jedno na ktorym widac materac z Kota :)






CDN.... 
Milych i slonecznych majowek Wam zycze :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

Niebyt

Jestem a jakoby mnie nie bylo.
Marzec minal, bylam w Polsce u Mamy. Nie chce o tym pisac, ciezki czas dla nas wszystkich nastal, na szczescie Mama wraca do zdrowia.
Wracalam do domu samolotem, i jakos tak sie stalo, ze tego samego dnia i praktycznie o tej samej godzinie kiedy pilot Germanwings postanowil zabic siebie i innych... przezylam to okropnie, i przez dlugi czas mialam wrazenie, ze smierc jest tuz za moimi plecami. Nadal czuje cos dziwnego, ale powoli moge powiedziec, ze otrzasam sie z tego niebytu... wracam jak z jakiejs pieczary, do mojego normalnego zycia. Polska wplynela na mnie bardzo depresyjnie, i nie mam ochoty na wieksze wynurzenia.
Po pobycie w PL wiem tylko jedno, kocham moje zycie we Francji, bo ma kolor, sens i jest w nim radosc.

Skupmy sie najlepiej na tym co tu i teraz, nie chce myslec o niczym wiecej, bo myslenie mnie po prostu ostatnio bardzo boli.
Chcialam w ogole napisac cos innego, ale wyszlo co wyszlo. Wiem, ze powinnam napisac cos z sensem, ale nie mam weny jakos, chcialam tylko dac jakis znak, ze jestem, ze istnieje. Zaniedbalam bloga, czytelnikow, zreszta i tak tu nikt nie zaglada, co akurat mie nie dziwi, skoro sie nie ma co czytac to sie nie ma po co wchodzic :)

Mimo wszystko postaram sie zreaktywowac , dla siebie, bo lubie to miejsce, i nie chce z niego rezygnowac, choc przez chwile przyszla mi taka mysl do glowy.
Nic to, na razie koncze moje nadawanie. Odezwe sie juz mam nadzieje, w bardziej jasnych kolorach ....