środa, 27 marca 2013

2 miesiace

ciszy na blogu mym.

Minelo jak z bicza strzelil.
Dzis w koncu wyjezdza brat R. Szwagier nie nalezy do ludzi meczacych, ale ja juz jestem mega zmeczona ta jego wizyta. Przez chwile poczulam sie nawet zazdrosna, bo R. z racji tego, ze bral Szwagra do pracy, to przebywal z nim non stop kolor, a ja zeszlam na plan drugi... nawet to rozumialam przez chwile, bo wiadomo brat przyjechal, to i pogadac musieli, a ze tak dlugo ze soba przebywali od kilku ladnych kilkunastu lat to mieli co nadrabiac... Pozniej jednak poczulam sie naprawde zepchnieta na drugi tor, o czym owczywiscie R poinformowalam, o tym, ze nam brak intymnosci w naszym codziennym zyciu mowic na szczescie nie musialam, ale to rowniez mi zaczelo mocno doskwierac. Cale szczescie, ze chodzilam i nadal chodze do pracy wiec kawalek swojego zycia mam, i mialam sie czym zajac.
No wlasnie tak odnosnie pracy, to tu wielkie zmiany sa, zwalniaja na potege, a zatrudniaja na kontrakty CAE na 20h tygodniowo, tak sie oplaca zatrudniac ludzi, bo znajduja ich przez Pole emploi (czyli urzad pracy) i na dodatek nic ich nie kosztuja, bo to panstwo placi za takie kontrakty, a nie instytucja zatrudniajaca. Ja rowniez bede pracowac jeszcze tylko do konca kwietnia, bo niestety za drogo kosztuje utrzymanie takiego pracownika jak ja, zatrudnionego na caly etat... wrzucic sie wiec musze znow w wir poszukiwan, i nie chce mi sie bardzo, ale wmawiam sobie, ze moze dzieki temu znajde cos o wiele lepszego, przynajmniej lepiej platnego, bo jak na razie to jechalam na smic, czyli najnizszej krajowej...1150e ... no ale miec a nie miec to tez jest roznica! Szczegolnie doceniam ta najnizsza krajowa w momencie kiedy R sie sypnelo kilka budow, i zostalibysmy po prostu na lodzie, badz nawet na ulicy...bywa...
Poza tym wiosna w calej Europie ma wszystkich w dupie i postanowila zastrajkowac, moze jej tez za malo placa!
Doskwiera mi tez to, ze Swiat Wielkiej Nocy nie spedze z Mama, bratem, z Rodzina... bede pracowac do Niedzieli Wielkanocnej...Poniedzialek wolny, a pozniej znow tyrka i to ostra, ale nic to, kasa mnie mobilizuje!!
Nie przygotowuje na te Swieta nic... absolutnie nic...ani nie sprzatam, firanki sa nadal od Bozego Narodzenia, okna nie pomyte, kapy na fotelach i kanapie, poszewki poduch nadal czekaja na pranie i cos sie zabrac za to nie moge - ani prawie w ogole nie gotuje...w piatek, badz w sobote po poludniu przygotuje zurek (z torebki, bo innego nie mam, a i robic by mi sie nie chcialo tych zakwasow i innych tam takich magicznych sztuczek)jedyne co zrobie to wywar z bialej kielbasy - niemieckiej, i warzyw do tej wlasnie zupy, kielbase upieke z cebula, swieconki nie bedzie, bo nawet nie chce mi sie dzwonic do "polskiego" kosciola by zapytac o ktorej beda swiecic pokarmy.... kupie tylko jajek od groma i tak jakos przepimpkujemy te Swieta... moze jakas babe trzepne, by tradycji stalo sie zadosc, i zapewne zaniose ja do pracy, bo R nie jada slodyczy, szczegolnie takich ciast...wiec nie ma co sie wysilac...
nawet nie biore sie za ozdabianie domu, bo nie uznaje zdobienia bez uprzedniego wysprzatania chaty :) zatem Jalowe te Swieta...
W wielka sobote wieczorem wychodze z kolezankami z pracy do restauracji a pozniej na drinka i moze potanczyc, a w niedziele na rano do pracy hehehe... czyli okazuje sie, ze zaczynam spedzac te Swieta jak wiekszosc rodowitych Francuzow. To sie porobilo! No ale coz poradzic, z Polakami mieszkajacymi w miescie na M. nie mam juz zadnego kontaktu, z roznych przyczyn pourywalam te wszystkie znajomosci o korzeniach polskich. Dobrze mi tak, nic na sile, i nie mam nawet zamiaru podtrzymywac tych znajomosci. Wole zyc tak jak teraz, przynajmniej musze ciagle mowic po francusku, co mi na bardzo dobrze wychodzi!

na koniec dodam, ze jezdze tym naszym espacem, i nie zajmuje juz dwoch miejsc parkingowych, tylko normalnie, jedno :) R. nie moze sie przyzwyczaic, ze jezdze, nie za dobrze znosi to, ze jestem juz tak samodzielna... ale to juz jego problem, nie moj, ja sie czuje ok z tym, ze jezdze i nadal szukam auta dla siebie, choc finansow na to chwilowo nie mam... ale co tam, marzyc trzeba w koncu to auto bede miala i basta!

Korzystajac z tego, ze pojawilam sie w Wielkim tygodniu chce Wam zlozyc serdeczne zyczenia Wielkanocne, niech beda one radosne, smaczne, spokojne, zdrowe i pelne jedynie dobrych niespodzianek!!