piątek, 14 czerwca 2013

Kop

Obejrzalam film, dokument na TV Polonia, o wypadku a raczej o zyciu po tym wypadku Macka Zientarskiego, nie zaluje!
Nie poszlam na zakupy, tzn przelozylam godzine wyjscia i nie zaluje!!
Dostalam takiego kopa, ze nawet sie sie tego nie spodziwalam!!
Nie pomagaly mi tak zadne slowa innych ludzi, jak ten film... Panie Macku, wbrew temu co sie stalo, podziwiam Pana!
Bez oceniania, wydawania wyrokow, po prostu zyc trzeba dalej, chocby sie walilo palilo, zycie "kreci" sie dalej :)
No to ide na zakupy!
Z usmiechem na ustach, juz dawno tak nie bylo!!!!

Dla zainteresowanych polecam bloga Macka, na pewno bede na niego zagladac!!

czwartek, 13 czerwca 2013

Niby

Niby wszystko jest w porzadku, ale wcale nie jest.
Mam wrazenie, ze umieram wewnetrznie.
Wiele rzeczy wydarzylo sie w ostatnim miesiacu, czerwiec okazuje sie miesiacem kiedy odchorowuje wiele rzeczy, ale odchorowuje emocjonalnie.
Mam generalnie zycia po wyzej dziurek w nosie, i wiem, ze zawsze spadam na cztery lapy i jakos wszystko sie samo uklada, tak teraz mam wrazenie, ze nie jest tak jak bym chciala. Chyba priorytety mi sie zmieniaja, dojrzewam, a moze starzeje sie, i potrzeby tez mam inne. Nie czuje, ze beda one zaspokojone, i zastanawiam sie nad sensem trwania w zwiazku w ktorym jestem, pomimo uczucia, ktore zywie do R. a on do mnie.
Ostatnio mysle nad tym, ze moze lepiej sie rozejsc, i sprobowac zyc z kims kto moze mi dac to, czego R nie chce. Korci mnie by sprobowac, ale z drugiej strony co zrobie jesli nie wyjdzie z kims innym, tez bede zalowac czegos, a mianowicie tego, ze skrzywdzilam osobe, ktora mnie kochala. Zyje troche na krawedzi, nie rozmawiam z nikim na temat tego co sie we mnie dzieje, bo i po co. Przestaje siebie lubic, przestaje lubic zycie, ktore nie jest takie tragiczne, ale nie daje mi to zycie satysfakcji zadnej. Czuje, ze utknelam w jakims martwym punkcie i nie moge zrobic zadnego kroku, bo sie boje konsekwencji.
Boje sie starosci, co raz czesciej o niej mysle, w ogole duzo mysle, to tez nie dobrze, bo im czlowiek wiecej ma czasu na myslenie, to wyszukuje sprawy, o ktorych wczesniej nie chcial myslec. No ale ile mozna prac, sprzatac, gotowac, nie mam hobby, jestem co raz grubsza, pomimo diety.. moje leki na nadcisnienie zatrzymuja wode w organizmie i puchne... Z drugiej strony to na pewno tylko glupie tlumaczenie, z ta woda...ale fakt jest nie zaprzeczalny tyje... moje wysilki spelzly na niczym swego czasu i nawet to stracilam. Zostaly mi tylko wspomnienia z tego okresu, i masa ciuchow, ktorych nie moge na siebie wlozyc.. wprawdzie zakupilam kilka nowych rzeczy, ale zle sie czuje z tym, ze zamiast chudnac to tyje...
Czuje sie pusta w srodku, moze gdybym swego czasu nie stracila tego czego chce byloby inaczej, a tak... wraz z uplywajacym czasem to poczucie pustki jest coraz wyrazniejsze i mocniejsze.
Jak to mowia do tanga trzeba dwojga, wczesniej myslalam, ze tak bedzie dobrze, ale wcale nie jest dobrze...boje sie ze zakilka lat bedzie juz naprawde za pozno a ja nie pogodze sie z tym stanem rzeczy.. o ktos dzwoni, moze to znak, ze nie powinnam tego pisac, ze nie powinnam tego wysylac w eter, ot wywalic z siebie tylko ten smutek i wykasowac, a zycie potoczy sie dalej, tak jak zawsze... O przyszedl sms, ze ktos mi zostawil wiadomosc, odslucham...choc wcale mi sie nie chce z nikim gadac.......... .......................... ..................... ............................. to w sprawie pracy, maja moje cv przed oczami, i chca wiedziec, czy jestem dispo... a ja w sumie jestem dispo, ale nie wiem czy mi sie chce pracowac, siedze bowiem sobie na zasilku, a popracuje sobie w miesiac na koniec lata... wpada miesiecznie mala pensja do kieszeni, do lutego moge nic nie robic, ale czy tego chce??? Oddzwonie chyba, pewnie to tez robota tylko na wakacje, ale kto nie pyta ten nie wie... moze w koncu bym zarobila na ten cholerny samochod, ktory tak bardzo jest mi potrzebny!!!!!

No i jak widac, nic madrego nie napisalam, u mnie zgnilo i wcale nie wiosennie, choc pogoda za oknem wprost przeciwnie, upalna, sloneczna, i z blekitnym niebem...
Zmeczona jestem, tyle na koniec juz powiem... ale dobrze mi zrobilo wyrzucenie z siebie tych slow, czas pokaze czy one cos znaczyly.
Nie oczekuje komentarzy, bo tak jak mowilam, ostatnio nie mam ochoty na wieksze dyskusje :) Poza tym mysle sobie, ze wiekszosc osob przechodzi przez takie chwile... w koncu czym byloby zycie, gdyby nie rozterki duszy...