piątek, 21 listopada 2014

Zycie

bywa trudne, szczegolnie kiedy sie mieszka ponad tysiac kilometrow od najblizszej rodziny.
Od poniedzialku do srody zylam troche na innej planecie.
Moja mama miala udar mozgu, niedokrwienny, przez chwile miala afazje, ktora sie cofnela na szczescie, ale lekkie porazenie lewej strony jeszcze pozostalo, lewa reka jest b slaba, mama nie jest w stanie utrzymac telefonu, lewa noga tez nie w pelni sprawna... Wczoraj mama mogla juz wstac i pojechac sama do toalety, na wozku oczywiscie.. lekarze mowia ze idzie ku lepszemu, ale nadal jest zagrozenie zycia, bo wylew byl w niedziele, a moja mama sobie z nim przechodzila...
Maly dzieci maly klopot, duze dzieci duzy klopot, starsi rodzice .... klopoty duzych i malych razem wziete...  taka to prawda.
Wczoraj odpoczelam wyluzowalam sie tak bardzo, ze moje cialo natychmiast podchwycilo ten luz i wyklulo sie przeziebienie. Pije juz herbate z imbirem i miodem, musze sie jakos postawic na nogi, szczegolnie ze dzis mam impreze swiateczna w pracy , kolacja i wino i czeki gwiazdkowe beda rozdawac, wiec jak moglabym nie isc ;) W plecach tez mi cos trzasnelo, no sypie sie :)
Do Polski powinnam jechac, ale nie mam kiedy na razie. Jestem sama, R pojechal znow w Alpy, ale wcale nie na narty tylko do pracy. Poza tym kota samego w domu na tak dlugi czas nie moglabym zostawic samego no i ja jeszcze pracuje do konca miesiaca. A 1. grudnia musze sie zarejestrowac w Pôle emploi zeby jak najszybciej dostac zasilek dla bezrobotnych czyli chômage. Ech popieprzylo sie sporo, ale tak to juz, jak sie pouklada troche to bach rozpierdziucha sie robi. Nie jestem zla ani zawiedziona, mysle ze to wszystko co sie wydarzylo, wydarzylo sie po cos, to jest pewna proba dla mnie i dla mojej rodziny.
Wiem tez ze potrafie zyc calkiem sama, bez R. nie tesknie juz za nim tak szalenczo jak kiedys, bo wiem ze wroci, potrafie byc sama ze soba i bardzo doceniam ten czasµ. Jest to tez test na sprawdzenie tego jak zyje z wlasna rodzina, wyjechalam 7 lat temu, wiec z astrologicznego punktu widzenia moge rzec, ze Saturn rzadzi, a po 7 latach niektorzy mowia, ze wszystko sie zmienia, i fakt, zmienia sie.. mozna powiedziec ze po 7 latach zbierasz to co zasiales, wiec jesli dbales o swoj plon to zbierzesz godne plony, jesli nie to nie bedzie co zbierac bo bedziesz miec same straty...
Ja zbieram plony ale i stalam sie madrzejsza, dojrzalsza. Nie wiem co bedzie za jakis czas, ale wiem, ze musze nadal pracowac i nie moge usiasc na laurach.
Wiem ze mama by chciala mnie zobaczyc, ja tez chce zobaczyc sie z mama, ale to chyba bardziej moj brat mnie potrzebuje.... skomplikowane to wszystko do przepracowania we mnie samej.

Odbiegajac od tematow rodzinnych..w poprzedni weekend czulam chec odkrywania mojej kuchni na nowo, pieklam i robilam konfitury z jablek o piernikowym smaku. Pieknie mi to wszystko wyszlo, tak slodko i od serca... uslyszalam tez wiele pieknych slow pod swoim adresem, mile to...
Tak musze powiedziec, ze to milosc sprawia, ze jestem tworcza, ale milosc do samej siebie, ale bez zadufania w sobie, milosc i zaufanie do siebie, sprawia, ze czuje sie silna i wiem czego chce!

A oto wynik mojej milosci:

 Ciasto marchewkowe bez mleka bez glutenu ale za to z przyprawa piernikowa :) 
Przepis TUTAJ

    A to konfitura jablkowo-piernikowa, idealna na dodatek do prezentu gwiazdkowego :)

Do nastepnego razu... juz niedlugo adwent...


wtorek, 11 listopada 2014

Juz 11 listopada

fajnie, ze w koncu czas przyspieszyl ;) we wrzesniu myslalam ze nie wyrobie, bo tak ciagnely sie te dni...
Na szczescie zaraz bedzie polowa listopada.
Czekam na koniec mojego kontraktu jak na zbawienie, dzis tez ide do pracy za 2h zaczynam, skoncze o 20h, a jutro na 7h.... Olaboga jak mi sie nie chce, dzien wolny od pracy i ostatni to dzien dlugiego weekendu, ale coz nie kazdy ma wolny weekend tym bardziej dlugi weekend. Nic to za chwile bedzie grudzien i skonczy sie cos bym mogla rozpoczac inne cos :D
Juz wiem na pewno, ze potrzebuje pracy tworczej, i zamierzam isc w tym kierunku... daje mi to ogromna radosc, i chec do zycia, daje mi to szczescie... bez tego czuje sie po prostu jak bym byla pusta w srodku...

A tak z innej beczki, jesien rozgoscila sie na calego w Alzacji, ale rozpieszcza nas mimo wszystko sloncem i temperatura znosna, deszcz pada od czasu do czasu, ale nie ma co narzekac, w koncu listopad i jesien...
Miluza stroi sie na Swieta, i zaczynam czuc Magie Swiat, w Niemczech kupilam juz przyprawe do piernikow bo zamierzam upiec pierniczki ..... zamiar jest, ochoty na razie jednak nie :)
Na starowce, a raczej na jej rynku wszystko powoli przygotowuje sie do Swiatecznego czasu, za dwa tygodnie beda juz stac drewniane budki, karuzela, bedzie kolorowo, gwarno i zapachy grzanego wina i nalesnikow z czekolada beda draznic nos. Czekam na ten moment, z utesknieniem :)


niedziela, 2 listopada 2014

LIstopad

powital nas sloncem i cieplem, to zapewne ostatni weekend tak mocno skapany w sloncu, od jutra juz nastanie plucha, chlod i jesienny wiatr bujajacy prawie golymi drzewami...
W domu pale swieczki, bo i weekend wspominkowy, wprawdzie o bliskich mi zmarlych mysle w sumie prawie kazdego dnie, to jednak dzis, w Dzien Zadusznych jestem w Polsce z najblizszymi.
Jest tez jeszcze jeden powod dla ktorego mocno kieruje swe mysli w strone mojej rodziny, i mojego brata.. .. dlugo wczoraj z nim rozmawialam. Ech zycie bywa pokrecone... nawet bardzo....

Skorzystalam tez z mojego wolnego weekendu, Halloween wypadl w piatek, wiec w sobote przelezalam, a dzis przesiedze... weekend w pizamie byl mi chyba bardzo potrzebny, bowiem przez ten czas wyprodukowalam Pierogi z Farszem z Czerwonej Soczewicy - rewelacyjny, tak dobre, ze nawet R sie skusil, choc zazwyczaj nie tyka pierogow jesli nie sa one z miesem badz z kapusta i grzybami... przepis jest tutaj i goraco go polecam!

A dzis z rana obudzilam sie z checia upieczenia ciasta, do porannej kawy... znalazlam bardzo prosty przepis bez mleka, jajek i glutenu bo jestem na niego uczulona, ale wykorzystalam make gryczana.
Ciasto jest przepyszne i oczywiscie proste (przepis znajduje sie tutaj).... bo innych nie robie :)


Jak widac przygotowuje sie do zimy... bo w sumie kto nie lubi tych dlugich wieczorow pod kocem z kubkiem herbaty z cytryna ... no kto? :)

Przepis:

1,5 kubka mąki (uzylam gryczanej))
1/2 - 3/4 kubka cukru 
1 łyżka cukru z wanilią
szczypta soli 
3 łyżki kakao (albo 1,5 łyżki karobu)
1 łyżeczka sody
1/3 kubka oleju
1 łyżka octu (balsamicznego, jabłkowego lub winnego)
1 kubek zimnej przegotowanej wody lub ulubionego płynu (soku, kompotu, mleka owsianego)

Wszystkie suche skladniki wymieszac w misce, dodac potem plynne i wymieszac lyzka.
Mozna dolozyc owoce.
Przelac ciasto do brytfanki, wczesniej ja naoliwylam i wysypalam maka, ja uzylam takiej brytfanki na babke. A potem wlozylam je do nagrzanego piecyka na okolo 30 min az do suchego patyczka... Piec w 180°C

:) ot i tyle