sobota, 31 stycznia 2015

Zapowiedź

Późno już ale postanowiłam sobie utrudnic życie i ustawiłam sobie polską czcionkę ... rety katorga, odnaleźc się nie mogę i szukam jeszcze wielu polskich jakże szeleszczących literek. Zapomniałam już jak się pisze z tymi wszystkimi ą ę ź ł i całą resztą ... i szczerze to nie wiem czy wytrwam w tym by tak pisac na blogu, bo zajmuje mi to o wiele więcej czasu niż zazwyczaj. Te cztery linijki pisze już od kilkunastu minut jakoś nie za bardzo mi to chyba pasuje.

Zatem będę kończyc i pokaże te tytułowe zapowiedzi ... Pod nieobecnośc R pracowałam ciężko, malowałam krzesła w salonie un sacré boulot... wprawdzie jeszcze ich nie dopieściłam jeszcze brakuje im detali, ale chce miec pewnośc, że farba jest już wyschła, zatem wszystko w swoim czasie.

Dobrej niedzieli! 

Przed malowaniem:


W trakcie malowania:


A efekt końcowy już niedługo :)

Bon Dimanche!

środa, 28 stycznia 2015

Praca i pasja

Jestem bezrobotna, ale dzieki przepracowanemu okresowi mam prawo do pobierania zasilku. Dobrze, ze mam ten zasilek, bardzo to doceniam, bo wiem, ze w Polsce mozna o tym zapomniec.. jestem bezrobotna od poczatku grudnia, wiec w sumie za chwile mina 2 miesiace kiedy jestem bez pracy, choc bezrobotna sie nie czuje :)
Pomiedzy lekarzem a badaniami, probuje skupic sie na pewnym projekcie zawodowym, ktory nie ma nic wspolnego z poprzednim zajeciem, a tym razem z moja pasja. Kocham wystroj wnetrz, zmieniac, dekorowac, malowac, i w ta strone chce isc, czas pokaze jak sie to wszystko pouklada... zyje marzeniami, ale mam w sobie sporo sily, by marzenia staly sie rzeczywistoscia. R mnie wspiera, popiera decyzje, i choc sam skoncentrowany jest bardzo mocno na swojej pracy, i rozwijaniu wlasnej dzialalnosci, to nie podcina mi skrzydel jak robia to niektorzy urzednicy, ktorych spotkalam, ale sam podrzuca pomysly i radzi. 

Od wczoraj jestem sama w domu, R. znow w Alpach, ale nie na nartach :) pracuje chlopak, a ja skorzystalam z tego, ze go nie ma i wzielam sie za malowanie ... usiedziec juz nie moglam i mierzil mnie strasznie ten braz... wzielam sie po prostu za przemalowanie starych krzesel ktore stoja w kaciku jadalnianym, stol na razie zostawie taki jak jest.. ale krzesla nadadza temu kacikowi troche lekkosci bo oczywiscie maluje na bialo :) Szukam jeszcze pomyslu na to, jak zmienic ich siedzenie, ale juz cos chodzi mi po glowie, wiec za chwil pare wezme sie i za to. Chwilowo mam przerwe od malowania bowiem farba schnie, dopiero kolo wieczora bede mogla polozyc kolejna warstwe... 
Lubie ten proces wmyslania, kreowania nowego wystroju, sama za dlugo nie moge przebywac w ciagle takich samych wnetrzach, zmiana chocby poszewek na poduszki, zaslon czy przestawienie bibelotow wprowadza nowa energie do wnetrza, sprawia, ze w takim miejscu chce sie przebywac, wszyscy znajomi mowia, ze u nas dobrze sie czuja, tak po domowemu, cieplo i przyjemnie. To naprawde wielki komplement dla nas... Jeszcze gdyby udalo mi sie zmienic kanape to po prostu bylabym bardzo bardzo szczesliwa !! Jednak w tej chwili moge poprzestac tylko na wizualizowaniu, w sumie wizualizacja dobrze mi wychodzi, bo mam samochod, ktory tez sobie dokladnie w glowie wyrysowalam :) ... zatem nasz mozg zdolny jest do materializowania, nie zamierzam wiec zaprzestac tych mysloksztaltow... niech nabieraja formy by stanac w moim salonie, by stare i masywne fotele i kanapa odeszly juz gdzies indziej... :) Mysl ksztaltuje rzeczywistosc, i tego sie trzymajmy :)

Zycze Wam na ten tydzien wielu dobrych mysli i chwil, posylam usciski i wklejam wspomnienie naszych wakacji z Boulogne sur mer... Wimereux...
Nie potrafie przestac kochac tego miejsca...

















Moules-frites ... przysmak regionalny  mojego ukochanego regionu Pas de Calais.
Frytki zrobione wlasnorecznie z ziemniakow od sasiada :) , a malze kupione u zrodla, kiedy wracalismy z plazy. Nie wiem czy w PL by to przeszlo by moc kupic malze od rybaka, ktory ma swoj malenki sklepik tuz przy domu... uroczy pan, i jego 7 letni wnuk sprzedali nam 4 litry malz, ktore potem sami ugotowalismy.. w winie z cebula, a do tego sos z sera roquefort jesli kiedys bedziecie na polnocy Francji, sprobujcie... 
BAJKA! :)

sobota, 24 stycznia 2015

To juz polowa stycznia, ha nawet juz blizej lutego !

Urodziny R za nami, Nowy Rok tez sie juz zaczal i zdarzylam sie juz przyzwyczaic do nowej daty, Boze Narodzenie minelo, na nastepne trzeba poczekac jeszcze 11 miesiecy :)
Wakacje na polnocy przeminely z tamtejszym wiatrem i ciesze sie, ze w koncu jestem u siebie w domu!
Te dwa tygodnie wakacyjno swiateczne przyszlo mi mocno odchorowac, jakos tak wyszlo, ze musialam isc do lekarza, i okazuje, ze w najlepszej formie nie jestem. No ale nic to, wzielam sie za siebie, w poniedzialek mam usg, i inne tam takie, w sumie sama sie zdziwilam, ze termin dostalam na juz! Chyba pod tym wzgledem mysle jeszcze przez pryzmat polskiej sluzby zdrowia ... No ale nic to o chorobach nawijac nie bede.
Afirmuje, ze jestem zdrowa! I niech tak sie dzieje!

Z innych doniesien... zbieram sie do malowania, mebli, oczywiscie na bialo, i mysle o jakims transferku.
O malowaniu scian to juz w ogole zapomnialam :) Na R nie mam co liczyc w tej materii, sama tego nie zrobie, wiec lepiej skupie sie na dekoracji wnetrza :)
Swiateczny wystroj sukcesywnie znika z mieszkania, mysle, ze niektore zimowe elementy takie jak np poduchy w bialo czerwona kratke zostawie jeszcze do konca karnawalu czyli do 17.02 albo do konca lutego - pomysle jeszcze :) ale czekam powoli na wiosne... teskno juz mi za nia :) Na dworze zimno, szaro... wiec kolorowe, czerwone elementy rozweselaja jeszcze szarosci :)
Kupilam sobie hiacynty, czekam az zakwitna, choc za ich zapachem nie szaleje :) bo maja dosc ostry odor, ze az glowa boli! Ale na razie nie kwitna...za to rosna :)
Kilka poduszek zmienilo swoje oblicze, dzieki Mamie, bo to ona uszyla poszewki :) A material kupiony w Ikea, chyba w tamtym roku o ile pamietam. Teraz czekam cierpliwie na to, az otworza IKEA w Mulhouse, a to ma nastapic na koniec lipca, prace trwaja... wizualizuje sobie lampe i kanapy... i na tym sie skupiam, no w koncu od czegos zaczac trzeba! :)

Zycze Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku, choc on juz trwa na dobre :) Ale na zyczenia nigdy przeciez nie jest za pozno :D Ja dzis w takim zyczeniowym nastroju, bo dzis imieniny R....a w tle spiewa jego ukochana Edith Piaff... Ide robic faworki, i ide cieszyc sie sloncem, bo od kilku dni bardzo go brakowalo!