wtorek, 20 sierpnia 2013

Rano...

...tylko kawa i kanapeczka z chleba, ktory sama zrobilam, z pachnacym maslem i konfitura z winogron.
Tak, z winogron bo jakby nie patrzec mieszkam w Alzacji, w regionie gdzie winogrona wychylaja sie zza kazdego rogu ;) Maly sloiczek tych konfitur dostalam od kolezanki i zjadam go z nalezyta mu atencja.
Nie czesto,  by moc docenic ich smak, cieply, sloneczny i slodki....po prostu niebo w gebie! :)



No to smacznego i dobrego dnia oraz calego tygodnia !! :)

piątek, 16 sierpnia 2013

Za 10 dni

bede juz po pierwszym dniu w pracy...
rety jak to szybko zlecialo!!!!
Nie chce mi sie nic a nic, na dodatek przeziebilam sie chyba, bo kicham, smarcze i kaszle... leb mnie na ten tego ten... no ale wydobrzeje zapewne do tego 26 sierpnia. Bede pracowac do 29 wrzesnia... a co potem... nie wiem, nie mysle... Jak na razie pazdziernik to wyjazd do Paryza, a co bedzie dalej... a cholera wie, jak mawiala Scarlett O'Hara: pomysle o tym jutro!

Wspomnienia z polnocy... bo ja nadal tesknie za tym regionem...za znakiem R. ... 
a w tle morze, i moze nie uwierzycie, ale ciagle slysze jego szum i czuje wiatr... zreszta popatrzcie na trawy, troche wialo, a to bylo moje pierwsze spotkanie z francuska plaza ;)
6 lat temu...
Uwielbiam to zdjecie, jakze nieprofesjonalne :D

środa, 7 sierpnia 2013

Wakacyjny polmetek

sierpien sie zaczal tez upalami, na szczescie dzis chyba przyszedl ten dzien, w ktorym z nieba nie leje sie zar, ale deszcz! Ufff, w koncu!
Wszystkie prognozy mowia o tym, ze upaly skonczyly swoje panowanie w Alzacji, nie przewidywane sa juz temp powyzej 30 stopni Celsjusza, tu powinnam odtanczyc jakis taniec dziekczynny, bo te afrykanskie upaly naprawde nie sa dla mnie.
Poza tym, nic sie nie dzieje, na wakacje sie nie wybieramy pomimo planow. Nasze plany sa czesto weryfikowane przez zycie, wiec tak troche plyniemy z nurtem tej rzeki zwanej zyciem... mamy jednak wakacyjny tryb, czyli jak sie da to spimy dlugo, jak nas zapraszaja to idziemy, jak nam sie chce to idziemy potanczyc i napic sie wina, po prostu by spedzic czas poza domem.
Chwilowo gosci w domu nie mam, i przyznaje, troche mi tego brakuje, ale... pewnie po wakacjach wszystko wroci do jakiejs normy. :)
Przez ten deszcz to tak sobie pomyslalam, ze w sumie lato za chwil pare bedzie sie konczyc, i znow bedziemy za nim tesknic. Taka to juz kolej rzeczy :) Znow zacznie sie goraczkowe oczekiwanie na Boze Narodzenie, na Marché de Nöel i grzane wino na nim pite, przegryzane alzackimi swiatecznymi przysmakami... no ale przedtem, najpierw czeka mnie wizyta w Paryzu. Ot tak sobie wymyslilam i bilet juz kupilam :)
Na koniec pazdziernika spedze wiec chwile czasu z moim "copinami", ktore zapraszaja mnie do siebie od x czasu, a ja ciagle to odkladalam "na pozniej"....oby tylko pogoda byla fajna, bo mnie sie marzy spacer po Montmartre.. obym tylko aparatu nie zapomniala! ;)
No i chcialabym zrobic R niespodzianke na nasza 5 rocznice slubu, ale na to mam jeszcze chwile czasu...
Ech lubie wakacje, jakos inaczej sie wowczas zyje, nawet jesli spedza sie je w domu....

P.S.
co do historii znajomego ktory mial problemy z wymiksowaniem sie z firmy.... no tak sie chlopak doksztalcil ladnie dzieki tym wizytom w Inscpekcji pracy, ze okazalo, sie ze papiery dla niego byly przygotowane, i do pracy juz wracac nie bedzie musial... oczywiscie zastosowali pewne nieladne zagrania, ale P. nie zamierza sie z nimi sadzic, chce po prostu sie od nich uwolnic... jak to mowia Polak madry po szkodzie, wiec teraz miejmy nadzieje, ze bedzie bardziej swiadomy swoich wyborow, i przede wszystkim swoich praw, i obowiazkow pracodawcy! Zatem wszystko sie w miare dobrze skonczylo! ufff

sobota, 3 sierpnia 2013

Od kuchni

Skorzystalam z tego, ze w poniedzialek bylo chlodniej niz zawsze, postanowilam upiec chleb.
To byl moj pierwszy chleb w zyciu, i na pewno nie ostatni, i musze powiedziec, ze smakowal cudownie!! :)
Jestem z siebie dumna, ze zrobilam chleb, i choc byl bardzo prosty w wykonaniu, to jednak caly czas istnialo ryzyko, ze mi nic nie wyjdzie, a jednak udalo sie!
Przepis polecam! I znalezc go mozna TUTAJ ja go troszke zmodyfikowalam, bo R. nie zje chleba z ziarnami, wiec musialam uzyc fortelu. Wykorzystalam make pszenna, i make pelnoziarnista, oraz platki owsiane, ktore dodalam mimo tego, ze R. nie lubi dodatkow w chlebie! Wiec najzwyczajniej w swiecie zmiksowalam je w blenderze na dosc drobno. Wykorzystalam rowniez suche drozdze, a nie swieze. No i chleb sie udal, ale musze miec jeszcze jedna keksowke by nie piec w malej tortownicy. Po prostu w keksowce chleb sie pozniej nie kruszy przy krojeniu.




Przyznaje, ze takie kanapki ze swojego chleba smakuja wprost genialnie!! :)

A wczoraj...odnalazlam w szafce sloik jagod. Ten sloik podarowala mi moja dobra kolezanka, ktora niestety oposcila Alzacje, i mieszka wraz z rodzina w Picardii. Tym bardziej wiec jagody smakowaly cudownie, przy kazdym kesie myslalam o Ani, i o naszych wspolnie spedzonych chwilach...

Osobiscie nie przepadam za tymi owocami, ostatecznie moge je zjesc w pierogach, badz w jagodziankach. Z pierogami bawic mi sie nie chcialo. Postanowilam wiec zrobic nalesniki. Jagody odcedzilam, a pozniej wymieszalam z fromage blanc i dodalam cukru wanilinowego. 
Ciasto na nalesniki zrobilam tez inne niz zawsze, znalazlam przepis w internecie i musze przyznac, ze jestem nim zachwycona. Nalesniki wyszly cieniutkie, i smakuja swietnie! Smazylam je na specjalnej patelni do nalesnikow. A przepis rowniez mozecie znalezc TUTAJ.



Uwielbiam lato, choc to wyjatkowo daje sie we znaki swoimi upalami.
Na razie wiec koncze moje przygody w kuchni, za goraco ... teraz tylko znow salatki, tym razem mam ochote na salatke z arbuzem.... Kiedy ja zrobie na pewno sie z Wami podziele przepisem oraz zdjeciem :D