środa, 7 sierpnia 2013

Wakacyjny polmetek

sierpien sie zaczal tez upalami, na szczescie dzis chyba przyszedl ten dzien, w ktorym z nieba nie leje sie zar, ale deszcz! Ufff, w koncu!
Wszystkie prognozy mowia o tym, ze upaly skonczyly swoje panowanie w Alzacji, nie przewidywane sa juz temp powyzej 30 stopni Celsjusza, tu powinnam odtanczyc jakis taniec dziekczynny, bo te afrykanskie upaly naprawde nie sa dla mnie.
Poza tym, nic sie nie dzieje, na wakacje sie nie wybieramy pomimo planow. Nasze plany sa czesto weryfikowane przez zycie, wiec tak troche plyniemy z nurtem tej rzeki zwanej zyciem... mamy jednak wakacyjny tryb, czyli jak sie da to spimy dlugo, jak nas zapraszaja to idziemy, jak nam sie chce to idziemy potanczyc i napic sie wina, po prostu by spedzic czas poza domem.
Chwilowo gosci w domu nie mam, i przyznaje, troche mi tego brakuje, ale... pewnie po wakacjach wszystko wroci do jakiejs normy. :)
Przez ten deszcz to tak sobie pomyslalam, ze w sumie lato za chwil pare bedzie sie konczyc, i znow bedziemy za nim tesknic. Taka to juz kolej rzeczy :) Znow zacznie sie goraczkowe oczekiwanie na Boze Narodzenie, na Marché de Nöel i grzane wino na nim pite, przegryzane alzackimi swiatecznymi przysmakami... no ale przedtem, najpierw czeka mnie wizyta w Paryzu. Ot tak sobie wymyslilam i bilet juz kupilam :)
Na koniec pazdziernika spedze wiec chwile czasu z moim "copinami", ktore zapraszaja mnie do siebie od x czasu, a ja ciagle to odkladalam "na pozniej"....oby tylko pogoda byla fajna, bo mnie sie marzy spacer po Montmartre.. obym tylko aparatu nie zapomniala! ;)
No i chcialabym zrobic R niespodzianke na nasza 5 rocznice slubu, ale na to mam jeszcze chwile czasu...
Ech lubie wakacje, jakos inaczej sie wowczas zyje, nawet jesli spedza sie je w domu....

P.S.
co do historii znajomego ktory mial problemy z wymiksowaniem sie z firmy.... no tak sie chlopak doksztalcil ladnie dzieki tym wizytom w Inscpekcji pracy, ze okazalo, sie ze papiery dla niego byly przygotowane, i do pracy juz wracac nie bedzie musial... oczywiscie zastosowali pewne nieladne zagrania, ale P. nie zamierza sie z nimi sadzic, chce po prostu sie od nich uwolnic... jak to mowia Polak madry po szkodzie, wiec teraz miejmy nadzieje, ze bedzie bardziej swiadomy swoich wyborow, i przede wszystkim swoich praw, i obowiazkow pracodawcy! Zatem wszystko sie w miare dobrze skonczylo! ufff

4 komentarze:

  1. co Ty gadasz !:) uwielbiam upały a dziś termometr w moim aucie pokazywał 37 stopni kiedy po ośmiu godzinach do niego wsiadałam :) na jutro zapowiadają najgorętszy dzień sierpnia czy jakoś tak :) aż nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. eee to jeszcze nie byl mocno nagrzany :p u nas juz byl najgoretszy dzien, wiec dojda do Was za chwile deszcze :P

    OdpowiedzUsuń
  3. My sie nareszcie wyspalismy!U siebie w domu.
    Tydzien w Warszawie dal nam porzadnie w kosc, masakryczne upaly, malenkie mieszkanko, ufff.

    Maju , spotkamy sie???
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zchecia, tylko tym razem to Ty musisz przyjechac do mnie Kasiu, ja sie nigdzie nie deplasuje :) ja tez sie wyspalam i ciesze sie ze juz nie ma upalow!! :)

      Usuń