poniedziałek, 9 listopada 2009

Podniecenie

siega juz ono u mnie przyslowiowego zenitu.
Mama przyjezdza lada chwila, zostal mi jeszcze jeden pokoj na poddaszu nie posprzatany. Pare detali do zrobienia i przede wszystkim sterta prania, ale mam nadzieje, skorzystac w tym tygodniu z pralki szwagierki chocby sie walilo i palilo, nie mam wyjscia!

Wczoraj bylismy pierwszy raz na mszy w kosciele, ale na takiej polskiej mszy.
Rety jak mi tego brakowalo.
Od razu poczulam jak mi stres odchodzi, a poza tym czytanie i kazanie bylo bardzo trafione, jak to sie mowi Palec Bozy dziala, Duch Swiety robi swoje :)))

Spotkanie po mszy bylo jeszcze bardziej sympatyczne :)) poznalismy sporo ludzi, m.in. ciekawa pare narzeczonych. Ona Francuska, on Polak, rozmawiaja ze soba po angielsku, bo w Anglii mieszkaja i pracuja :)) Nie powiem, ale zabawne to bardzo :) Slub w wakacje, wlasnie w tym kosciele.
Po krotkiej rozmowie o pracy, zyciu w Anglii okazalo sie, ze obydwoje sa zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Do Anglii z Francji nie jest daleko, tunelem pod la Manche jakies 30 min drogi. Opowiadali, ze z praca juz nie jest tak lekko jak kiedys, w sumie to i tak jak u nas. Tylko, ze tu raczej nigdy nie bylo az takiej hossy na rynku pracy, jak w Anglii.
Naprawde ciesze sie, ze tam pojechalismy, i juz nie moge sie doczekac nastepnej mszy, ktora ponoc bedzie obfitowala w lepsza frekwencje i nastroj mysle, ze juz bedzie swiateczny. Poza tym wraz z ksiedzem pojawia sie rowniez oplatki :)

Zyciowo czuje sie jakos dziwnie, i nie potrafie dojsc do przyczyny tego stanu. Moze to stres... jesien... za duzo myslenia o malzenstwie... ale tak to jest kiedy sie kocha, zalezy wowczas czlowiekowi na szczesciu i zadowoleniu .... ech kocham tego mojego wrednego chlopa...
Podpisala rownie wredna, ale za to jaka kochana Baba :PP

Kiedy rodzi sie nowy czlowiek, to

jest fajnie, ale jeszcze fajniej jest chyba nie czuc nic, kiedy ow fakt ma miejsce.
Znieczulic, osuszyc lzy, przybrac maske usmiechu, zyc normalnie, nie sluchac, przede wszystkim zamknac serce, wtedy tak nie boli.

czwartek, 5 listopada 2009

!!!

Moja szwagierka rodzi - a ja w stresie!!
Za duzo mi sie rzeczy dziwnych dzieje ostatnio, nie mam nad pewnymi sprawami kontroli zupelnie!!

Szwagierka miala termin na 20 listopada, a tu bach dzwoni do mnie dzisiaj, ze sie wlasnie zaczelo i, nie jest rozowo. Lekarze zecydowali o cesarskim cieciu. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie ok!!!
Z tej przyczyny jej 2 dzieci bedzie od dzis u nas pomieszkiwac... a ja jakos kompletnie nie jestem na to przygotowana choc powinnam byc!! No i nawet nie wiem jak dlugo to potrwa!!

Poza tym mamy problem z lazienka. Leci woda spod plytek, w rogu lazienki. Ostatnio zalalo mi prawie calutka lazienke, zebralam 3 wiadra wody, wczoraj tylko 1,5 ale za to ciagle wykrecalam reczniki - rece mnie bola maksymalnie!! A wszystko to dzieje sie wowczas kiedy zaczyna lac deszcz... oby w najblizszym czasie nie padalo!! Bo naprawde jestem wykonczona!! Cale moje wczorajsze sprzatanie poszlo sie ... no wiadomo co.... moge sprzatac od nowa, ale zrobie to chyba dopiero kiedy wlasciciel cos z tym zrobi... dzis po poludniu po raz kolejny sie pojawi i mam nadzieje, ze cos wymysli bo mnie kurwica strzela, w koncu trzeba uwazac, najlepiej z domu sie nie ruszac, zeby nie doszlo do "potopu szwedzkiego". R. oczywiscie uwaza, ze za duzo do glowy biore i niepotrzebnie sie denerwuje, w koncu nie mam na to wplywu. Ale jak sie do jasnej cholery nie denerwowac kiedy wlasnie mysle o tym, ze kiedys moze sie przytrafic, ze chalupa zmieni sie w basen!! Fakt najbardziej denerwuje mnie to, ze na pewne rzeczy zupelnie nie mam wplywu i jestem bezsilna, i wlasnie tej bezsilnosci nienawidze!!!!!

Pralka nadal nie dziala - R. zostal z 2 parami skarpetek... recznie prac sterty prania nie dam rady, chocbym miala peknac!! Od wykrecania mokrych recznikow rece mnie bola koszmarnie, zastosowalam Fastum moze pomoze!! A na jutro chcialam sie umowic ze szwagierka, ze wykorzystam jej pralke... coz... ciezko moze byc z tym wykorzystywaniem w takiej sytuacji!

No i najlepsze, jest poczatek miesiaca a my mamy mega dziure w budzecie domowym - Mama przyjezdza za 10 dni - porazka - jest mi przykro, bo niestety nie bede mogla niczego kupic dla rodzinki - i to jest wlasnie ta jeszcze jedna rzecz przez ktora sie denerwuje, no bo nie mam na nia zadnego wplywu...
Rety, dlaczego nie moge znalezc zadnej pracy??!! Beznadzieja... niby pieniadze szczescia nie daja, a my ich potrzebujemy!! Z nimi byloby o wiele latwiej...
... ide sprzatac... zatem choc na kurz mam wplyw... no normalnie zycie pelne jest niespodzianek ...

poniedziałek, 2 listopada 2009

Papa Noel

zawital do moich sasiadow w dniu Halloween!
Kiedy dzieciaki chodzily od domu do domu, terroryzujac slowami "cukierki albo psikus" , za nasza sciana rzadzil juz Swiety w czerwonej czapie!!

W sobote wyszlismy z domu po poludniu, R. poszedl po samochod, a ja szlam w jego strone... i tak wlasnie w pazdzierniku zaatakowal mnie juz nastroj Swiat Bozego Narodzenia, ba nawet migoczace lampki na choince stojacej w salonie sasiadow przekonaly mnie, ze w pazdzierniku, no na koniec pazdziernika Papa Noel moze juz swietowac swoje triumfy!

To co zobaczylam prosilo sie o utrwalenie tego na zdjeciu, co oczywiscie zrobilam :)) No i musze dodac, ze pierwsze slowo, ktore mi sie nasunelo widzac ta swiateczna kolekcje, bylo bardzo niecenzuralne... po prostu: O kurwa! no i wystarczy :)