niedziela, 22 marca 2009

wow!!!

Jejku to sie porobilo :))

Ja sie wzielam za siebie i staram sie zrzucic zaslonienie, co mi tu sie przyplatalo ;) Dlatego mnie nie ma w glownej mierze :)
Zmieniam moi drodzy diete i upatruje w tej zmianie sposobu zycia na reszte zycia, trzymajcie prosze za mnie kciuki :) najwazniejsze jest to, ze ta dieta nie polega na glodzeniu sie wiec jestem bezpieczna hehehe Zdradze wam teraz nazwe tej diety zebyscie w nieswiadomosci nie zyli i ciekawosc swa zaspokoili ;) zatem jest do dieta South Beatch czyli Plaz Poludniowych (dla ciekawskich proponuje wklepanie sobie tego w google i wszystko bedzie jasne).

Najwazniejsza jest jednak wiadomosc dzisiejszego dnia :D
4 kwietnia jedziemy po Syna R. do Dojczlandu i zabieramy go do siebie na Swieta Wielkiej Nocy!!! Nawet nie wyobrazacie sobie jacy jestesmy szczesliwi!!!! :)) Po prostu, no cudnie jest :)) Bedziemy razem dwa tygodnie, szok jakis!!!
Moj slubny spedzi w koncu pierwsze Swieta z wlasnym dzieckiem od kilku lat!!!!!

Ja tez jestem szczesliwa, ale wiadomo tak inaczej... boje sie jednak troche... jak zawsze, bo Tata to jest Tata, a ja... tak naprawde obca baba, zona Taty... no nic na to nie poradze...
Mimo wszystko euforia jest :))
Moglo by sie wiec juz od tego momentu zaczac ukladac wszystko po naszej mysli, bo jak do tej pory bylo dosc pod gorke, ba nawet czasami byl dolek i od dluzszej chwili trwamy w zawieszeniu, bo z naszych planow nic sie nie krystalizuje... idzie wiec stracic wiare i zapal do dzialania!
U mnie piekna wiosna trwa nadal... sezon grillowy w pelni :D Zycze Wam tego samego!!!

Wiadomosc z ostatniej chwili:

Wczoraj tj. 23 marca siostra R. zrobila test... no i jest w ciazy!!!
Ale jazda :)

Ciesze sie, ale...wiadomo...
ze smutkiem i zalem musze radzic sobie sama. Na razie nie placze, to chyba dobrze, moze to oznacza jakis progres. Nawet nie wiecie jak zazdroszcze jej i mojemu R. ze maja swoje dzieci.
Wiem, ze to uczucie nie jest dobre, ale nie potrafie sobie z tym poradzic jakos. Siostra R. troche bala mi sie powiedziec, bala sie mojej reakcji. Dobrze ja rozumiem. Jednak ja sie naprawde ucieszylam, bo przeciez to jest piekna wiadomosc :)))) to, ze mnie zabolalo w srodku to przeciez moj problem, a nie jej. Zatem niech sie dziewczyna cieszy, a dzidzia rosnie piekna i zdrowa :))
Zaluje tylko, ze nie potrafie na ten temat rozmawiac z R.

No i doopa. Teraz mnie czeka kilka miesiecy zycia wokol ciazy...
Niezly test mam do przerobienia.
Czyzby Ten na Gorze chcial mnie egzaminowac?
Nie wiem czy podolam!

poniedziałek, 2 marca 2009

znow lekka obstrukcja

Z gory przepraszam jesli ktos tutaj zaglada i nie widzi niczego nowego do czytania.
Powod jest prosty - nie mam ochoty i nie chce mi sie pisac.
Poza tym wiosna zaatakowala powaznie i az nie chce mi sie spedzac czasu przy kompie. Nadal szukamy nowego domu dla siebie, organizujemy wakacje dla naszej trojki (w planach jest Disneyland pod Paryzewem badz Park Asterixa i Obelixa i jak sie uda to moze wyjazd do Anglii i do Belgii. Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie, jak na razie plany sie ciagle zmieniaja, wybieramy najlepsze opcje, a co wybierzemy to tak naprawde zalezy od Mlodego.
No i to tyle w telegraficznym skrocie :)