niedziela, 21 grudnia 2014

Swiatecznie

W moim mieszkaniu jest juz tak pięknie, przytulnie, no po prostu ładnie i świąteczne, ze wcale nie mam ochoty jutro wyjezdzac do Szwagierki, bo tam zawsze przysłowiowe go baby i dziada brakuje. Po prostu jest balagan żeby nie powiedzieć ze burdel. Moje poczucie estetyki będzie cierpieć a na dodatek tęsknić będę za kota, bo dla niej mam juz opiekunke , która zresztą sama zaproponowała te pomoc i tym samym kota zostaje w domu.

Wracając do wystroju mieszkania, to w tym roku wybralam tradycyjną czerwień i biel, która w połączeniu z szaroscia i zielenią współgra pięknie. Stwarza nastrój ciepła, milosci, radości i po prostu zblizajacych sie Swiat. Wyjątkowo radośnie jest w kuchni ale to z racji papierowej torby po zakupach w Maisons du monde, torba z ekscentrycznym Mikołajem mnie tak urzekla, ze szkoda mi jej było się pozbywać. Odlozylam więc ja na półkę i codziennie zastanawialam się jak można by ja wykorzystać. Olsnilo mnie podczas sprzatania kuchni, gdy zastanawialam się jak ukryć różowy kolor doniczek, który w tej chwili nie pasuje kompletnie do niczego. Tym sposobem moje geranium wygląda znacznie lepiej jak nas świąteczny czas przystało :) zresztą zobaczcie sami







Bombka, którąś widzicie przyjechala z Polski, jest prezentem od mojego brata, który spędził pierwszy weekend grudnia w Krakowie, w tle widać miniaturowa krakowska szopke, Jest prezentem od mojej Mamy, i muszę przyznać, ze wraz z Lajkonikiem pasują świetnie :) bombka zawisla nas świeczniku, który przywiozla mi w tym roku Mama, a świecznik jest prezentem od mojego Taty i mam go juz bardzo długo. Jak widzicie mam kilka przedmiotów, które stanowia dla mnie sentymentalna pamiątkę. Pewnie Wy również posiadanie w swoich domach takie rzeczy, czyż nie? :) 

A na koniec zapraszamy na chwilke do mojego salonu, gdzie rozgoscil się jak u siebie, mój nowy fotel...wprawdzie ze sklepu go nie przywiozlam, ale za to wpadł mi w oko na stronie, gdzie można kupić nowe i używane przedmioty, samochody, meble, sprzęt AGD, RTV.. Strona nazywa się www.leboncoin.com i często na nią zagladam by poszukać ikeowskich ektorpow w okazyjnej cenie. Tym razem na kanapy jeszcze mnie nie stac, ale w końcu i je kupie! Na te chwile mam fotel ektorpowy, który mnie tak zauroczyl, ze wprost zachorowałam na niego, a to przez to pokrycie w kratkę. Przyznaje, ze nawet pojechalam po niego do szwajcarskiej Bazylei choć droga mnie stresowala, a GPS odmówił wspolpracy w centrum miasta i przez to kluczylam jakiś czas myslac, by szukacv autostrady na Francję. Na cale szczęście puknelam się  w głowę i powiedziała sobie, ze skoro juz jestem tak blisko,  to nie odpuszczenie i wrócę z fotelem chocby nie wiem co! 
Tak tez się stało :) trafilam przy tym na tak mila pania, ze pomogła mi fotel zniesc i wpakowac do auta, a nas dodatek zaplacilam za niego o 20 euros mniej niż właściciele chcieli, z racji ich rychłej przeprowadzki, a fotel praktycznie nieużywany i jeszcze ma drugi pokrowiec całkiem biały. Przyznacie wiec sami, ze zrobilam dobry interes i przy tym wszystkim spelnilam swoje marzenie!
I tego Wam życzę na ten świąteczny czas... Spelniajcie swoje marzenia, choćby te całkiem malenkie, w końcu od czegoś trzeba zacząć :)


P.S. nowy fotel miłością ogromna pokochała Kota, wiec jak na razie to czesciej na niego patrzę i oko nim cieszę, niż na nim siedze, ale w sumie wcale mi to nie przeszkadza :) 

Wesolych przygotowań do Swiat Wam wszystkim :) 

niedziela, 7 grudnia 2014

Marché de Nöel à Colmar / Jarmark Swiateczny w Colmar

Colmar to jedno z 3 glownych miast w Alzacji. Strasbourg jest na polnocy Alzacji, Mulhouse czyli Miluza na poludniu, a Colmar.. posrodku tych dwoch ot centrum i serce Alzacji :)
Stare miasto jest bajkowe i kazdy kto bedzie w Alzacji powinien to miasto zobaczyc.
Teraz mamy taki wyjatkowy czas, ze prawie w kazdym miescie, a nawet miasteczku czy wiosce jest maly badz duzy jarmark... sa to magiczne miejsca, pelne koloru, radosci, szczescia, ludzi i tylko dobrej fajnej energii.
Ja w piatek mialam przyjemnosc spacerowac po Marché w Colmar z piekna osoba, ktora jest naprawde moja bratnia artystyczna dusza ot moge rzec, ze przebywanie w towarzystwie Kasi, to tak jakby znalezc wode na pustyni.. odnalazlam osobe, ktora wprost idealnie pasuje do mojego zycia, ktorego mi brakowalo tutaj od zawsze... ot artystycznie jestesmy tak samo uwarunkowane :)
Kasia tez prowadzi bloga, z pieknymi zdjeciami i historiami nie raz podawalam do niego linka, i zrobie to jeszcze raz :) http://tylkoretroblue.blogspot.fr/

Moj blog jest zupelnie inny, bo pisze tu bardzo prywatnie... ten blog to taka forma mojego pamietnika, towarzyszy mi od kiedy zyje we Francji, to po prostu czesc mojego zycia.

A teraz kilka zdjec Swiatecznego Colmar




























Wino grzane i kielbaska 







sobota, 6 grudnia 2014

St Nicolas ... Mikolajki

Taka o to slodka postac przybyla dzis do naszego domu... bo tak w Alzacji nalezy swietowac Mikolajki, do tego kubek goracej czekolady i jest tak jak trzeba..
Manala nie jest niestety dla mnie, z racji glutenu, ale jest dla wszystkich innych ot to po prostu drozdzowa buleczka, prawie jak chalka :)


Pomimo Mikolajek, dzien byl dla mnie calkiem zwykly, ale jutro postaram sie wrzucic zdjecia z wczorajszego spaceru z Kasia po Colmar... oj magicznie jest bardzo.. Swieta sa jednak piekne!

Do jutra kochani i dziekuje Ci Kasiu :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Nowa szata

zmienilam sobie blogowe zdjecie okladkowe :) Swieta za pasem, a skoro nasze mieszkanko zaczyna sie stroic w swiateczne ozdoby to dlaczego nie i blog :)
Przyznaje tez od razu, ze tylko srodkowe zdjecie jest mego autorstwa, natomiast dwa poboczne sa odkryte przeze mnie na mojej ukochanej stronie jaka jest Pinterest, wykorzystalam je u siebie bo sa po prostu przepiekne!! Mam nadzieje, ze nikt mi nie edzie mial tego za zle, a jesli tak to oczywiscie zmienie to... ale szkoda by bylo, bo bardzo mi sie podoba ta skladanka!

W moim zyciu jak wiecie wiele zmian, pierwsza to koniec kontraktu - nadal czekam na wszystkie papiery, dzis napisalam maila do szefowej z prosba o pomoc w szybszym zalatwieniu tej sprawy, bo przez to nie moge zlozyc dossier w Pôle emploi (urzad pracy), a to znaczy, ze odwleka sie tez w czasie decyzja o wysokosci mojego zasilku (chômage). Mam nadzieje, ze sie streszcza i wyplaca tez mi zalegle pieniadze!!
Ech ta francuska administracja!!
Od kiedy nie pracuje zajelam sie domem, wysprzatalam juz calkowicie salon... lacznie z myciem moich wysokich okien, i zmiana firan, co nie jest takie latwe, bo moje mieszkanie ma 3 metry wysokosci, wiec wymaga to pewnej sprawnosci i umiejetnosci ;)
Dzis wzielam sie za nasza sypialnie, umylam juz okno, firanki a raczej zaslonki bo tylko to mam w oknach juz sie piora, chodniczki tez... cale szczescie, ze mam na to czas, wiec nie musze sie spieszyc. R dzis wrocil do pracy, dwa cale dni cieszylismy sie soba, fajnie tak poczuc jak sie za soba teskni i, ze za nami ktos teskni :)
R z tej milosci prywiozl mi 2,5 kg sera ... szalenstwo :) ale one sa tak dobre, ze ciezko nie jesc, nawet jesli potem boli brzuch... coz laktoza tez mi nie sprzyja, jak nic...

Mama znow jest w szpitalu na 6 tygodni tym razem na rehabilitacji, dostanie przepustke na Swieta. Pogodzila sie juz troche z tym, ze w tym roku nie zrobi zadnych ciasteczek, ani pierogow... tak naprawde nie zrobi niczego, bo po prostu jej lewa reka nie jest sprawna. Mam nadzieje, ze pobyt w szpitalu pomoze jej wrocic do sprawnosci pozwalajacej jej na swobodne uzywanie tej reki, tak by mogla sobie sama radzic, jesli nie, to nawet nie chce myslic co sie bedzie dzialo ... psychologa bedziemy musieli szukac jak nic... No ale nie ma co myslec na zapas, to nic nie da. Dzieki temu, ze mama jest w szpitalu moj brat tez moze sie troche zajac swoim zyciem, a u niego tez duzo zmian, codziennie mysle o nim i posylam dobre mysli, zeby wszystko sie poukladalo po jego mysli! Kocham go ponad zycie!!

W Alzacji zapowiadaja snieg na sobote, oby nie, bo jakos psychicznie gotowa na to nie jestem gotowa, a na dodatek nawet nie wiem czy opony mam calo roczne czy tylko letnie, zimowych bowiem na pewno nie mam, na razie jezdzi sie spoko, ale coz za 16 dni mamy wyjezdzac wiec wolalabym wiedziec, musze do Manka chyba zadzwonic, zasiegnac jezyka...
Aaa wczoraj kupilam naszej Kocie puszorek... na podroz, bo jej obrozka juz za mala na nia, i coz, no jak w obrozce da rade jeszcze jakos chodzic, tak w puszorku to tragedia, kladzie sie na podlodze, gryzie, no widac ze ja uwiera a raczej przeszkadza na futrze to cos :) No i fakt, ze ta czesc ktora laczy czesc na zyje i na brzuch powinna byc dluzsza badz tez regulowana, bo wg mnie ona jest za krotka i paseczki ktore przylegac powinny pod lapami na brzuchu, wpijaja sie jej troche pod przednie lapy... zkoda ze nie ma tu rusznikarza, pamietam jaki piekny puszorek mial moj pierwszy kot, cudo!! nie bylo zadnego problemu z zakladaniem go nigdzie kota nie uwieral, idealnie dopasowywal sie do jego ciala kiedy chodzil.. a teraz te badziewia jakies takie dziwne... Nic to poszukam moze jeszcze czegos innego, bo na wyjazd bede musiala miec kota na smyczy, dla jej i naszego bezpieczenstwa!

zatem jak widzicie, choc nie wiem czy widzicie, bo przez te moje nie za czeste bywanie tutaj, to mi sie i towarzystwo komentujace wykruszylo jak widze :) czas u mnie zapiernicza, u Was pewnie tez... najwazniejsze, ze zdrowi z R jestesmy, choc czeka nas zakup okularow dla R bo on juz nawet sms doczytac czasem nie daje rady.. i aparat sluchowy tez by sie chyba przydal, bo telewizor ma ustawione takie czestotliwosci glosnosci ze moje ucho tego nie ogarnia :) Ech no po 40 to tak juz to jest chyba .. mnie to czeka za 2 lata ;)

Dbajcie wiec o siebie, mnie jutro czeka maly spacer po Colmar z cudna Kasia, z bloga Retro blue moze jakies zdjecia zrobie... i moze i grzanca wypije.. w koncu byc na Marché de Noel i nie napic sie grzanca... no nic to zobacze, bo i autem jade wiec kusic losu nie lubie...
Do nastepego razu moi mili, ubierajcie sie cieplo!!


bisous!