wtorek, 11 listopada 2014

Juz 11 listopada

fajnie, ze w koncu czas przyspieszyl ;) we wrzesniu myslalam ze nie wyrobie, bo tak ciagnely sie te dni...
Na szczescie zaraz bedzie polowa listopada.
Czekam na koniec mojego kontraktu jak na zbawienie, dzis tez ide do pracy za 2h zaczynam, skoncze o 20h, a jutro na 7h.... Olaboga jak mi sie nie chce, dzien wolny od pracy i ostatni to dzien dlugiego weekendu, ale coz nie kazdy ma wolny weekend tym bardziej dlugi weekend. Nic to za chwile bedzie grudzien i skonczy sie cos bym mogla rozpoczac inne cos :D
Juz wiem na pewno, ze potrzebuje pracy tworczej, i zamierzam isc w tym kierunku... daje mi to ogromna radosc, i chec do zycia, daje mi to szczescie... bez tego czuje sie po prostu jak bym byla pusta w srodku...

A tak z innej beczki, jesien rozgoscila sie na calego w Alzacji, ale rozpieszcza nas mimo wszystko sloncem i temperatura znosna, deszcz pada od czasu do czasu, ale nie ma co narzekac, w koncu listopad i jesien...
Miluza stroi sie na Swieta, i zaczynam czuc Magie Swiat, w Niemczech kupilam juz przyprawe do piernikow bo zamierzam upiec pierniczki ..... zamiar jest, ochoty na razie jednak nie :)
Na starowce, a raczej na jej rynku wszystko powoli przygotowuje sie do Swiatecznego czasu, za dwa tygodnie beda juz stac drewniane budki, karuzela, bedzie kolorowo, gwarno i zapachy grzanego wina i nalesnikow z czekolada beda draznic nos. Czekam na ten moment, z utesknieniem :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz