czwartek, 1 kwietnia 2010

????

Czy ktos moze mnie zapewnic, ze wszystko bedzie dobrze??
Targaja mna dzis okropne leki, moze to przez ten rachunek ... ja wiem, ze przed @ to tak mam, mozna by rzec depresja rullez...
Brakuje mi dzis okropnie R., ja wiem, ze on zarabia, pracuje, ale mam takiego dola, ze po prostu az trudno mi go opisac.
Poza tym im blizej Swiat tym bardziej tesknie za Polska i rodzina... po prostu potrzebuje zapewnienia... magicznej obietnicy, ze wszystko sie ulozy i, ze wszystko bedzie dobrze...

Niech juz bedzie po wszystkim...

7 komentarzy:

  1. Wszystko się ułoży pomyślnie, o ile moja magia Cię przekonuje. Zaraz będzie po wszystkim. Żeby zostać bezdomnym trzeba się nieźle w tym kierunku postarać, a Wy staracie się w innym, tak że spoko.... Kurczę można być w związku, a pomimo to od czasu do czasu czuć potrzebę bliskości z tą bliską nam osobą... *** Wesołych Świąt Maju... strzel se kielicha za moje i Wasze zdrowie i pomyślnośc:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadna magiczna obietnica nie ma takiej mocy niż nocne przytulenie się do twojego R pewnie:) więc tego ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja myślę, ze takie banie to po prostu zdrowy objaw. Nie wiem, czy pocieszające jest to, ze jednak tak całkiem sami tam nie jesteście. Są ludzie, którzy Wam pomogą - a Ty masz R. Razem dacie radę.
    Przypomnij sobie jak w ciemno pierwszy raz leciałaś do Francji. I Ty się teraz boisz przeprowadzki..? :) Dacie radę.

    Ja nie daję rady - powtórka z rozrywki: ząb, ketonal, ściany. I moje Słońce bardzo niezadowolone - nie przytuli, nie odzywa się za bardzo. Nie wiem, co mam myśleć - jest mi tak strasznie źle. Ból nie do zniesienia a ja odbieram tylko sygnały, że znowu trzeba wydać pieniądze, których nie zarabiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kura, ale mi cinienie podniosła druga część Twojego wpisu. Że niby co? Nie zapracowałaś? A on Cię kocha, czy jak... jesteś, bo jesteś? Skoro mu pierzesz, sprzątasz, gotujesz, okna myjesz... to jak nie zapracowałaś? Niech za to co Ty robisz spróbuje zapłacić jakiejś gosposi... oj portfel mu uszczupli się bardzo. Glowa do góry i do dentysty za kasę, którą od kochającej Cię osoby dostaniesz? Należy Ci się***

    OdpowiedzUsuń
  5. Patrycja Antonina, w 100% masz racje :)

    Anius o kielicha mozesz byc spokojna hehehe No i musze powiedziec, ze mnie Twoja magia uspokoila troche, potrzebowalam tego bardzo. A co do bycia w zwiazku i potrzeby bycia razem... no niewatpliwie mi tego brakuje, ale co zrobic... teraz taki czas w zyciu mamy, ktos musi pracowac, zeby ktos w domu mogl czekac ;)
    Ale teraz moze troche skorzystam z obecnosci malzonka w domu i poprzytulam sie troche :)

    Kuro kochana, niby masz racje, ale ja juz Ci mowilam, ze wkurza mnie troche bycie zaleznym od kogokolwiek... ja wiem, ze z pomoca to nie ma nic wspolnego, ale ja nie lubie za bardzo prosic o pomoc... przynajmniej nie lubie tego robic za czesto :)
    Fakt, ze do FR wyprowadzalam sie jakos bez stresu, ale wowczas to ja jakas inna bylam hehehe
    Teraz mamy ja i R jestesmy blisko siebie wiec jest inaczej... tzn lepiej, bo przynajmniej nie w rozlace :))
    A co do Twojego niezarabiania... tez mnie trafia podejscie Twojego T. ... gdzie tu mowa o wsparciu... My juz z R. mielismy nie raz nie dwa takie sytuacje, ze zastanawialismy sie, czy i jak my damy rade przezyc... zreszta nadal mamy pod wzgledem finansow pod gorke, ale w sumie kto w tych czasach nie ma?? Raz na wozie, raz pod wozem... ale zawsze wierze i mam nadzieje, na to siedzenie na wozie :)))
    Ech, a poza tym to idz do tego dentysty, bo musisz!!!

    Buziaki dziewczeta i dzieki ... dzis mam troche lepszy dzien... tylko powinnam gotowac, a mnie sie tak okropnie spac chce!!! Chyba ten czas letni mnie tak sponiewieral hehehe

    OdpowiedzUsuń
  6. strach przed nowym starym nieznanym jest normalną rzeczą kochana ... BĘDZIE DOBRZE !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu - nie jest tak strasznie, jak - być może - może to przedstawiam. Moje Mężowe szczęście ma problem ze swoimi emocjami w tym temacie, ale na szczęście mu mija. I nie jest to tak, ze ja tylko gotuję, sprzątam i te rzeczy - robimy to oboje. A przed świętami robił głównie Mąż.
    Zmywał, prał, gotował, sprzątał i do apteki latał. A ja cierpiałam męki. Wizyta u chirurga na rwanie za dwa tygodnie...

    OdpowiedzUsuń