środa, 31 marca 2010

cos jakos pisac mi sie chce :)

Tzn chyba pogadac, bo na codzien nie mam z kim ... Kota to super towarzystwo, ale milczace znacznie :)) Podyskutowac sie z nia nie da, no chyba, ze kiedy jej zamykam okno w sypialni, a ona by wlasnie jeszcze chciala posiedziec sobie na parapecie... wtedy pyskuje zawziecie smarkula Futrzasta! No, ale wiadomo pogledzic sie z nia nie da, choc nie powiem, nie raz probowalam :P

Przewalilam dzis ciuchy w szafie, odlozylam juz 2 torby tych, ktorych nie nosze od x czasu... sporo nawet tego wyszlo :)) W sumie mowiac szczerze, to moglabym sie juz pakowac dokumentnie, ale nie ma za bardzo to sensu... Dzis sroda wiec tez nigdzie sie nie ruszam, bo Szwagierka ma dzieciaki w domu (u nas w srode dzieci maja wolne od szkoly... zeby nie bylo oczywiscie sobote i niedziele tez maja wolne, przynajmniej te dzieci w tzw podstawowkach). Musze bowiem wykorzystac ja i jej samochod, zeby pojechac w dwa, no moze nawet w trzy miejsca i zalatwic pewne rzeczy w urzedach.
Mam nadzieje, ze do Wielkiego Piatku to sie wszystko uda.

Swieta za pasem... a ja Swiat w ogole nie czuje! Nie mam na nie czasu, a moze to kwestia tego, ze sama nie chce sie w nie zaglebiac jakos mocniej, tylko z tego wzgledu, ze chcialabym moc spedzic Swieta z rodzinka, ale w PL, choc jeden dzien! Niedzielne sniadanie spedzimy ze Szwagierka i jej rodzinka, i znow na pewno bedzie tak jak w Wigilie, czyli nijak. Ot wspolne jedzenie, radosc dzieciakow poszukujacych czekoladowych jajec w ogrodzie bedzie najfajniejszym akcentem tego dnia, a poza tym... "nuda panie... az sie chce z kina wyjsc" ze sie tak posluze cytatem z pewnego kultowego polskiego filmu.
No, ale nic to... rozpaczac nie bede, w koncu na pewne rzeczy wplywu nie mam i nie zamierzam sie z tego powodu irytowac, wazne jest tylko jedno; mianowicie zebym sie nie przejadla! :PP

A w ogole to wydarzyla sie tragedia.... skonczylam czytac moja ostatnia polska ksiazke!!!
Chyba musze sobie sciagnac jakas wersje e-bookowa, no bo jak mi przyjdzie zyc przez pewien czas bez internetu to trzeba bedzie sie jakos wspomagac czymkolwiek... no, moje ulubione gierki juz sobie posciagalam :))) Lubie byc przygotowana na kazda ewentualnosc ;))
No i tak po cichu polecam ksiazki Carlosa Ruiza Zafona... jak dla mnie sa rewelacyjne, mroczne ale piekne!! Teraz czekam na jakas dobra okolicznosc, i moze uda mi sie zakupic jego kolejna ksiazke wydana w PL pt. "Marina"....

Tymczasem uciekam...bo widze, ze mi sie cos wena na pisanie skonczyla ;)
To do nastepnego ;)

1 komentarz:

  1. Zawsze ebooki, albo dobrzy znajomi z Polski :) ja tam wysyłam swoim znajomym książki potem mnie wyzywają bo przywożą w walizce 2 kg książek a ja mam do zapłacenia karę w bibliotece ;)

    OdpowiedzUsuń