Strony

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Moja Kota ma znowu ruje!

Zamowilam tabsy, teraz wznosze modly do nieba, zeby przyslali je jak najszybciej!!!
Wlasnie dostalam meila, ze kase dostali i jak tylko wysla zamowienie, to tez dostane maila... najgorsze jest to, ze w mailu potwierdzajacym napisali, ze zamowienie powinnam dostac pomiedzy 10.08. a 13.08. czyli caly tydzien bede siedziec jak na szpilkach, a Kota znow bedzie spedzac noce w lazience...
O jeny mam dosyc!!! Chyba sobie stopery do uszu kupie i przy okazji sasiada wrecze bo podejrzewam, ze oni tez sa przymusowymi sluchaczami tych miaukow....Az mi glupo...
No nic to zobaczymu co to bedzie!!!
Trzymajcie prosze kciuki i slijcie dobre mysli, zebym te tabsy miala najlepiej juz jutro!!!!
Spadam, bo mi sie cebulka przypiecze... no bo obiad przygotowuje... Ot zatem jak widac, proza zycia :D

P.S.
Z ostatniej chwili, dostalam maila, ze przesylka wyslana... no to teraz prosze o dobre mysli, zeby tabsy doszly najlepiej juz jutro!!! :D

P.S. II.
Mialam dzis istny horror, Kota mi spieprzyla przez okno, a to okno zawsze bylo tak uchylone i nigdy nie wylazla, podejrzewam, ze to przez ruje wlasnie jej ten instynkt powsinogi wlaczyl... przelazla po gzymsikach wzdluz kamienicy i znalazla sie na balkonie u sasiadow... tylko, ze nie w domu obok, ale 2 domy obok... na szczescie, posiedziala z 2 godziny na tym balkonie, i wrocila... dzieki moim usilnym nawolywaniom, i szantazykiem, ze zrec jej dam. Zrec dostala jak wrocila, a i owszem, zeby jakby co, w razie kolejnej ucieczki wiedziala, ze naprawde do michy cos dostanie....
Poznalam dzieki temu sasiadke z owego domu... okolicznosci glupie troche, bo dupe jej zawracalam 2 razy...ale ona i tak nic poczynic nie mogla zeby mi ta moja Kote na dol sprowadzic, bo ludzi tamtejszych w chalupie nie bylo... naprawde bylam juz przekonana, ze ten moj futrzak zostanie tam do nocy, albo co gorsze, ze znajdzie jakos droge ucieczki, ale po drzewie, ktore rosnie obok tego domu i poleci w sina dal, i tyle ja widzieli... na szczescie nie miala tez kontaktu z zadnym kocurem wiec kocich dzieci nie bedzie... Ale co sie strachu najadlysmy, oby dwie - ja i Kota ;) to nasze... Kota teraz przysypia, a ja spijam kawe, bo w kuncu stres ze mnie odparowal...
No i niech te tabsy juz beda, to mi Kota na dupie usiadzie!! :))

piątek, 6 sierpnia 2010

Blog odlogiem lezy

pisac mi sie nie chce.
Leze, siedze, gram, i opieprzam sie ile wlezie :)
Zbieram sily przed jesienia, bo cos czuje, ze bedzie dosc pracowita. Wszyscy dookola mnie wyjezdzaja na wakacje i urlopy, a ja nie... a co! Bede oryginalna, nie musze robic tak jak wszyscy :P
Moze jak sie uda, to zrobie sobie wraz z malzonem urlop w grudniu, Moja Matka Polka juz sie dopytuje czy przyjedziemy, bo jakby co to po 1 listopada bedzie musiala u "swojego" rzeznika boczek dla ziecia zamowic... rety przeca do listopada to jeszcze tyle czasu, a ona mi tu o boczku... co za czlowiek w goracej wodzie kapany :)
Poza tym u nas jakos leci, R. do pracy pogina, ja nie :P na razie mam wolne od wstawania o 6 rano!! Cale szczescie, no ale cos za cos, bo obiad w poludnie gotuje, ale lepsze to niz wstawanie skoro swit... chyba nigdy nie polubie, no fizycznie i mentalnie jakos nie idzie, choc probowalam!!

Przedwczoraj zrobilam sobie wypad na caly dzien do kolezanki "emigrantki", co to ma sie zle na tej francuskiej ziemi, i tak jakos ja reanimowalam, ale i korzysc poszla w dwie strony, bo wrocilam z kilkoma ksiazkami wiec nudzic sie nie bede :)
Czas spedzilam cudnie!! Zwiedzalam. Zaczlysmy od Colmar, potem wywiozla mnie w gory na zamek, ktory widzialam zawsze z nizin, jest imponujacy i piekny, jeszcze gdyby tylko pozbyc sie tych dreptajacych turystow byloby jeszcze piekniej ;) no ale nie narzekam, bo pogoda byla fajna :)
W ogole to ciesze sie, ze ruszylam sie z domu i, ze mam blisko dworzec kolejowy :) Pojechalam bowiem pociagiem, do Colmar mam 20 min drogi po torach ;) za bilety zaplacilam 15,20 € (jeden 7,60 €), porobilam zdjec odrobine, ale ich tu na razie nie wrzuce bo strasznie leniwa dzis jestem i mi sie nie chce :P Poza tym mam picasse przeladowana, i wstawianie zdjec naprawde jest uciazliwe.

Z malzonkiem jakos sobie zywot ukladamy, ostatnio przez ten moj wypad turystyczno-relaksujacy poruszamy temat zazdrosci i zaufania, bo bidny sie zatrwozyl, ze mu zona wybywa na cale dnie, a on pomimo tego, ze dobrze wie gdzie jestem to snuje jakies pseudo erotyczne domysly :P chyba przemeczony jest ostatnio, albo jakis bzdetow sie w necie, badz tv naogladal i mu sie w glowie glupoty roja :P Ja tam zazdrosna bywam, ale zaufanie to podstawa :) Ja mu ufam, choc czasem tez mysli mi pracuja, no ale bez przesady!! Ja tam grzeczna jestem i takich przygod nie jestem spragniona, a jak bede to z wlasnym mezem... w sumie tak w centrum parku, przy fontannie... no czemu by nie! :PP Tfuuuuu co tez ja za rzeczy tu plote... chyba bede musiala wkleic kartke, ze tekst "tylko dla doroslych" :))
No w kazdym razie, czuje sie dobrze, zmieniam pozycje, to na fotelu, to na kanapie, dlubie w nosie, i laze dzis w odzieniu nocnym! Dzis mam wakacje i zamierzam zrealizowac moj plan na maksa... a plan jest nastepujacy: NIE ROBIC KOMPLETNIE JUZ NIC!
Rety, ale mi fajnie :))