Kocham ta piosenke, a zarazem zgrzytam zebami jak ja slysze, bo zawsze mam wrazenie, ze jest ona z gatunku tych, bez konca :) Jednak ... leje ona miod na moje serce, i przypomina o letnim obozie harcerskim w Borach Tucholskich nad jeziorem Charzykowskim, wieczornych ogniskach, gitarze, i po prostu o tym, ze kiedys, ktos spiewal to wlasnie dla mnie :))
W sumie szkoda, ze nie ma juz ognisk, szkoda , ze wiele rzeczy sie zmienilo... w koncu grill to kompletnie nie to samo...
Zreszta, ja w sumie chyba tez juz nie jestem taka sama... ale slowa piosenki nadal sprawiaja, ze usmiecham sie tak samo :))
wtorek, 24 sierpnia 2010
niedziela, 15 sierpnia 2010
Czytajac czasem komentarze pod artykulami w necie
oprocz calej masy badziewia i chlewu, mozna znalezc perly, co cieszy, bo oznacza, ze sa jeszcze ludzie na tym swiecie, ktorzy mysla, ba mysla podobnie jak ja... i pewnie wiekszosc z Was :D
Takim sposobem wpadlo mi w oko dzis to, o czym myslalam od dluzszego czasu, nad czym kontemplowalam majac naprawde duzo czasu.
Czasu mam w nadmiarze, bo jestem prawie calymi dniami sama, teraz zreszta tez... jest niedziela, R. pracuje, dzwonil, ze zje obiad z ludzmi u ktorych pracuje, bo mu zaproponowali zeby zostal i zjadl... najpierw zrobilo mi sie przykro.... ale pozniej przypomnialam sobie, o tej mysli, ktora wlasnie dzis jakos niby przez przypadek znalazlam w czyims komentarzu:
"gdy ktoś jest naprawde dobry i tworzy dobre swoje życie powinien zapomniec o tym ,że jego szczęscie zależy od męża, partnera , zony itp. uzależniając szczęscie od kogoś zawsze będziemy nieszczęsliwi -to pewne!"
W sumie od dluzszego czasu wcielam ta zasade w zycie i czuje sie naprawde dobrze sama ze soba, ze swoja samotnoscia, i tylko znajomi ludzie pytaja sie R. dlaczego nie zadzwonie, czy mi sie cos stalo...a mnie po prostu coraz mniej chce gadac z ludzmi...moge pisac, to przychodzi mi latwiej jakos, ale gadanie tak srednio musze miec ochote ;) A poza tym znaja moj numer telefonu, dlaczego sami nie zadzwonia do mnie i nie zapytaja?? Dziwne to...
A moze widac, ze jakas dziwna dzikosc mnie dopadla... nic to, widac tego mi potrzeba bo wcale mi to nie przeszkadza :) Od jesieni przeciez wszystko sie zmieni... ide do ludzi, znow zrobie sie spoleczna ;)
Samotność nie bierze jeńców:
albo zabija, albo puszcza wolno.
Jonathan Carroll
....mnie puszcza wolno... przynajmniej ja w to wierze :))
Takim sposobem wpadlo mi w oko dzis to, o czym myslalam od dluzszego czasu, nad czym kontemplowalam majac naprawde duzo czasu.
Czasu mam w nadmiarze, bo jestem prawie calymi dniami sama, teraz zreszta tez... jest niedziela, R. pracuje, dzwonil, ze zje obiad z ludzmi u ktorych pracuje, bo mu zaproponowali zeby zostal i zjadl... najpierw zrobilo mi sie przykro.... ale pozniej przypomnialam sobie, o tej mysli, ktora wlasnie dzis jakos niby przez przypadek znalazlam w czyims komentarzu:
"gdy ktoś jest naprawde dobry i tworzy dobre swoje życie powinien zapomniec o tym ,że jego szczęscie zależy od męża, partnera , zony itp. uzależniając szczęscie od kogoś zawsze będziemy nieszczęsliwi -to pewne!"
W sumie od dluzszego czasu wcielam ta zasade w zycie i czuje sie naprawde dobrze sama ze soba, ze swoja samotnoscia, i tylko znajomi ludzie pytaja sie R. dlaczego nie zadzwonie, czy mi sie cos stalo...a mnie po prostu coraz mniej chce gadac z ludzmi...moge pisac, to przychodzi mi latwiej jakos, ale gadanie tak srednio musze miec ochote ;) A poza tym znaja moj numer telefonu, dlaczego sami nie zadzwonia do mnie i nie zapytaja?? Dziwne to...
A moze widac, ze jakas dziwna dzikosc mnie dopadla... nic to, widac tego mi potrzeba bo wcale mi to nie przeszkadza :) Od jesieni przeciez wszystko sie zmieni... ide do ludzi, znow zrobie sie spoleczna ;)
Samotność nie bierze jeńców:
albo zabija, albo puszcza wolno.
Jonathan Carroll
....mnie puszcza wolno... przynajmniej ja w to wierze :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)