sobota, 7 lutego 2009

czekolada

Tak jakos mnie naszlo.

Wczoraj bylam na mega zakupach, jak dla mnie jest to meczarnia. I nie chodzi mi tu o chodzenie po sklepie, tylko o to, ze zazwyczaj mam ich tyle do zrobienia, ze nie mieszcza sie w wozku! Co za tym idzie zdaje sobie sprawe z tego, ze rachunek bedzie wprost proporcjonalny do wielkosci wozka zakupowego.
No ale co zrobic, takie jest zycie i raz na jakis czas kiedy wszystkie zapasy maki, kawy, cukru i innych spozywczakow oraz wacikow, papierow pachnacych do 4 liter i chusteczek bardzo higienicznych rownaja sie zeru, to trzeba ruszyc w regaly sklepowe!
Szczesliwa jestem, ze mam to za soba. UFFFF!!

Ale co do czekolady, to ja wlasnie sie wczoraj na nia polaszczylam, i .... mam ja na swojej glowie :)
Moja czekolade mozna zobaczyc TU :) jak na ta chwile jestem zadowolona, malzonka nie pytam bo uwazam takie pytania za zbyteczne, w koncu wazne jest to co ja mysle, a mnie sie podoba :) Moj Maz to nie Moj Brat, zatem nie licze na to, ze zmiane zauwazy, i sie do niej ustosunkuje, coz ten typ tak ma :)

Dzis poza tym czeka mnie troche kulinarnych przygotowan. Jutro przyjezdza Moja Bratnia Dusza ze Swoim Mezem i ich synkiem Foszkiem na obiad. Obiecalam rosol, zatem juz mi sie pyrkoli w garze wywar miesny z warzywkami, na drugie danie bedzie ryz imbirowy z kurzymi udkami to moj przepis sprawdzony, znaleziony juz dawno w pewnej ksiazeczce kulinarnej. Jest prosty i naprawde smakuje swietnie. Do tego salata z sosem! Polecam! A na deser, gotowy biszkop nasaczony mocna i slodka kawa, i przelozony kremem karpatkowym. Przed obiadem jednak najpierw apero czyli kieliszek winka, do tego chipsy i ... wlasnie TO :)

Obaczym co z tego bedzie :)

Zycze sobie powodzenia a innym smacznego!

8 komentarzy:

  1. Ech, Ciebie jutro czeka miła niedziela, a ja się będe męczyć na egzaminie;(I muszę wstać o 5;( Życzę udanego gotowania i miłej atmosfery;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyno - z Ciebie to się prawdziwy wirtuoz kuchni zrobił! Ja ostatnio niestety z powodu kręcioły kuchnię odwiedzam w celach turystycznych. Chciałabym zobaczyć Twoją czekoladę na Twojej głowie - da się gdzie?

    OdpowiedzUsuń
  3. No to pozostaje mi zyczyc Wam smacznego. Choc smacznie sie zapowiada i dobrej zabawy. A meza naucz, azeby zauwazal zmiany w Tobie i na Tobie:)) ciekawa jestem jak Ci z ta czekolada do twarzy? :))) Zakupy...hm....tu tak jest, ze wozek raz w tygodniu zaladowany po brzegi z marketu sie wyprowadza, bo przeca z siateczka do sklepu na zachodzie trudno po mleko i chleb sie wybrac....za daleka impreza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. klasyczny miodowy miesiąc... wyro... stół... wyro... stół... czasem przeplatanka, czyli to, co w wyrze - na stole, to, co na stole - w wyrze... i o to tak naprawdę chodzi, i oby ten miesiąc nigdy się nie kończył :)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ten sos do salaty robie troszke inaczej, ale tez wychodzi pyszny: 3 lyzki oliwy z oliwek, 2 lyzki vinaigre balsamique, sok z 1 cytryny, 3-4 lyzki wody (to do wiekszej porcji salaty), drobno posiekana szalotka, troche soli i cukru. Calosc wymieszac. :-)
    Reine_Marguerite

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzieki za info:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Justys - no to mam nadzieje, ze zaliczony :))) i wyspij sie Moja Droga :))
    A atmosfera byla super, ale wiadomo jak spotykaja sie ludzie, ktorzy sie lubia! Nie moze byc inaczej :)))

    Moja Kochana Belle :)) - wirtuoz ze mnie sredni ;))) ale staram sie, zeby wszystkim smakowalo. Dzisiaj troche poszalalam z przyprawami, a nasi goscie troche niedostosowani sa takich piekielknych smakow ;) ale generalnie wyszlo super, szpinak byl pierwsza klasa, mimo tego, ze nie zrobilam tego w bulkach tylko zrobilam z tego male grzaneczki. A co do czekolady - moze zobaczysz ja na skypie? ;) inaczej sie chyba nie da :)) a w ogole to tak jakos dzisiaj mi sie wydaje, ze z czekolada to to ma niewiele wspolnego hehehe. Coz 28 myc przede mna, a potem znow cos wymysle :D

    Maranku - Wlasnie, tutaj zakupy raz w tygodniu to standard, ale prawde mowiac u mnie to nie zawsze wygladaja az tak obficie jak w ten piatek. Masakra :)) Maz zmiany zauwazyl, ale ciezko mu sie przyzwyczaic, i powiedzial, ze to do mnie nie pasuje, ze mu sie nie podoba. No trudno, nie zastrzele sie przeca z tego powodu :))) dla mnie ten kolor to jakas odmiana, ale nie powiem zebym chciala juz miec ten kolor na zawsze dlatego ciesze sie, ze uzylam do koloryzacji szamponu a nie farby, bo zejdzie ten kolor predzej czy pozniej :)) Bratniej Duszy sie spodobalo i, przy niej R. troche zmienil front...a moze po prostu szok mu mija hahahah
    Ech moze jakas fote sobie strzele, ale obacze :))

    Kanalio - na stole?? Phiiiii tez cos!!! Tak prozaicznie :PPP

    Reine - nastepnym razem wyprobuje na pewno :))

    PrzeSliczna - alezzzz proszzzz :)))) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. To na smacznego już za późno, więc miłego wieczoru życzę. Pozdrawiam. kacper

    OdpowiedzUsuń