Strony

środa, 11 maja 2011

Jasna cholera nic tu nie pisze!

Tak sie wciagnelam w gre na fejsie, oraz w zycie na zywca, ze czasu na bloga nie mam, a i jakos tak kiszkowato mi sie pisze cokolwiek.
A powinnam, bo jak z bicza strzelil, przelecial 1. rok zycia w Alzacji... we Francji, ktora wydaje mi sie w tym regionie jak najmniej francuska... a w sumie juz troche tej Francji widzialam... poza tym przelecialy 4 lata pozycia z moim R. ... minelo 5 lat od rozwodu z exemmmm i 3,5 roku w innym kraju.

Musze powiedziec, ze jesli chodzi o moja skromna osobe, to pobyt w Alzacji wychodzi mi na korzysc, a wszystko to dzieki polozeniu geograficznemu tej jakby nie patrzec pieknej krainy. Alzacja sasiaduje z Niemcami oraz ze Szwajcarami co za tym idzie reegion dosc bogaty jest nie tylko w wino i sery, ale i w kase! :) Dzieki temu jest wiecej mozliwosci zarobienia, choc ja jak do tej pory korzystam ze stazy zawodowych oraz nadal sie ucze za co region alzacki oczywiscie mi placi! Nie sa to jakies nieslychane kokosy, choc mam tzw pelen etat czyli 35h tygodniowo, ale na waciki wystarczy :P wlasnie jestem w trakcie zastanawiania sie czy lepiej kupic sobie nowa lodowke wraz z zamrazarka, czy zostawic sobie mala lodoweczke, a zakupic wieksza zamrazare... w koncu lato za progiem, a nawet dobija sie juz do okien...i musze kupic cos takiego, a skoro do sierpnia jestem na wikcie "panstwowym" to trzeba to wykorzystac i zakupic sprzet AGD, ktorego mi brakuje! :) Hmmm a moze kupie i to i to?
Poza tym Alzacja sprawila, ze czuje sie lepiej pschicznie, choc serce mnie boli, ze moj R. zapieprza wiecej, i jakos nieslychanie wiecej kasy z tego nie ma... on tez zamierza wyrwac sie w poszukiwaniu pracy w Szwajcarii... niewatpliwie sie to bardzo oplaca, a od z domu do centrum Bazylei mamy jakies 40 min drogi samochodem... wiec nie jest zle, tym bardziej, ze np. teraz na najblizsza budowe musi dojezdzac rowniez 1 godzine!! Nie ma co tez ukrywac, ze zmiana klimatow w jakich pracuje wyszla by mu niewatpliwie na zdrowie - takze to psychiczne!
Coz bym mogla jeszcze dorzucic, by wyszlo mi z tego jakies male podsumowanie tego czasu na nowych alzackich smieciach... moze to, ze stalam sie jeszcze bardziej smielsza, jestem bardziej optymistycznie nastawiona do zycia, w sumie ogolnie rzecz ujmujac jestem szczesliwa... choc w sercu wraz z uplywajacym czasem czuje dziwna pustke po tej przeprowadzce, po prostu brakuje mi tej, jednak juz m o j e j polnocy FR.

Jesli chodzi o rozwod z exemmm i pozycie z moim R. - czuje, ze jest dobrze, i nie zaluje zadnej chwili, ktora dokonala sie juz w moim zyciu, choc czasami bylo tak, ze trzewia mnie palily, mozg rozsadzalo, a oczy wyplakaly tyle lez, ze juz wiecej nie moglam z nich nic wycisnac. Znam tez dobrze poczucie pustki w umysle i w ciele... wiem tez, ze wlasnie takie chwile sa w zyciu niezwykle potrzebne, po to by odczuc i zrozumiec, po co sie zyje, po to by poczuc swiadomie samego siebie, by dotrzec do tych granic, ktore wydaja nam sie juz nie do wytrzymania, a jednak je wytrzymujemy... okazuje sie przeciez, ze tak wiele mozemy zniesc; noszenie tych ciezarow jest proporcjonalne do ilosci szczescia, ktora mozemy przyjac i niesc... w koncu w naturze wszystko jest w rownowadze, i mysle, ze nawet najwieksze kataklizmy tego nie zmienia... przynajmniej dopoki ja zyje ;)

Mysle, ze moge jeszcze smialo powiedziec, ze nie czuje, ze w tym kraju
e m i g r a n t k a czuje sie o b y w a t e l k a
choc nie posiadam obywatelstwa FR (a zamierzam cos zaczac robic w tym kierunku by to zmienic) moze to kwestia tego, ze nie mam kompleksow, czuje sie pelna! Moze to dlatego, ze po prostu Polska jest od wiekow w Europie, a i mam dobrze poukladane w glowie dzieki szkole, rodzinie, no i nie ma co sciemniac zasob mojej podstawowej wiedzy szkolnej zdecydowanie przewyzsza poziom wiedzy tubylcow! Jednak najwazniejsze jest chyba jednak to, ze po prostu wierze w siebie!

I to chyba byloby na tyle... a jak mi sie cos przypomnij, to na pewno o tym napisze... o w sumie juz mi sie cos przypomnialo!
Gruba sie zrobilam w tej Alzacji! I za cholere nie potrafie tego zmienic!! A bardzo bym chciala! :))

sobota, 9 kwietnia 2011

Bo chcialam wykazac sie postawa obywatelska

i postanowilam, wraz z R. spisac sie powszechnie, wszerz i wzdluz i oczywiscie przez internet! Trabia na tym na TV Polonia, ktora czasem ogladamy, a i w necie atakuja mnie jakies informacje tego dotyczace... wiec mialo byc latwo i przyjemnie...

Prawde mowiac na checi sie skonczylo, bo ten pojebany za przeproszenie system kompletnie mnie nie odnajduje w swoim rejestrze po podanym przez mnie nr pesel... mojego R. tez nie odnajduje... to ja juz sie zaczelam zastanawiac czy ja w ogole jeszcze jestem obywatelka RP?!?!
Przykro mi bardzo, ale nie posiadam nr tel stacjonarnego, komorkowego tyz nie - no chyba, ze francuskie, ale tych formularz identyfikacyjny nie przyjmuje! Wiem, bo probowalam... za kazdym razem ukazuje sie moim oczom komunikat o takiej o to tresci:
"Nie udało się poprawnie zweryfikować tożsamości użytkownika. Proszę sprawdzić poprawność wprowadzonych danych lub skorzystać z innych pól dostępnych w sekcji „Dane do weryfikacji
Wypinam sie wiec cala moja szanowna na to spisywanie!!
Wg. mnie nie jestem az tak skretyniala, zeby nie umiec wypelnic jakiegokolwiek formularza tym bardziej w ojczystym jezyku! Stosuje sie wiec do wszystkich zalecen i wypelnilam wszystkie pola potrzebne do weryfikacji uzytkownika, no oprocz nr telefonow, wpisuje poprawnie kod i co... i jajco! Jeszcze zebym wypelniala formularz po francusku, no to moze zaczelabym sie zastanawiac nad tym, ze cos moze zle zrozumialam, albo co... ale do cholery po francusku nawypelnialam sie juz tyle formularzy i kwestionariuszy rowniez przez internet i nigdy jeszcze nie mialam zadnych problemow, a tu okazuje sie, ze mam...
zatem, niech sie buja caly ten spis, nie odpowiem na zadne pytania, bo jestem uzytkownikiem o trudnej do zweryfikowania tozsamosci... moze dlatego, ze nie mam tych nr telefonow, ale co mam podac nr mamy, brata, ojca, a moze babci??!!
Paranoja jakas!!
... chyba czas sie zaczac interesowac obywatelstwem francuskim...