Laon to kolejne sredniowieczne miasteczko, z niesamowita katedra Notre Dame... i pieknymi uliczkami, sklepikami... i tam tez zostalo moje serce, a to co poczulam w tej katedrze, naprawde trudne jest do opisania... bo takie rzeczy sie po prostu tylko czuje... Zatem zapraszam do ogladania i polecam niesamowita Picardie, na kazda pore roku... historia jest w niej ogromna!
I znow bylam przez chwile na szlaku sw. Jakuba...
piekna modlitwa...
Notre Dame ... Nasza Pani .... czyli po prostu Matka Boska
Souris dans le grenier czyli Myszy na strychu .... taki sklep... pokochalam i wyjsc z niego nie chcialam...
Prawde mowiac danie jakim jest choucrute to typowe danie alzackie, wiec kompletnie nie spodziewalam sie, ze je znajde w Pikardii :)
Szyld salonu fryzjerskiego :) Coup de Folie, mozna rozumiec na kilka sposobow, ale miedzy innymi jako chwila szalenstwa :)
Pralnia
Drogeria ... Jelen (Cerf)... nie zagladalam do srodka a szkoda moze by mieli mydlo Bialy Jelen ;)
***
I ja wiem, ze jeszcze do Pikardii kiedys wroce!!
mam nadzieje, ze daliscie rade dotrwac do konca mojej podrozy :)
A teraz ide piec ciasteczka... w koncu Swieta za 20 dni!!!!