czwartek, 5 grudnia 2013

Dalszy ciag wspomnien, czyli zdjecia z Laon... Picardie...

Jesli ktos nie wie gdzie to, to od razu mu powiem, zeby sobie wystukal w necie :) jak cos bardzo prosze, podstawowe dane sa TU
Laon to kolejne sredniowieczne miasteczko, z niesamowita katedra Notre Dame... i pieknymi uliczkami, sklepikami... i tam tez zostalo moje serce, a to co poczulam w tej katedrze, naprawde trudne jest do opisania... bo takie rzeczy sie po prostu tylko czuje... Zatem zapraszam do ogladania i polecam niesamowita Picardie, na kazda pore roku... historia jest w niej ogromna!







I znow bylam przez chwile na szlaku sw. Jakuba...














 piekna modlitwa...
Notre Dame ... Nasza Pani .... czyli po prostu Matka Boska


















 Souris dans le grenier czyli Myszy na strychu .... taki sklep... pokochalam i wyjsc z niego nie chcialam... 






 Prawde mowiac danie jakim jest choucrute to typowe danie alzackie, wiec kompletnie nie spodziewalam sie, ze je znajde w Pikardii :)



 Szyld salonu fryzjerskiego :) Coup de Folie, mozna rozumiec na kilka sposobow, ale miedzy innymi jako chwila szalenstwa :) 
 Pralnia
Drogeria ... Jelen (Cerf)... nie zagladalam do srodka a szkoda moze by mieli mydlo Bialy Jelen ;)

*** 
I ja wiem, ze jeszcze do Pikardii kiedys wroce!!
mam nadzieje, ze daliscie rade dotrwac do konca mojej podrozy :)
A teraz ide piec ciasteczka... w koncu Swieta za 20 dni!!!!

7 komentarzy:

  1. Majus, przepiekne foty! Magiczna ta Picardia, jesli mnie Ania zechce przytulic, to jade;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje :) milo, ze sie podobaja :D Picardia jest niesamowita, naprawde wyjatkowa!! A u Ani jest jak zawsze magicznie i cudownie, swojsko i milo i cieplo!! A i na pewno zechce Cie przytulic!! :)

      Usuń
  2. NAzwa Laon cos mi mowi, chyba przejezdzalam tamtedy z 20 lat temu, ale na pewno nie zwiedzalam Katedry i miasteczka, bo takie cudenka bym zapamietala. Bardzo klimatyczne te sklepiki. Podobna drogerie znalazlam ostatnio w Strasbourgu na Grand'rue . Wprawdzie Bialego Jelenia nie mieli, ale sklep jest super i na pewno jeszcze tam zajrze dla samej atmosfery... (to ta ulica: http://notatkiniki.blogspot.be/2013/10/dyniowa-zmowa-na-grandrue-w-strasbourgu.html )
    A w tym sklepie z antykami spedzilabym pewnie pol dnia,choc na ogol konczy sie na samym ogladaniu.
    Pozdrawiam i zazdroszcze ciasteczek (ja dzis pracuje do 19.30 :( i na zadne pieczenie sil juz miec nie bede :)
    Nika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Strasbourgu bywam bardzo zadko droga Niko, a takie sklepiki uwielbiam, ... i musze przyznac, ze szyldy wiekszosci sklepikow naprawde mnie urzekly!! :) W sklepiku ze starociami byly takie cudownosci, ze zaluje, ze nie kupilam czegos, bo i ceny byly bardzo ale to bardzo przystepne!!! No ale nastepnym razem :))
      Ciasteczka byly ale sie juz zjadly :) tylko musze popracowac nad ciastem bo mi sporo popekalo, za mocno je rozwalkowam ...Pozdrawiam Nika z Mulhouse :) i milo, ze zagladasz do mnie :D

      Usuń
  3. Fajna wycieczka. Widzę, że bardzo aktywnie wzięłaś w niej udział. By zrobić takie fotki, nie wystarczy tylko spacerować i zwiedzać. Trzeba jeszcze na świat patrzyć w odpowiedni sposób. Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kacperku dziekuje Ci bardzo :) wlasnie tak bylo , to nie bylo tylko zwiedzanie, to bylo raczej przezywanie... troche sie czulam jak w podrozy ktora mnie odradza duchowo, artystycznie, taki powrot do mojego "ja", wewnetrznego ego, powrot do zrodel mego jestestwa...i jak na razie ten stan nadal trwa...
      Ssciskam :*

      Usuń