Strony

sobota, 7 maja 2016

Majowy balkon

Od ostatniego wpisu minelo sporo czasu, przyszla wiosna rozbuchana zielenia, po paskudnym kwietniu to naprawde piekna odmiana :)

Postanowilam wiec znow obudzic moj balkonik, w tym roku o tydzien wczesniej :D 
Nie moge sie juz doczekac kiedy petunie i lobelie sie rozrosna, mam nadzieje, ze zasiana maciejka jednak zakwitnie i cos z niej bedzie, bo jak na razie wyglada dosc nedznie. Nie posialam jeszcze groszku pachnacego i ciagle sie zastanawiam czy to zrobic...mam bowiem ochote,  na... truskawki :)
Jako, ze balkonik jest przeciez malutki, a bardzo zalezy mi na tym, by moc rowniez na nim odpoczac, to niestety nie moge obsadzic go taka iloscia kwiatow jak bym chciala... ale nic to, lepszy rydz niz nic :) 

Nie bede ukrywac, ze tak malenki balkonik jest wyzwaniem do dekorowania i zagospodarowania, mysle jednak, dosc nieskromnie, ze calkiem niezle poradzilam sobie z tym wyzwaniem. Dodatkowym atutem, jest tez to, ze do dekoracji wykorzastalam tylko i wylacznie rzeczy, ktore albo juz posiadalam, badz takie, ktore samodzielnie wyszperalam na pchlich targach, ktgore wprostu uwielbiam!
W tym roku tez sa inne siedziska, do ich wykonania wykorzystalam plastikowe pojemniki na rzeczy zbedne :) Akurat 2 idealnie wpasowaly sie w balkonik... i siedzi sie na nich bardzo dobrze, co zostalo juz przetestowane przez moich przyjaciol :)



 


No ale koniec juz tego gadania, teraz beda zdjecia efektu koncowego refreszingu mojego balkonu :)
Zapraszam  :)

























 Niekiedy na balkoniku bywa i tak :) 





Jak widac Kota nadal kocha te letnia miejscowke namietnie :) 

Zapraszam i Was do urzadzania balkonikow, tarasow, ogrodow i altanek.... nie ma nic przyjemniejszego niz wieczorny relaksik w miejscu przez nas stworzonym...zapewniam, ze piwko lub winko smakuja wyjatkowo :D

A jesli ktos ma ochote, to zapraszam do zeszlorocznych wpisow o moim balkoniku 


Sciskam :*

środa, 2 marca 2016

Stracilam serce

Niestety ale tak sie chyba niestety stalo.
Nie mam juz checi na prowadzenie tego miejsca. Moze cos sie skonczylo... Wypalilam sie, albo po prostu nie chce mi sie pisac. Wlasnie sobie uswiadomilam, ze znow minelo kilka miesiecy, a ja nie napisalam ani jednego posta.  Nie wkleilam zadnego zdjecia, zostawilam bloga i zarasta chwastami.

Zastanawiam sie dlaczego tak sie stalo, dlaczego nie pisze i dochodze do wniosku, ze po prostu mi sie nie chce!!!
Okropne, ale prawdziwe.. moze musze cos zmienic w szablonie, albo zalozyc zupelnie nowego bloga. Stracilam serce do pisania, do dzielenia sie slowem, myslami.
Co najgorsze nie preszkadza mi to jakos w moim zyciu codziennym :P pewnie dlatego, ze w codziennym zyciu dziele sie tym wszystkim z moimi bliskimi. Z R. z moja przyjaciolka, kolezankami... Nie jestem tu sama jak palec, mam ludzi wokol siebie ale lubie tez byc sama, dobrze mi z tym.

No a teraz doszlam wlasnie do momentu, ze skoncze juz ten wpis i pojde sobie w codziennosc, czyli pod prysznic, do sklepu, a potem ogarne chate i ugotuje bigos, bo kapuste wczoraj kupilam :)
O i wlasnie taka codziennosc, przplatana spotkaniami z innymi ludzmi jest mi bliska. A blog... jest jakos daleko od tego wszystkiego.
Wlasnie mysle sobie, ze latwiej jest i wrzucic zdjecie na Instagram niz na blog... Zatem wniosek jest jeden, potrzeba mi jakiejs zmiany, by znow odzyskac serce...

Dobrego marca Wam zycze :) Wielkanoc za progiem :)