poniedziałek, 11 stycznia 2010

No i zyjemy w 2010 roku!

Tak fajnie i zarazem futurystycznie to brzmi.

Wszystko co fajne, juz sie skonczylo tzn. Syn R. juz w domu ze swoja Mama, my wracamy do codziennosci. R. dzis wrocil do pracy, a ja ... mobilizuje sie zeby ogarnac chalupe!
Syf mam nieprzecietny, a ochoty na sprzatanie zero. Wstawac mi sie rano nie chce, bo i po co? Cos jakos sens stracilam.

Od poniedzialku wracam na moja diete! Innej opcji nie widze, dzieki niej bowiem trzymam sie pionu, i cos mi sie chce. Fakt, ze dzis pisze to wszystko pod wplywem szalejacych hormonow przed okresem, zatem za kilka dni moja "spiewka" na pewno sie zmieni. Na ten czas jednak czuje sie beznadziejnie i zazeralabym sie czekolada na potege!!

Weekend zapowiada sie znow imprezowo, R. ma urodziny... jak dla mnie oznacza to oczywiscie robote, a dla niego zabawe (no w glownej mierze, bo martwic sie to i on sie martwi, tylko oczywiscie inaczej to okazuje) ... czasem sobie mysle, ze za duzo we mnie poczucia obowiazku jest, bo ja oczywiscie juz sie zastanawiam co damy goscia do zarcia, bo kasiory nie mamy, a i ktos to zarcie musi zrobic (czyt. ja), do chlewu ludzi sie tez nie zaprosi, bo i mnie samej w tym chlewie zyje sie ciezko - posprzatac zatem trzeba... generalnie kwestia finansow nadal jest beznadziejna... szkoda, bo czas wyprzedazy sie zaczal... moje gwiazdkowe 30 euro poszlo oczywiscie w przyslowiowe gary, zatem z zakupow nici. Soldy koncza sie 6 lutego wiec moze jednak do tego czasu cos sobie uskrobie, chocby z prasowania u szwagierki. Chialabym sobie cos kupic nowego, coz w tej materii jestem jednak typowa kobieta... ale najpierw jednak trzeba sie wyszczuplic po tych Swiateczno-Noworocznych atrakcjach kulinarnych :)))

A w ogole to wszystko bedzie dobrze, prawda??
W sumie nie widze innej opcji, tym bardziej, ze w tradycyjnym ciescie zjadanym tutaj na dzien Trzech Kroli zwanym Galettes des Rois znalazlam niespodzianke :)) Jest juz w moim portfelu, ponoc ma przyniesc szczescie niczym luska z wigilijnego karpia, i tego zamierzam sie trzymac!!

1 komentarz:

  1. a mnie się rok zaczął gorzej od gorzeja /może opiszę u siebie?/, ale wszystko się już prostuje... zresztą akurat roboty huk i nie ma czasu na zbędne myślenie o pierdołach...
    wszystkiego dobrego :* :)))...

    OdpowiedzUsuń