poniedziałek, 21 marca 2011

Bryndza

no normalnie bezsens...
Nic tu nie pisze, bo mi sie nie chce, poza tym musialabym caly czas narzekac, a po co narzekac, jak to niczego nie zmieni.
Generalnie wklad w klawikordzie mi sie chyba wypisal, zwoje przegrzaly i robie sie totalna grafomanka, co najgorsze pomimo tego, ze cholernie mnie to wkurza to nie chce mi sie nic z tym robic. Leza obok mnie ze 3 ksiazki napisane w moim jezyku ojczystym, a ja normalnie jestem kompletnie na nie nieczula!
Poza tym nie wiem czy to ta anemia, a moze jakas menopauza sie u mnie zaczyna, albo jakis inny grzyb mi sie przyplatal, bo czuje sie czesto i gesto bezsilna, myslowo wypompowana i co najgorsze jakos taka zakrecona jak chinskie litery. Bardzo mnie to zastanawia, bo ja jestem z tego gatunku ludzi skoncentrowanych i skupionych, nie zapominajacych kodow pin do karty bankowej wlasnego meza , i nie grajacej pozniej slodkiej idiotki, probujac ta karte odzyskac z placowki banku...
Boze jaki wstyd... teraz mnie wszyscy juz w tym banku znaja i jak sie tylko pojawiam, z byle czym, to pytaja czy maz dzis w humorze, a on przeciez nie byl w "nie humorze" dlatego, ze mu zona kochana karte przyblokowala na tydzien... ot powiedzial tylko:
"Kurwa! ... - tu byla chwila ciszy - ... dlaczego kotku do mnie nie zadzwonilas, skoro widzialas, ze Ci kasy bankomat nie wyplaca po 2. razie kiedy wprowadzalas pin, nie pomyslalas o tym??"
Alez ja pomyslalam, i owszem, ale po co mialam dzwonic skoro mialam w moim slicznym telefoniku zapisany nr pin do jego karty, i nawet drugi pin do drugiej karty, a na dodatek przeciez przed wladowaniem tej karty do bankomatu rozmawialam z nim przez telefon... no to ja sie pytam, po co ja mam dzwonic do niego tyle razy, skoro on w pracy pogina, i nie lubi jak z byle pierdola sie dzwoni. No to wprowadzilam po raz 3. ten cholerny kod pin, i po raz kolejny pokazal mi sie komunikat, ze "operacja nie moze zostac wykonana" a po chwili znow ujrzaly moje oczy komunikat "karta zostala zatrzymana, prosimy zglosic sie po jej odbior w placowce ble ble ble" i wyplulo mi jeszcze karteczke z nr karty, data, i innymi cyferkami, w ktore sie nawet juz bardziej nie zaglebialam.
Przez to tragikomiczne zajscie to nie wiem ile czasu mi zajmie odbudowanie wizerunku kobiety zorganizowanej i konkretnej w tym cholernym banku? A moze lepiej nic nie odbudowywac? Moze dzieki temu, ze teraz mnie wszyscy znaja, bede mogla liczyc na jakies profity, jak chociazby ten smieszny futeralik na karte bankomatowa co mi go dali w prezencie, tylko ja sie pytam: na co mi futeralik do karty? Bo ja to bym wolala jakis zgrabny pokrowiec na telefon, w ktorym mam zapisany juz tylko jeden i poprawny kod pin do karty mojego wlasnego meza. Dziwi mnie tylko jedno, ze jeszcze pamietam numer do wlasnej karty... tylko ciekawe jak jeszcze dlugo!
:P

5 komentarzy:

  1. A ja mam zamulenie zmysłów i spowolnienie przesyłania impulsów wewnątrzmózgowych. Przesilenie wiosenne. Dzisiaj myślałam, co powinnam brać, żeby się zacząć choćby minimalnie ale bardziej składnie wysławiać oraz by myśli moje nabrały jakiegoś tempa. Teraz wpadam w pułapkę "eeeee" pomiędzy przybyciem pierwszego i kolejnego słowa do mojego organu mowy.

    OdpowiedzUsuń
  2. No coz...starosc nie radosc- az sie cisnie na usta, ale...nie powiem tak (p). Ja to kiedys, kiedy mi tarczyca mocno nawalala i koncentracji zero, u lekarza panike posialam, ze mi karta do bankomatu zginela. Przewalali az dwa swoje pokoje wizyt, zeby mi ta karte znalezc. A karta spokojnie lezala sobie w tylnej kieszonce spodni..... No nieladnie jakos to wyszlo....rozwiazanie glupiej sytuacji znalazlam- zmienilam lekarza.

    OdpowiedzUsuń
  3. łeee to przesilenie jesienne jest ! ono zawsze tak jakoś późno atakuje i robi problemy... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Majeczko, niema złego co by na dobre nie wyszło. Wiesz ile dobrego może przynieść taka znajomość wszystkich w banku?

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochani, stawiam na przesilenie wiosenne, bo jakos cale to roztargnienie mi przeszlo :))) A co do starosci, to tez musze sie z tym zgodzic :)) widze, ze zmarchy mnie gonia, o siwiznie nie wspominam... moze powinnam wrocic do wlosia blond na czaszce... siwych odrostow tak nie bedzie wowczas widac :PP
    A znajomosci w banku sa jak najbardziej na plus... czasem mnie panowie wolaja do okienka bez czekania w kolejce heheheh to sie porobilo :PP

    Pozdrowienia Moi Mili :))) :**

    OdpowiedzUsuń