poniedziałek, 2 września 2013

Juz wrzesien

Pierwszy tydzien pracy za mna, minal ok!
Przecieram szlaki by miec etacik na dluzej, ale co z tego wyjdzie to sie okaze..
Na razie wiem, ze mnie wszyscy ciagle doceniaja i chca u siebie, i gdyby nie to, ze dom starcow jest w objeciach wrednego kryzysu ekonomicznego to bym robote juz od dawna miala zapewne.
W sumie pracuje mi sie ok, ale tylko i dlatego, ze nie wdaje sie w zadne gadki, historie, plotki, ot wysluchuje i wypuszczam drugim uchem! To najlepsze co mozna zrobic pracujac z samymi babami!
Poza tym z innych nowosci, to zrobilismy remanent tym razem we francuskich znajomosciach, ot obluda i dwulicowosc mnie nie rajcuja wiec ... wiedzialam, ze to kwestia czasu, ale widac to bardziej R. potrzebowal mocnego uderzenia prosto miedzy oczy, zabolalo go bardzo, mnie mniej, bo ja nie przezywam tak jak on, i poza tym ja od razu mam jakiegos dziwnego czuja do ludzi... a ten nie, on wierzy ciagle, w prostolinijnosc ludzi, w to, ze oni sa tacy sami jak on, a tu ... rozczarowanie... wiec musi sie ten moj R. zmienic, i chyba ten proces w koncu zachodzi.
Wczoraj rozmawialismy tez o tym, ze chcielibysmy wrocic znow do Pas de Calais, do regionu, za ktorym ciagle tesknimi, i wraz z uplywajacym czasem ta tesknota jest coraz wieksza, brakuje nam tylko pracy by sie tam przeniesc, ale przyznaje, ze zaczynam robic wszystko by tam wrocic... Alzacja choc piekna, to sie w niej dusze... i choc dzis ponownie dostalam nadzieje, na w miare stale prace to bede jej szukac tez tam, mimo wszystko, stare znajomosci uruchamiamy, i informujemy ludzi o naszych planach, a noz widelec cos sie wykluje z tego.
Co jak co ale moje serce, i serce R. zostalo w okolicach Boulogne sur mer.... ah zeby mozna bylo wrocic jak  w Harrym Potterze, za pomoca proszku Fiu... :) byloby cudnie!
Odezwe sie za czas jakis... na razie i tak nie mam o czym mowic....no i zblizam sie do dnia moich urodzin, co mnie cieszy, bo lubie miec urodziny :) nawet jesli jestem coraz starsza! Moze kiedys mi to minie, ale na razie lubie to, ze w jednym dniu w roku jestem najwazniejsza :P Minus, ze w tym roku, pracuje akurat w weekend urodzinowy, w sumie rano czyli do 14h20 ale mimo wszystko zabalowac nie moge... choc tak troche to w sumie sie zabawie :P a co, raz sie zyje :P

 Boulogne sur mer

8 komentarzy:

  1. pierwszy weekend września to Lille i tamtejsze "Braderie"... tam były pieniądze i zabawa... teraz to już kicha... ech, se ne wrati...
    pozdrawiać jak zwykle niezwykle serdecznie :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. juz sie skonczyla braderie w Lille zostal wielki smietnik, ktory sprzataja :)sciskam :*

      Usuń
  2. wszedzie dobrze Maju tam, gdzie nas nie ma...jaka byscie decyzje nie podjeli i tak nie bedzie idealnie, ale wazne abyscie wiedzieli czego , pomimo wszystko, chcecie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania dzieki za optymizm od razu mi lepiej :p

      Usuń
    2. Kiedy czlowiek chce sie poczuc dobrze, to z reguly czeka na male slodkie, klamstewka albo sloganki w stylu: "rob to, przeprowadzaj sie...trzymam kciuki,.... wszystko Wam sie ulozy zobaczysz".Nie, no pewnie, ze jakby nie bylo, to sie Wam jakos tam ulozy. Ale nie wyobrazaj sobie plisssssss, ze zacznie sie :"i zyli dlugo i szczesliwie..." Bo to nie od miejsca zalezy. to zalezy od Was. Zawsze zabierzecie wszedzie, tam gdzie sie udacie, tylko i wylacznie siebie ze swoimi oczekiwaniami. A ludzie? Z tego co czytam to czy to Polacy, Francuzi, Niemcy, Wikingowie....wszedzie tacy sami. Tylko roznie sobie radza z okazywaniem niefajnych przywar:)))
      Jakby nie bylo- krzymam kciuki.

      Usuń
    3. Tak, masz racje ...ja nie licze na to, ze bedzie cud malina, ja po prostu tesknie za tamtym regionem, nic na to nie poradze... pracy mozna szukac wszedzie, a ja zamierzam jej szukac rowniez tam, nic mi nie szkodzi, poza tym na razie i tak zostajemy w Alzacji bo musimy, pare rzeczy nas tu trzyma bez dwoch zdan, wiec jesli juz to proces wynosin bedzie dlugotrwaly! Na pstrykniecie palcem nic sie nie wydarzy i tyle.
      Dzieki za kciuki mimo wszystko, realistko co az boli :P

      Usuń
  3. Maju, z jednej strony byloby mi bardzo smutno, gdybys wyjechala, a z drugiej.. byloby do kogo wpasc:))
    A ludzie..jak u Stachury:czlowiek czlowiekowi puma, czlowiek czlowiekowi dzuma";)
    Sciski.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, tez byloby mi smutno.... ale jak czujemy ze nam tu duszno, to co zrobic, tesknota jest b silna... kurcze moze wystarczyloby zmienic chate na cos z kawalkiem trawnika...moze by nam sie polepszylo :P Sciski!!

      Usuń