środa, 18 listopada 2015

Zegar

Po tym co sie wydarzylo w ostatni piatek, jakos ciezko bylo sie podniesc chyba wszystkim Francuzom i tym, ktorzy mieszkaja w tym pieknym kraju. Mnie tez.
Mysle tez, ze wszystkim tym, ktorzy nie godza sie na terroryzm i zabijanie bezbronnych ludzi, tylko za to, ze kochaja swoje europejskie zycie!

Mieszkajac poza Paryzem, dzieli mnie bowiem od stolicy cos kolo 500km czuje sie jednak nieziemsko poruszona tym co sie stalo. Inni raczej tez..

Jest stan wyjatkowy i da sie to zauwazyc, pomimo normalnego zycia, do ktorego wszyscy wrocilismy. Nadal pracujemy, chodzimy na zakupy, mowimy swoim arabskim sasiadom dzien dobry i pytamy jak sie maja. Swiat zatrzymal sie na kilkanascie godzin, jednak nie pozwolimy by nasze dotychczasowe zycie zmienilo sie. Widac zwiekszone patrole Policji, ludzie rozgladaja sie czesciej niz kiedys, ot tak dla pewnosci, ze nie stoi za nimi ktos podejrzany. Z drugiej strony w Miluzie mozna by powiedziec, ze co drugi to podejrzany, bo jest tutaj wielu muzulmanow... Ale nie popadajmy w paranoje.

Czuje sie troche jak w ruchu oporu, w sumie mamy wojne wiec moge smialo powiedziec, ze biore w nim udzial. Pije bowiem nadal wino na tarasach knajpek (pogoda bowiem nadal na to pozwala) smieje sie, troche udajac, ze zyjemy normalnie, ale z drugiej strony wiem, czuje, ze wlasnie tak trzeba! Nikt nie bedzie mi mowil jak mam zyc, i czy mam prawo isc na koncert, czy pic wino na tarasie, spotykac sie w restauracji ze znajomymi czy isc na mecz z rodzina.. jest we mnie na to jawny sprzeciw, tym bardziej zyjac tutaj, w tym kraju, ktory przyjal mnie do siebie jak swoja!

Nie rozumiem wiec tych wszystkich zmij wychowanych na piersi swojej matki, ojczyzny Francji, ktorzy zabijaja z zimna krwia, ktorzy daja sie omamic, wyprac sobie mozgi!
I tylko boje sie jeszcze jednego... czytajac niektore komentarze na polskich portalach, w ktorych wieje jadem nienawisci do kazdego araba badz chocby kogos kto wyglada inaczej niz typowy Polak, to mi sie robi slabo, jak ludzie bardzo daja sioba manipulowac!! I jak bardzo w tym wszystkim staja sie podobni do tych samych ludzi, ktorzy strzelaja do innych, ktorzy zyja inaczej ...

Czlowiek czlowiekowi wilkiem.... smutne, prawdziwe, ale ja nadal z tym walcze, bo kompletnie sie na to nie zgadzam!

Ale tak jak mowilam, zycie toczy sie dalej, swieta za pasem, czekam na Adwent, na pewno bedzie innym czasem niz dotychczas chyba bardziej bede go przezywac.. Juz za 11 dni pierwsza niedziela Adwentu, a ja postanowilam sobie, ze wlasnie w te pierwsza niedziele chce miec juz mieszkanko ubrane w swiateczne szaty... wlasnie przerabiam poszewki na poduszki, recznie z braku maszyny do szycia, ale przynajmniej czyms rece i mysli mam zajete :)

A wczoraj, zmienilam troszke wyglad zegara sciennego, ktory wisial sobie nad kanapa w salonie i nie byl zbytnio widoczny, nad czym odwiecznie utyskiwal R. chlopina bowiem po 40tce juz jest i wzrok ma nie ten i nie widzi godziny, na wyswietlaczu dekodera, telefonu tez przyklejonego do reki nie posiada (w przeciwienstwie do mnie :P) i skrzeczy mi ciagle, ze ten zegar zle wisi...

W sumie przyznalam mu racje, ale z drugiej strony, nie bardzo lubilam ten zegar, bo nie za bardzo mi sie po prostu podobal, i srednio wg mnie pasowal do charakteru wnetrza... obiecalam mu wiec, ze owszem,  przewiesze go ale wtedy, gdy najdzie mnie na to ochota, i chyba wlasnie wczoraj mnie ona naszla :)

Szybko urodzil sie pomysl na zmiane, w sumie bardzo prosty, bo ja nie lubie komplikowac sobie zycia :P

Najpierw wydrukowalam piekny transferek, korzystajac z bloga na pewno znanej wam, graficznej wrozki :)
Dokladnie ten:

A potem przystapilam do zdjecia wskazowek z zegara by moc dzialac dalej.
Zegar wygladal oryginalnie tak
kupilam go w Niemczech w sklepie KIK za chyba 4 euros... 

Po zdjeciu wskazowek, wycieciu kola z transferu o takiej srednicy by przykryl napis i rysunek, nakleilam go za pomoca kleju uzywanego do robienia decoupage, zamontowalam ponownie wskazowki, zmienilam przy okazji baterie na nowa i powiesilam zegar nad telewizorem, ku uciesze mojego meza, ktory stwierdzil, ze w koncu widzi wszystko tak jak trzeba :)

A Wy co myslicie? wg mnie wyglada znaczniej ladniej, i subtelniej.... No i pasuje do reszty wnetrza... A na tym mi najbardziej zalezalo :)



Zdjecie robilam wieczorem, widac po godzinie :) wiec juz w swietle sztucznym...
Ale nadal mi sie tak samo podoba :D


Sciskam Was mocno i dziekuje za wszystkie wiadomosci! 
Dobrze wiedziec, ze ma sie wokol takie dobre dusze! 

4 komentarze:

  1. Maju, tak, jak Ci pisalam, super Ci sie udala metemorfoza zegara.

    Co do reszty..mocno przezywam kazdorazowe wyjscie D. z domu..Ech.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wcale Ci sie Kasiu nie dziwie, ale mimo wszystko trzeba mocno wierzyc, ze zycie jest dobre!!

      Dzieki za slowko o zegarze :)

      Usuń
  2. Miluza,
    Naprawdę fajne miasteczko.
    Miałem dziś okazję ciut pozwiedzać: muzeum automobilizmu i muzeum kolejnictwa....
    Naprawdę polecam odwiedziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miluza to miasto, a nie miasteczko 😄 Ja wlasnie wrocilam z wieczornych sobotnich knajpek... Uwielbiam ten nastroj 😄 Pozdrawiam serdecznie 😁

      Usuń