sobota, 5 czerwca 2010

No minal tydzien...

jak z bicza strzelil!!

Od rana krzatam sie w kuchni, warzywa na salatke gotuje, mieso musialam poporcjowac i zapakowac do mrozenia, Kocie zrec dac i licier wymienic, a w ogole to cale szczescie, ze sie obudzilam 10 min po tym jak R. wylaczyl brzeczacy budzik w telefonie bo bysmy nadal spali... zatem R. by sie do roboty spoznil na 100%. Jak wstalam od razu swoje kroki do kuchni skierowalam, bo jak przystalo na cudna zone mezowi sznytki szykuje do roboty, zazwyczaj wrzucam sie pozniej na jeszcze chwile do wyrka, i spijam kawe w pozycji horyzontalnej - dla zainteresowanych dodam, ze bez uzycia rurki!
No ale dzis wyglada to troche inaczej, zreszta fala upalow zagoscila u nas od wczoraj, wiec trzeba wydostac sie z domu (celem zakupienia pieczywa na weekend) najlepiej przed poludniem, zeby czlowiek nie splynal wraz z asfaltem. Mam jeszcze troche rzeczy do zrobienia przed tym poludniem wiec musze sie pospieszyc z tym pisaniem tutaj. W kazdym razie chcialam Wam powiedziec, ze jutro jade z R. na pewne spotkanie.

Spotkanie jest towarzyskie, zapoznawcze.
Wszystko to za sprawa powodzi w Polsce... ale po kolei.
Zatem ostatnimi czasy poznalam droga internetowa - no tak, jakze by inaczej ;) - kilka Polek, ktore mieszkaja w moim regionie, tak sobie gledzilysmy i sie zmawialysmy na spotkanie, ale wszystko sie co chwile po kosciach rozlazilo. Z niektorymi nawet przeszlysmy juz na gadki telefoniczne, no bo ile mozna pisac. I tak, nagle padlo haslo, ze trzeba pomoc rodakom w ojczyznie, ktorzy stracili wszystko podczas powodzi, przyklasnelysmy chetnie. Jedna z dziewczyn zaproponowala spotkanie u siebie w domu, przygotowanie czegos na zab, i zwiezienie do niej wszelkich darow. Pozniej wszystkie pakunki ona wiezie do Niemiec jako, ze niemieckie miasto organizuje w przyszla niedziele transport dp Polski wszelkich potrzebnych rzeczy, ktore zostaly zebrane przez ten czas.

Prawde mowiac jestem bardzo ciekawa jak bedzie, jakie sa nowe dziewczyny ich mezowie, dzieci, czy beda to znajomosci, ktore przetrwaja, ktore sie przemienia w cos stalego...
Poza tym po ostatnim poscie Ani, na temat samotnosci i Polakow za granica pomyslalam, ze bede mogla znow skonfrontowac doswiadczenia. Jak na razie bowiem oprocz paru malych wyjatkow z Polakami na "obczyznie" mialam dobre doswiadczenia, trafiaja sie oczywiscie totalne pomylki, ale powiedzmy szczerze, przeciez w kazdym stadzie moze sie trafic czarna owca!
Zobaczymy wiec jak bedzie. Poza tym jeszcze jedna rzecz... ostatnio ogladalam z R. serial "Wyjechani" na ktorym zobaczylam, ze jednak myslenie ludzi mieszkajacych za granica po to by tam zyc, a tych, ktorzy przyjechali tylko na zarobek rozni sie i to bardzo... My jestesmy w grupie tych pierwszych, zyjemy tutaj, i to jest nasz DOM... szkoda tylko, ze nasze rodziny i przyjaciele sa tak daleko od nas... Coz, zyc trzeba i nie zamierzam zasmiecac sobie glowy myslami, ze tylko w PL jesien jest najpiekniejsza, badz tylko w PL mozna zobaczyc bociany... bo to akurat nieprawda, bowiem ten polski akcent jest symbolem Alzacji, w ktorej od bocianow az sie dwoi i troi :)
Zatem nie wazne gdzie sie mieszka... bo jak ktos powiedzial "Tam dom twoj, gdzie serce twoje"...
A moje serce jest tutaj wraz z sercem R...
:))


Opowiesci z "powodziowego" spotkania zamieszcze nastepnym razem... i wowczas postaram sie zaglebic w temat, ktorey poryszyla juz Ania :)

Miejcie sie dobrze i odpoczywajcie ile wlezie!!
No i zeby juz nikogo nie zalewalo!!!

9 komentarzy:

  1. U nas dzisiaj słoneczko od rana. Ale cóż ze słoneczka, skoro moje osobiste od dwóch dni ledwo dycha..:( Moze sie dzisiaj przejdę tak jakoś wokół sama na spacer, bo nie mam sumienia ciągnąć chorowitka.
    Co do pomocy powodzianom - poczytajcie, dziewczyny, o tym, co jest potrzebne powodzianom, bo nie wszystko jest przyjmowane. Słyszałam, że duży problem jest z odzieżą, z którą nie ma co zrobić i z darów trafia ona do ...rowów i lasów!
    Tu jest krótki artykuł o pomocy: POMOC, ponadto warto zajrzeć na stronę PAH.
    Pozdrawiam serdecznie - oby spotkanie wypaliło!

    OdpowiedzUsuń
  2. O rety, no to kuruj tego swojego polowka :))) I na spacer sie przejdz bo warto przynajmniej otoczenie zmienisz ;)) Mnie sie nie chce ruszyc tylka z domu, bo nie lubie lazic sama, ale co zrobic taki juz moj zywot ;)) w kazdym razie i tak czy tak musze wyjsc z domu i kuniec, wiec spacer bedzie ;)
    A co do pomocy powodzianom... ja kupilam srodki czystosci :/ no to nie wiem czy trafilam :( a myslalam w sumie o zywnosci z dlugim terminem waznosci... nic to, moze jednak nie odrzuca tego... w kazdym razie jakies pozywienie juz mial ktos kupic wiec moze bedzie ok. szkoda mi jest tylko tego, ze nie mamy tak naprawde kasy zeby pomagac, wiec nie mam zadnego hurtu tylko detal... ale moze choc jednej osobie to pomoze... przynajmniej taka mam nadzieje...

    Buziaczki Kuraku i dzieki :))) :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Cyz to nie jest tak Maju, ze teraz masz pewna "ekscytacje", cos sie dzieje w cos sie angazujesz. Nie chce powiedziec, ze to jest zle, nie, nie... tyle tylko, ze ojej, zachlystniecie sie-emocjonalny power- Polacy sie solidaryzuja... no fajne to, ci tu tez to robia, bo my potrafimy sie "rozczulac" nad tymi, ktorzy maja gorzej od nas. Natomiast zolc, zlosc i inne cholery zalewaja nas, kiedy inni maja lepiej niz my. Tak jak powiedzial ktos ze wschodu w wywiadzie u Wojewodzkiego: " Dziwni jako narod jestescie, bo tego ktory ma zle to byscie pocieszali, wspierali, a jak ktos ma sie dobrze, albo bardzo dobrze to go nie lubicie". Ja mysle, ze znajdziesz Polakow ok i ja w to wierze, ze ja tez, ale trzeba trzy razy, albo cztery razy dluzej szukac niz w Polsce.***

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, chyba mnie za bardzo nie rozumiesz, albo ja Ciebie :))To taka pierwsza mysl, ktora mi wpadla do glowy, a to dlatego, ze po prostu ja zeby sie czyms ekscytowac to naprawde musialabym miec nie lada powod! Serio, ale ja dosc stoicka osoba jestem i umiarkowana w swoich emocjach, poza tym jak na razie to zaluje, ze tu przyjechalismy i to bardzo. To spotkanie jest tzw "powodziowym" ale w glownej mierze jest spotkaniem zapoznawczym. Nie nastawiam sie na poszukiwanie przyjazni do grobowej deski i inne tam takie, ale jestem ciekawa nowych ludzi, i to chyba normalne. Pomagam, choc prawde mowiac nie mam na to kompletnie kasy, dlatego nie mam hurtowej ilosci kartonow, ale mam cokolwiek. W PL robilabym pewnie to samo, tak jak np robi to moja mama... robiac zakupy, doklada do koszyka kilka rzeczy wiecej i wrzuca potem do odpowiednich pojemnikow na zywnosc... zatem nie widze jakos zadnych problemow.Poza tym nie zazdroszcze komus, ze ma lepiej, ani nie ciesze sie kiedy ktos ma gorzej... kazdy jest kowalem swojego losu i tyle.
    Co do jednego sie z Toba zgodze, ze zeby znalezc na "obczyznie" Polaka ok, to trzeba bardziej poszukac i wiecej czasu stracic, no ale to przeciez normalne, w koncu w innym kraju niz Polska mniej rodakow mieszka :)))

    Tymczasem koncze i spadam... wlasnie na to spotkanie :) Pozdrowka :***

    OdpowiedzUsuń
  5. :) i bardzo się cieszę że pojedziesz gdzieś w końcu i poznasz kogoś :) Bo chyba tego brakowało Ci tutaj w Alzacji ( zwłaszcza że na północy były takie osoby ) . Maju mnie się zdaje że Ty tam ze swoją osobowością to nałapiesz znajomych ze hej :) A sam gest dla powodzian to naprawdę dobry pretekst :) mam nadzieję że będziesz się dziś dobrze bawić :)
    u Nas słońce piękne , więc podleczywszy nasze odciski po wczorajszym Krakowie dziś wybieramy się na jakiś Festiwal Flaków co by Romantyczny mógł się objeść do woli ( ja nie bardzo lubię :) albo nawet wcale ) bo nic na obiad nie kupiliśmy sobie dupy jedne :) udanej niedzieli :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz - wczoraj się mama mojego Męża pytała o Ciebie. Powiedziałam jej, że tak Ci po przeprowadzce średnio na jeża... Ja sobie myślę, że czasem musi być przez chwilę kiepsko. U nas też jakoś tak średnio. Tak - wszystko przez braki finansowe. Gdyby było inaczej coś innego pewnie byłoby nie tak.
    I miej tu człowieku spokojne życie...
    Ściskam i ściskam. W razie czego - wracaj!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej Kuro :)) My jesli cos, to bedziemy wracac na polnoc, ale nie do PL :) No juz sie czlowiek przyzwyczail jednak do tego kraju, choc czasem jego beznadziejstwo powala... R. sie juz za inna praca oglada, kontakty nawiazuje wiec powinno byc ok, przynajmniej w to wierzymy :)) Moze faktycznie musi byc tak jak mowisz, na poczatku kiepsko. I w sumie taka prawde, ze wszystko ze wzgledu na finanse... dzis powinnam sprawdzic stan konta, ale az mi sie nie chce stanac z tym face to face :P no ale trzeba :))
    A w ogole to w szoku jestem, ze mama T. cos o mnie wie!! Ja myslalam, ze o mnie to sie nie mowi, bo nie ma o czym hehehehe

    Buziolki sliczna :*****

    Pesteczko masz racje, poznalam super ludzi, "normalnych" ze tak to ujme, z zainteresowaniami, pasjami, sa ciepli, radosni, pomocni, i co najwazniejsze otwarci!! Zatem spedzilismy naprawde swietne popoludnie, ba tak ten czas zlecial, ze okazalo sie, ze spedzilismy na tej goscinie ponad 5 godzin!!! I jeszcze kazdy zal czul, ze juz sie trzeba rozstac, zatem jak widzisz bawilam sie faktycznie dobrze :))

    A na Festiwal Flakow to i ja bym sie wybrala... uwielbiam flaki :DDD Wczoraj sie nazarlam ciast... no i co ja zrobie, ze jestem taka lakoma na slodycze... masakra jakas... ale przynajmniej przy wszystkich sie z tym nie ukrywalam, wolalam sie przyznac za wczasu :)))

    Buziaczki :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko fajnie, ale flaków niet ... chyba, że te z jeża :)), ale nie zmuszaj mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. WĘGLOWODANY. Tzw. NISKIE węglowodany.
    BH.40.
    MOTTO: INFO o węglowodanach.

    __WYSOKIE węglowodany, to takie, które po spożyciu produktu zawierającego właśnie węglowodany, podnoszą poziom cukru o więcej niż 26% (od 26,01% wzrostu).
    __NISKIE węglowodany; to,
    1. zalecane: wzrost poziomu cukru po spożyciu od 0-13%, lub
    2. dozwolone: wzrost poziomu cukru od 13,01-26,00%.

    Ten POZIOM WZROSTU można sobie łatwo samemu sprawdzić, własnym GLUKOMETREM !!
    Np. odczyt na glukometrze jest/mamy 100 mg/dL na czczo.
    Po spożyciu 50 gram czystej glukozy poziom wzrośnie; o ok. 74% przy odczycie najwyższym (sprawdzamy co 15 minut przez ok. 1,5-2,5 godziny), po spożyciu 50 gram winogron o ok. 12% (ten najwyższy), po ugotowanym ryżu ok. 14-18% (zależy od rodzaju ryżu), po kaszy jaglanej o ok. 17%. Po spożyciu cukru spożywczego też poziom wzrośnie o około 73-74%. Po spożyciu czekolady tzw. min. 70% cacao, poziom cukru wzrośnie o ok. 42%, to jest dużo, ponieważ w takiej czekoladzie jest dużo __WYSOKICH węglowodanów czyli cukru białego lub brązowego.

    Po spożyciu chleba pszenno-żytniego poziom cukru wzrasta UWAGA o ok. 74%, czyli jak przy czystej glukozie.
    To jeden z dramatycznych U J E M N Y C H, przyrodniczych rekordów !!

    I tenże wzrost poziomu cukru po spożyciu, można sobie sprawdzić samemu tj. należy tylko odczyty, wykonywać co 15 minut określając najwyższy poziom wzrostu i jest to łatwe, no ale należy to wykonać OSOBIŚCIE.
    Badanie zaczynamy NA CZCZO, określamy wówczas; POZIOM CUKRU np. 100mg/dL (tj. 5, 5 mmol/L). Następnie zjadamy 50 gram produktu, w którym chcemy określić wzrost poziomu cukru po spożyciu i badamy co 15 minut, określając odczyt najwyższy; może tym najwyższym być 2-gi, a może być 4-ty odczyt. To oczywiście zależy od rodzaju węglowodanów zawartych w zjedzonym przez nas produkcie.

    Takimi badaniami można łatwo i jednoznacznie potwierdzić sobie, tzw. __INDEKS GLIKEMICZNY, i zobaczyć ile jest tam błędów.
    P. S. __INDEKS ŻYWIENIOWY, a; __INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze.
    IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody. IG; to marketing, obłuda i biznes.

    Zobacz też; GLUKOZA naturalna, wg: IRL KRAKÓW.
    __Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
    __Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL
    __ADRES_______: http://www.magdalirl.com.pl/

    Roksana SARK, London

    OdpowiedzUsuń