piątek, 10 grudnia 2010

I poukladalo sie tak jak trzeba...

tzn sprawa z telefonem i fryzjerem :)
Niczego nie musialam odkrecac, zmieniac, ot okazalo sie, ze znalazlam w skrzynce na listy awizo i moglam odebrac osobiscie moj telefonik :D



Co za tym idzie jutro mam wizyte u fryzjera, zobaczymy co z tego bedzie hehehe
Poza tym reszta bez zmian...
dzis wyslalam kilka kartek swiatecznych, ze tak powiem "z wkladka" ;) reszte posle w przyszlym tygodniu, poza tym czeka mnie mega sprzatanie, bo przeciez za tydzien przyjedzie pani z sanepidu hehehe
Poza tym kiedy dzis wracalam do domu z zajec, jechalam autobusem, potem wskoczylam szybko na poczte oraz zahaczylam jeszcze o mini Carrefour, poczulam sie naprawde dobrze i swojsko w miescie na M., ktore ubrane jest swiatecznie... ktore wydalo mi sie jakos cieple, przymilne, radosne i po prostu piekne. Poczulam zespolenie z tym miejscem, dziwne strasznie, ale czuje sie tu jak w Lodzi, to chyba dobrze :)a moze ja po prostu jestem zwierzeciem miastowym i jednak zycie na peryferiach nie jest dla mnie... choc w sumie na wsi moglabym mieszkac, tylko zeby praca byla :D
Kiedy wiec tak szlam ulicami wlaczylo mi sie myslenie, ze bardzo sie ciesze, ze choc moja Mama bedzie mogla to zobaczyc... bedzie mi brakowac brata i jego rodziny bardzo, ale jak zawsze wszystko sobie wytlumacze i zaakceptuje ten stan rzeczy, zyc przeciez trzeba dalej... i dlatego tez dzis przy kolacji R. poruszyl temat choinki, i tak cieplo mi sie zrobilo na sercu, bo cieszy mnie to, ze R. zmienia z roku na rok swoje nastawienie do Swiat, ot po prostu zaczyna lapac o co w nich chodzi i co jest dla mnie w nich najwazniejsze :D

Reasumujac: czuje sie dobrze, i tylko mi strasznie zal, ze przez to samopoczucie, nie strace ani grama na wadze! ;)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz