wtorek, 7 grudnia 2010

zly mam humor, a raczej jakas straszna beznadzieja mnie dopadla

no i tak sobie postanowilam napisac...
Opadla ze mnie fala radosci ze stazu, z nauki, ot okrzeplam chyba, a i w sumie za miesiac z malym hakiem koncze moja przygode z praca w domu starcow, z nauka jezyka rowniez. Juz mysle o tym, ze przyjdzie znow ten dzien, ze nie bede wstawac o 5:15 do pracy... mowiac szczerze przygnebia mnie ta wizja ponownego bezrobocia i co najgorsze braku gotowki... jakby nie patrzec 600€ z groszami pojawiajace sie raz w miesiacu na moim koncie sprawialo mi ogromna frajde, dawalo choc odrobine poczucia niezaleznosci... Kretynskie to, ale zamiast myslec o Swietach, przyjezdzie Mamy to ja juz mysle o tym, ze styczen za pasem, no i wlasnie... i co dalej?? Nie chce znow tej beznadziei i zawieszenia w prozni, chce zmian, chce pracy, chce cos robic, byc przydatna i zarabiac pieniadze...
Jesli nie uda mi sie zaczepic w pracy, to mam plan z prawem jazdy, no i szukanie pracy rzecz jasna to priorytet.
W ogole to gruba jestem... zapuscilam sie koszmarnie, i nie moge odnalezc w sobie kompletnie sily na ogarniecie sie z tego beznadziejstwa, mam wrazenie, ze zajadam stresy, uciekam w zarcie slodyczy tak jak inni w jakies inne uzywki... zle mi ze soba... tzn ze swoim cialem... zla jestem na siebie, obwiniam sie caly czas, tak podswiadomie sie obwiniam... bo czuje, ze zawiodlam sama siebie, ponioslam porazke i na dodatek nie potrafie tego zmienic... czuje sie slaba i to chyba mnie wkurza najbardziej! Po prostu ja bardzo lubie miec poczucie, ze moge nad czyms panowac... panowanie nad waga dawalo mi sile, teraz mnie to tylko doluje, bo waga ciagle rosnie... nie potrafie sie odstawic od koryta... no to chyba czas doksztalcic sie w dziedzinie uzaleznien!

P.S.
zamowilam sobie nowy telefon.. Nokia C3... nie wiem czy sie w koncu na niego doczekam, bo kurier, ktory ma mi go dostarczyc rozwozi przesylki tylko do godziny 14tej...ja pracuje do 14:20... zadzwonilam tam do nich i poprosilam o zmiane daty, no i pani dala mi do wyboru dzien jutrzejszy badz sobote. Wybralam sobote, i wlasnie mi sie przypomnialo mi sie, ze na sobote rano mam "randke" z fryzjerka... no i teraz sie gryze, czy zmienic date "randki" z fryzjerka czy z kurierem... ciezki orzech do zgryzienia mam, bo i na jedno i drugie czekam z niecierpliwoscia!
Ale mam problemy... w obliczu glodu na swiecie, chorob, i biedy, ja o telefonach, fryzjerach i innych takich... w sumie to juz dawno nie mialam takich problemikow, bo te wieksze mnie przygniataly, wiec poniekad ciesze sie, ze na razie moge myslec o dokonaniu wyboru sposrod rzeczy jednak przyjemnych.

Bedzie dobrze, wyjscia nie ma!!

3 komentarze:

  1. a moze juz zaczniesz rozglądac się za jakąś praca?
    ja jestem bardziej zapuszczalska niż Ty więc nie marudz :D orbitrek służy mi za wieszak!!
    a C3 mi sie nie podoba ... siakaś dziwna taka ...

    OdpowiedzUsuń
  2. no rozgladam sie, i nawet tworze nowy, ulepszony list motywujacy :) nie bede siedziec z rekami pod tylkiem ;)
    A co do zapuszczania... masakra jakas sie porobila, wlasnie do porannej kawy wsunelam rzadek czekolady... i jak tu schusc?? brak silnej woli po calosci!!
    A telefon ma sie podobac mnie, a nie Tobie :P na dodatek wybralam opcje rozowa hahahaha ale szukam juz obudowy perlowej, bo bardziej mi przypadla do gustu :)
    buzka :***

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja niestety- siedze z rekami pod tylkiem... Maju zle humory maja to do siebie, ze mijaja. Nadzieja umiera ostatnia i .....bardzo dobrze. Jak najwiecej wiary, nadzieji i milosci Ci zycze.

    OdpowiedzUsuń