piątek, 1 listopada 2013

Powrot do codziennosci...

W Paryzu bylo cudownie, Pikardia mnie zachwycila, zobaczylam nowe miejsca, a i na te, ktore kiedys juz spogladaly moje oczy odkrylam po raz kolejny, zobaczylam je inaczej.
Moja pierwsza podroz bez R. nie licze bowiem tej podrozy do Polski kiedy jej celem byl odbior mojego dowodu osobistego.

Przyznaje, ze ta podroz mnie zmienila... upewnilam sie tylko w przekonaniu, ze bardzo potrzebuje poczucia niezaleznosci i chyba najbardziej mi na tym zalezy. Lubie tez byc sama ze soba, nie przeszkadza mi samotnosc, aczkolwiek brakowalo mi R...
Powrocilo we mnie tez cos, co wydaje mi sie, ze przez te 6 lat zycia we Francji gdzies sie zagubilo, jakas refleksyjna i artystyczna czesc mnie odnalazla sie na Montmartre, w tym dzikiem tlumie zwiedzajacych i handlujacych ludzi, i kiedy przytulilam sie bazyliki Sacré Coeur... i kilka dni wczesniej, w Pikardii, kiedy zwiedzalam ogromna katedre notre Dame w Laon...
Kloci sie wiec tomozee niektorym z byciem w zwiazku, ale nie mnie :) zrozumialam tez, ze zwiazek z R jest fajny,i kocham tego faceta bardzo mocno.... mimo to, ze R nie jest taki jak bym chciala, on ma tego swiadomosc i nad tym pracuje. A ja wiem, ze musze bardziej w niego wierzyc, i nie projektowac na niego moich mysli, w ktorych przewija sie film, ze R to slaby zawodnik, bo to nieprawda!!!!

Powrocilam wiec z Parisa i znow zyje z codziennoscia na plecach, ale w glowie mam pelno planow, i jestem przepelniona niesamowita energia. Moje mini wakacje to zwiedzanie, odpoczywanie, picie wina, smakowanie, i rozmowy o wszystkim i o niczym oraz spotkania z cudownymi babeczkami, ktore tez maja swoje problemy, male i duze... ale walcza one ze swoja codziennoscia, by byc szczesliwymi!!
I to jest wlasnie to z czym wrocilam ze Stolicy, moja pamiatka z Paryza, to nie miniaturowa wieza Eiffel, ktora mozna przywiesic do kluczy, ale sila i przekonanie, ze cokolwiek by sie nie dzialo, jestem w stanie BYC, ZYC i w tym wszystkim byc szczesliwa, bo to JA o tym decyduje!!

Tymczasem jednak, wczoraj zaliczylam impreze Halloweenowa, ktora nie byla tak fajna jak w tamtym roku, ale mimo wszystko podobalo mi sie :) A jutro juz ide do pracy.
Ciezko zaczynac w weekend, ale w sumie co za roznica, wazne zeby pensja na koniec miesiaca radowala moje oczy! :) A za 7 tygodni znow Boze Narodzenie...w sklepach pojawily sie juz swiateczne dekoracje, wczoraj kupilam pudelko na ciastka, za cale 2euros ... piekne jest :) i choc ciastek pewnie za wiele nie zrobie, to sobie przyzeklam, ze jednak wypelnie to pudelko... czekam juz na ferie swiatecznych swiatelek, rozswietlajacych miasto i na grzane wino. Lubie ten czas, i za chwil pare zaczne sie do niego przygotywac.

Na razie pozwole sobie zyc ciagle wspomnieniami z moich "samotnych" wakacji i postaram sie z Wami podzielic zdjeciami, ktore udalo mi sie zrobic, dzis jednak odpuszczam to sobie i spadam pod koldre... coz pazdziernik bardzo mnie rozleniwil ale i zmeczyl, fakt pozywtywnie zmeczyl, ale wyspac sie tez musze...
Listopad bedzie pracowity...

Jesien w Compiègnie mienila sie kolorami... 
spokoj otaczal mnie ze wszystkich stron... cisza...
ja lubie cisze!

7 komentarzy:

  1. zawsze powtarzam ze wszyscy jestesmy pelni wad. Nikt nie jest ich pozbawiony. swoje wlasne tak ladnie tlumaczymy , ubieramy w puszyste i barwne slowa usprawiedliwienia i lecewazenia naszych przywarow. u innych urastaja one do rangi cierni kolacych- szczegolnie u tych innych, ktorym przyszlo nam zyc pod wspolna strzecha. Zawsze powtarzam , ze nasz parter to odzwierciedlenie nas. masz cienkiego zawodnika za wspolpartnera, tzn., ze Ty tez jestes cienka- tak to trzeba sobie tlumaczyc. po prostu w zyciu bywa tak, ze swoj trafia na swego. Nic innego nas nie zainteresuje jak to, co znamy. A skoro ciency jestesmy to i tacy osobnicy nas przyciagaja. Dlatego wynajdz w R. pozytywne cechy i tego sie trzymaj. Jak Ty spojrzysz na swiat, a tym swiatem jest tez Twoj R. tak on spojrzy na Ciebie. Co mu dasz to dostaniesz. Co on Ci da, to on od Ciebie dostanie. Tranzakcja wymienna, ktos musi przerwac gre i odwrocic zasady...no i oczywiscie cierpliwie poczekac na wynik.

    Uwielbiam niezaleznosc. Dla mnie problemem w momencie hajtania sie bylo, ze jak to? Dam rade siedziec na pensji meza? To troche z domu wyniesione: Matka za duzo byla przez swojego meza ponizana za zbyt male zarobki. ojciec nie wyrabial, ale wina obarczal ja. Dlatego kobita parla abysmy sie poksztalcily: myslala ze to nam ulatwi zycie i da niezaleznosc. W sumie sie nie pomylila. tam mam we lbie wypracowane, ze te lata wychowywania Malej i zarzadzanie zarobkami eMa byly dla mnie psychicznym dolem. Czuje swa wartosc kiedy pracuje, choc on mi nigdy niczego nie wypomnial. tylko jest nierealny w swoich mozliwosciach finansowych. nie stapa, kiedy o wydatki biega realnie po ziemi- robilby wszystko na raz...a tu trzeba stopniowo bo konto peknie. Nie ludze sie, on sie tego nie nauczy. Wyuczy sie tylko reakcji typu czerwona lampa na moja mine, warkniecia i odpuszczania, ale czasami pofolguje jak spuszczony z lancucha. No i wtedy moja dzialka do przewalenia to nauczyc sie tego aby z tym warczeniem i okazywaniem niezadowolenia nie przegiac, bo zdarzac sie mu bedzie, ze nagle obdarzy mnie maszyna do mycia podlog w tym miewielkim mieszkaniu. Co tez sie juz i stalo. dobra, ale nie o tym. No coz chcesz niezaleznosci? No to wal w to, ale wiesz , ze z reguly wiaze sie to z tyrka, czyli wstawaniem regularnym o okreslonych porach, praca w weekendy czasami ( miala taka jedna, ze robilam podwojne zmiany w sobote i niedziele), narobieniem sie i innymi dyskomfortami-chociazby kontaktami z niefajnymi ludzmi. Cos za cos. Ja w to wchodze. bo jak milo jest potem zarzadzil "swoja"- wasza , ale zarobiona przez Ciebie forsa:))

    Poza tym nawet artystyczny fach ma w wykonywaniu go niewiele z artyzmem wspolnego. To techniczne, czasami dosc zmudne dzialania, efekt ktorych na artyzm wyglada. kiedys ogladalam program o wspinaczkach. Jeny jacy Ci ludzie piekni fizycznie byli. jak cudnie zbudowani. jacy zwinni i ...robiacy program nazwal to co oni wyczyniaja artyzmem ciala ( cos na styl pantomimy, baletu). no i gosc robiacy w tych skalkowych wyczynach parsknal smiechem. Dziennikarz widzi tylko piekno, a nie slyszy jak sapia, jak sie poca, jak spadaja, jak cwicza.......Czyli cwicz swoje umiejetnosci. bez pracy nie ma kolaczy:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najlepiej to wez i ten komentarz wykasuj bo napisalam jak jakas nawiedzona:))

      Usuń
  2. Witajcie dziewczyny,
    krotko dodam tylko : szanuj siebie i swa prace, a wtedy inni rowniez beda ciebie i twa prace szanowac. Niezaleznosc finansowa w zwiazku jest istotna, ale mezczyzni maja kompleksy wiec lepiej nie podkreslac tego faktu.
    Poza tym daje pewnosc siebie i to przeklada sie na pozytywne nastawienie do swiata. Slowem wszystko pojdzie jak lawina, ale poczatek jest zawsze trudny i warto sie na to nastawic.
    Powodzenia zycze i wytrwalosci :)

    Nika

    OdpowiedzUsuń
  3. kobity ja nie o niezaleznosci finansowej tylko mowilam :)
    Ania a Twoj dlugasny komentarz zostaje bo jest w nim sporo prawdy!! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niezaleznosc finansowa jest tylko poczatkiem i podstawa kazdej innej... To takie a, b, c a potem masz jeszcze caly alfabet :)
    Mnie tez komentarz Ani wydal sie wartosciowy i dobrze, ze go nie wykasowalas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej Majus, fajnie, ze juz jestes:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doskoku jestem :) 2 dni w pracy byly dosc ciezkie ... bo w weekend niby spokojniej, ale mniej personelu do pracy...wiec czasem przydaloby sie rozerwac ;) a teraz jeszcze 3 dni i wolne ;) W tym mam jedna godzine do odebrania bo dzis skonczylam o 20h a jutro zaczynam o 7h, wiec nie mam 12h odpoczynku tylko 11h i ta godzinke sobie odbiore w srode, tzn skoncze prace godzine wczesniej :D

      Usuń