piątek, 25 kwietnia 2014

Tesknota

za blogiem ... co raz wieksza, ale jeszcze chwile potesknie bo za Mama bede tez tesknic, a ona juz w niedziele wieczorem wyjezdza, wiec nie ma mnie od jakiegos czasu...
Swieta minely, ja przeziebiona jestem... do pracy chodze, ot proza zycia...
No dobrze mi jest i korzystam wiec z tych ostatnich dni z Mama...
zajrze tu pozniej, moze w przyszlym tygodniu...


A tak bylo w Colmar tuz przed Wielkanoca... materialowe kaczko/kurki byly praktycznie wszedzie i nikomu nie przyszlo do glowy by to zniszczyc czy ukrasc...ot oko cieszyly i ladnie ozdabialy starowke :)


2 komentarze:

  1. Zawsze marzyłem, aby odwiedzić Francję. Jeszcze za zgrzebnej komuny (1967) rozpocząłem naukę jęz. francuskiego, który to kocham do dziś, choć coraz mniej biegle nim władam. Już po pierwszych lekcjach tego przepięknego języka, stać mnie było na taką oto tfu - rczość:
    Pod piękna dewizą mej Pani Profesor - "Qui veut, peut" dopisałem swoją: "Qui ne veut pas, doit" Już wtedy byłem un peu méchant!
    Je te salue et t'invite chez moi

    OdpowiedzUsuń