czwartek, 21 maja 2015

Kalejdoskop

Jestem jak na hustawce raz popadam w euforie, a raz w dol gleboki niczym Row Marjanski. Caly wachlerz emocji i uczuc mna rzadzi. Wczoraj poplakiwalam cicho w kacie i ocierajac lzy marzylam o tym, zeby w koncu nastal zwyczajny czas, bez ciaglego zastanawiania sie co to bedzie i jak to bedzie.
Cale szczescie, ze potrafie sobie wiele rzeczy wytlumaczyc, i jestem z sama soba w dobrym kontakcie bo inaczej marnie bym skonczyla.

Lubie wiedziec skad pewne emocje i zachowania przychodza, rozkladam je wtedy na czesci pierwsze i zazwyczaj udaje mi sie ich pozbyc szybko. Jednak nad skutkami myslenia trzeba tez popracowac i dzis wlasnie jest taki dzien. Recykling.

Wczoraj bylo zimno i paskudnie, z tego wszystkiego nagotowalam gar kapusniaku. Naprawde gar, bo zupy zostalo mi jeszcze na dzis, a biorac pod uwage fakt ile zjada R. to ilosc zupy byla naprawde imponujaca... i w sumie na dobre wyszlo, bo dzis mam wolne od gotowania...jeszcze tylko zmywanie na mnie czeka..ale jest dopiero 10h rano wiec jakos to ogarne....Tak, nie mam zmywarki i tez nad tym ubolewam, ale coz... w kuchni nie mam jej po prostu gdzie wstawic, o funduszach nie wspominam, bo ich tez nie posiadam chwilowo, ale w sumie brak tego kuchennego sprzetu bardziej wynika z rozkladu kuchni. Mebel pod zlewem jest jaki jest i gdybym chciala wstawic pod niego zmywarke to musialabym go rozmontowac calkowicie badz wywalic dol szafki, a to laczy sie i tak czy tak z rozpierducha mebla. Mieszkanie jest wynajmowane, a meble w kuchni nie sa nasze, wiec sprawa jest oczywista. Myslalam nad zmywarka malutka taka na 6 nakryc, ale to wg mnie nie jest rozwiazanie na nasza duetowa rodzine mimo wszystko... wielki gar po kapusniaku i tak by trzeba bylo myc recznie, bo nawet kolanem w takiej zmywarce bym go nie upchnela!
No to mysle jeszcze... moze bede miec jakies objawienie...

Jestem z siebie cholernie dumna bo od dluzszego czasu wstaje po 7h przed 8h rano i juz kolo 10h jestem  w miare wyjsciowa. Opracowalam sobie taki plan, ze jak tylko postawie pierwsze kroki w lazience to od razu biore prysznic, bowiem jesli tylko wyjde z niej, to prysznic przy dobrych wiatrach wezme kolo poludnia, a to rowna sie temu, ze marnotrawie po prostu mnostwo czasu, ktory moglabym wykorzystac na cos innego, chocby na malowanie paznokci badz malowanie czegokolwiek innego :P 

Stalam sie bardziej uporzadkowana i planuje czynnosci, nie zawsze je realizuje, ale jednak staram sie trzymac planu.
Dzis jest czwartek i w planie mam robotki reczne na balkonik - no wlasnie, bo o tym powinien powstac post glowny, ale chyba zostawie to na jutro - ktory cieszy moje oczy, ale jeszcze czegos mi na nim brakuje :) I inne prace domowe, ktore sa niezbedna czynnoscia, bo przy R nie potrzeba mi tuzina dzieciakow...kanapa rozwalona, poduszki zgniecione, na podlodze jakies paprochy, ktore materializuja sie przy nim blyskawicznie, kruszyny bo przeciez w nocy trzeba cos przekasic, ogryzek juz przysuszony bo po przekasce jablko dobrze mu robi, a i kubek po porannej kawie, ktory stara sie po sobie wynosic, ale nie zawsze o tym pamieta... ja wiem, ja nie mam co utyskiwac, bo i tak bez dzieci dom to i latwiej zapanowac nad porzadkiem, wiem.. ale jak sobie czasem pomysle jak mi dobrze jest kiedy R pracuje gdzies poza domem, a wowczas ja moge cieszyc oczy blyszczaca tafla lustra nieskalana ani jedna kropla wody, i bialym dywanikiem bez ani jednego paproszka...No ale w zyciu nie mozna miec wszystkiego, wiec i R zony niemiauczacej miec nie moze! :D 

Koncze te moje wypociny i lece do sterty naczyn...moze jakies ciasto upieke, wczoraj marchewke utarlam, wiec wybor przepisu bedzie chyba oczywisty ...

Po kazdej burzy wychodzi slonce... tego sie bede trzymac! 

P.S.
nadal czekam na cud....
Autor: Tamara Lempicka  



6 komentarzy:

  1. Oj chyba masz doła.. Na pocieszenie dodam, że każdy ma czasem gorszy dzień, a u Ciebie chyba już powoli wychodzi słońce, sądząc po tej odrobinie humoru w końcu posta ;) Miłego czwartku, mimo wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jago Buniu :) doly sa potrzebne zeby nie tracic kontaktu z rzeczywistoscia ;) mnie sa one niezbedne chyba, bo wowczas lepiej mi sie pracuje .... jak to mawiala moja babcia: gdy Ci smutno gdy Ci zle za robote zabierz sie! :) I dzieki temu znow cos przemalowalam, poprawilam, uszylam, zrobilam cos z niczego i przyszly do glowy kolejne pomysly :)
      Takze dziekuje bardzo za pocieszenie :) i Humor sie poprawil :) Milego piatku kochana! :* Pozdrawiam slonecznie!

      Usuń
  2. Maju , przytulam.
    A co do maszyny, to mialas racje. Bystrooka, Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dziekuje :* czuje sie lepiej, mam nadzieje, ze okna pomylas :P setnie mnie z tymi muchami ubawilas wczoraj :D A maszyna... czeka na mnie w Gizycku, brat R mi ja obiecal... oby mi sie ja udalo zabrac tego roku do domu!! :) Tak tez mi sie wydawalo, ze Twoja tez zmienila kolor :) fajnie, pasuje bardzo :) Sciskam :*

      Usuń
  3. Sama nie wiem...moze cuda zdarzaja sie tym, ktorzy nie czekaja na nie tylko wychodza im na przeciw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hej Aniu, jak zawsze czas przyniosl dobre wiesci... poza tym oddalam to wszystko Bogu, on wie co z tym wszystkim zrobic...

      Usuń