poniedziałek, 17 maja 2010

Dzis uslyszalam, ze mam dziwny akcent...

ludzie!!! Zatem okazuje sie, ze ja w ogole mam jakis akcent!! :))
Alleluja!! :))
Nie myslalam, ze kiedys doczekam takiego dnia :)))
Niech zyje Polka we Francji!!

Na dodatek po raz kolejny zaczepil mnie jakis mlodzian na ulicy i najpierw zapytal o godzine, a po chwili juz przeszedl do konkretow pytajac czy jestem mezatka... no, a ze jestem to i odpowiedzialam zgodnie z zaistnialym stanem cywilnym, na co uslyszalam, ze to wielka szkoda, bo jestem taka piekna.... no i to przynajmniej byl pierwszy facet, ktory mnie zapytal o stan cywilny, bo innym jakos moj maz by chyba nie przeszkadzal...

Jednym slowem ciekawe ja mam zycie w tej Alzacji...
A jutro ide do Pole emploi...
... pracy mi sie chce i zarabiania pieniedzy!!! No to lece poskakac po anonsach jeszcze, a pozniej przygotowac papiery na jutro i przede wszystkim mezowi kolacje trza bedzie zrobic... dzis grzanki z cebulka, wedlina i serem zoltym... chyba mi jezyk do tylka ucieknie!
Nienawidze byc na diecie, ale jak mus to mus... w koncu jakos trzeba wygladac!

7 komentarzy:

  1. Chciałbym ostudzić Twój zapał :)... to stary chwyt na zegarmistrza:), nie o Ciebie mu chodziło, a o zegarek, bądź o telefon komórkowy :)). Mam nadzieję, że je jeszcze posiadasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kminek - co za optymizm!!! Hahaha - ależ się uśmiałam. Ojej, ojej... no - już, już się uspokajam. Hihihi.

    Maju - chyba pojedziemy z moim Mężem do Ciebie, bo mnie nikt nie zaczepia (oprócz podejrzanych typów śledzących węża, tudzież wariatów). Może Mężowi ktoś trąci tą zazdrości strunę :)
    Co do akcentu - to każdy jakiś ma. Ty masz północny:)
    Znowu dieta? Ech... ja ostatnio się rozpuszczam - jakieś sałatki, buły. Ale nie będę Cię drażnić.
    Napisz, jak poszukiwanie pracy i jak sobie radzisz bez mebli? A co u męża? Dużo pytań mam, wiem :)

    Ściskam!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. heheheheh Kminek, a ja glupia myslalam, ze oni tak na mnie lece... teraz juz wszystko wiem... mam nadzieje, ze Ty tak swojej Pestki nie podrywales, bo znasz sie na rzeczy widze hehehehehe

    Kura wsiadaj w ta kapsule ze swoim Mezem i przylatujcie :)) tylko, ze jesli chcesz z ta zazdroscia cos podzialac, to musisz chadzac sama, mnie nie zaczepiaja jak ide z R. widac sie boja, albo widac, ze towar zajety hehehehe

    A co do Twoich pytan, to... bez mebli jakos sobie radze, ale co raz czesciej zaczynam czuc brak stolu i krzesel, bo bardzo niezdrowo jadac z zoladkiem wcisnietym w uda, a i na lezaco jada sie jakos ni w kij ni w oko, poza tym sofy do wyciagniecia gnatow przed tv, i szafy na ubrania, ktore walaja sie po jednym pokoju i stwarzaja obraz nedzy i rozpaczy.
    U meza, jest okok, pracuje, pracuje, pracuje, pracuje.... no i to tyle w wielkim skrocie ;) nie slysze zeby sie skarzyl, zatem chyba tragedia sie zadna nie dzieje.... a z szefem wiadomo jak jest... pokaz mi takiego bez wad :)) Reasumujac zle nie jest.
    Poszukiwania pracy ciagle tak samo... ale o mojej wizycie w Pole emploi napisze za chwil pare, jak wena nadejdzie :))

    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Pesteczka moja zegarka nie posiada, a telefon ma taki jak i ja :) mało szałowy zresztą :)... na urok osobisty ją poderwałem :))

    OdpowiedzUsuń
  5. :D jak to moje chłopisko kochane cos napisze to boki zrywać :)

    a ja bardzo żałuję że nie uda nam się spotkać ( też bym się dała podejść na zegarek tak dla próżności ... jakby ktoś tak chciał do mnie podejść :) )
    Szukaj tej pracy a ja trzymam kciuki za znalezienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem fajne zdarzenie:))) Co prawda, kobieta powinna znac swoja wartośc i z powodu dziwnych - tanich komplementów nie "skakać" z radochy, ale.... która z nas tego nie lubi? Przecież to jest "szalenie" miłe. Jeżeli nie na zewnątrz,bo chlop własny łypie okiem, to wewnątrz można się uśmiechnąć:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tam z radosci nie skacze, ale wlasnie lechcze mnie to bardzo mile :) i jak se tak gadaja, to niech gadaja, przeca nie bede zaprzeczac hehehe

    OdpowiedzUsuń