wtorek, 25 maja 2010

Moja pierwsza ksiazka...

czytana po francusku... jeszcze niekiedy z pomoca slownika. Czuje sie i tak bardzo zadowolona, ze jakos daje rade, po 2 latach i 7 miesiacach zycia we Francji czytam cos co nie jest tylko listem, ulotka reklamowa, lub gazetka miejska, ha na dodatek czytam ze zrozumieniem!
Bez ksiazek zycie dla mnie jest ubogie i plytkie, myslalam, ze juz zawsze bede mogla tylko czytac ksiazki pisane po polsku, a tu taka niespodzianka... Oczywiscie lektura, ktora sie teraz racze jest pisana dosc jasnym i prostym jezykiem, nie jest to zadna pozycja na miare "Pana Tadeusza", ale ot opowiesc o zydowskim chlopcu zyjacym w czasach okupacji niemieckiej.
Mozliwe, ze wielu z Was zna juz ta opowiesc, oraz inne ksiazki tego autora. Kilka pozycji czytalam bedac jeszcze w PL, choc akurat ten tytul mi nie wpadl w rece... widac czekal na mnie tutaj... moze to i dobrze, bo Eric-Emmanuel Schmitt zawsze nalezal do pisarzy, ktorych lubilam. Jesli wiec nie znacie jego piora, to polecam Wam serdecznie!
A ja czytam..."Dziecko Noego" Eric-Emmanuel Schmitt

7 komentarzy:

  1. To jest książka, czy książeczka? Chodzi mi o rozmiar i pojemność (p) :)) Nie znam tego pisarza. Musze chwilę się zastanowić co to ja francuskiego czytałam? Hm... Kurczę nie wiem.... Mi to hamerykanska literatura leży... ojej spokojnie. Teraz mam właśnie francuski wątek literaturowy.. tyle tylko, że po polsku. Facet nazywa się Michel Houellebecq " Cżastki elementarne". Dośc trudna to literatura. Powodzenia Maju:)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja droga, to 188 stron to dla mnie jest ksiazka, i to nic, ze ma czcionke troche wieksza niz wiekszosc ksiazek, dla mnie idealna hehehe A o czastkach elementarnych to ja sie juz swego czasu naczytalam... w czasach pierwszego malzenstwa...dlatego zycze CI powodzenia i milej lektury :)) Dzieki za zyczenia powodzenia, przydadza sie :))

    OdpowiedzUsuń
  3. o czytałam !! i o Piłacie też i jeszcze coś :) jakiś rodzaj scenki rodzajowej :) kiedyś zapisywałam sobie tytuły i autorów bo nie byłam w stanie spamiętać ale potem zapomniałam gdzie spisywałam :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehe oj Pesteczko, dobra jestes :))) Ja nie zapisuje, bo zazwyczaj pozniej i tak wywalam kartke do kosza, albo plik z dysku... po co sie wysilac, w koncu ksiazki sie czyta dla przyjemnosci, wiec jak sie trafi po raz kolejny ten sam ttul, to sie czlowiekowi co najwyzej utrwali hehehe

    OdpowiedzUsuń
  5. a to mi się też często zdarza jak na jakiś horror albo thriller trafię :) czytam czytam i mówię sobie co będzie dalej :) potem jestem rozczarowana że pisarz taki byle jaki bo akcja jest do przewidzenia a potem zapala się żaróweczka ! ja juz to czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. a ja takich ksiazek nie czytam... mam za wybujala wyobraznie i pozniej mam zwidy hehehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. heheh to własnie u mnie się tak robi po filmach :D boje sie potem strasznie :D

    OdpowiedzUsuń