poniedziałek, 12 listopada 2012

Maniek

Od wczorajszego wieczoru jest u nas najlepszy kumpel R. w sumie to on jest nasz, moj i R. ot po prostu ja z naszym kumplem rozumiem sie swietnie, mamy czasem wrecz identyczne podejscie do zycia, poglady, podobnie myslimy, a moze raczej mamy podobnie poukladane w bance...czyli jestesmy z tej polki rozwaznych, zawsze myslimy przed, a nie po fakcie.

Coz moj R. to jakos taki nie jest, ale w sumie od zawsze wiedzialam ze R. to R. niby dorosly, dojrzaly a czasem kompletnie zagubiony, na szczescie mamy z R. jakies polaczenie niewidzialne dla oka, ze znamy swoje mysli, ot czasem nawet patrzec na siebie nie musimy, a i tak wiemy co nam po glowach chodzi!
Maniek jest fajny gosc po prostu, taki nasz brat!
Ciesza sie nam michy, ze go mozemy goscic u siebie!
Maniek mieszka nadal na polnocy FR, tam sie chlopaki poznali, i ja tez wlasnie tam poznalam Manka. Duzo wspomnien mam z polnoca dzieki Mankowi i jego drugiej polowie, ktora akurat podobna jest do mojego R. ... co za dziwny zbieg okolicznosci, prawda? Wlasnie wczoraj sie posmialismy, ze ja i Maniek mozemy sie wspierac w naszej codziennosci, by dawac rade zyc z tymi naszymi drugimi polowkami :)

Przyznam sie, ze bardzo cieszy mnie to, ze ktos jest w chacie jeszcze oprocz nas...jakis pelniejszy wydaje mi sie wowczas ten dom, wiecej w nim zycia. Dziwne, bo do tej pory lubilam ta nasza domowa cisze... Niby nie za duza ta zmiana, bo przeciez chlopaki poginaja i wracaja dopiero wieczorem, ale jakos tak milo jest, hmmm rodzinnie?
Chyba musze popracowac nad tym odczuciem, ktore ostatnio mocno daje mi do myslenia.
No ale w przerwach na to myslenie, nadal sciska mnie w dolku,bo przeciez juz w ten piatek egzamin... jutro mam kolejny jazdy, mam nadzieje, ze je mam, bo w poprzednim tygodniu, w czwartek moja instruktorka miala pewien zabieg i byla w szpitalu. Mam nadzieje, ze wszystko z nia ok. Na razie nikt do mnie nie dzwoni, wiec chyba nie ma zadnych zmian...
No a w srode scenic juz bedzie w naszym posiadaniu, w czwartek wiec pojde go zarejestrowac i ubezpieczyc... a co kuc zelazo poki gorace trzeba!
Ach jak bym chciala sie juz nim przejechac, tak po prostu z przekonaniem, ze juz w koncu moge prawnie prowadzic auto i jechac byle gdzie, nawet na polnoc FR... odwiedzic przyjaciol! :)


4 komentarze:

  1. niezwykly zakątek alias pestka12 listopada 2012 18:37

    ja rozumiem ... też mi po przeprowadzce na południe Polski brakuje tego co było na zachodzie - tu nikogo nie znam , nie ma z kim pogadać. I chociaż lubię swoją samotność i spokój w domu to jednak...
    na piątek kciuki nadal trzymane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że u Ciebie cały czas coś się dzieje. Oczywiście trzymam kciuki za powodzenie:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajni sa wlasnie tacy "swojscy" goscie, tacy przy ktorych czujesz sie jak w domu i nie wazne czy jestes u nich czy goscisz ich u siebie:)) Zrelaksuj sie, zrob se kapiel z aromatoterapia:)) kadzidelko, mantra i ....patek nalezy do Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Pesteczko, oj u Ciebie to dopiero zaszly zmiany widze :) ale nie martw sie odbudujesz swoj swiat :) a mozliwe ze nawet bedzie ciekawszy :) u mnie tak wlasnie sie stalo!! :) glowa do gory!!! i dzieki za kciuki!!!

    oj tak Kacperku, u mnie nudy nie ma :) i trzymaj dzielnie nadal! :)

    Ania zebys wiedziala, zero stresu, ot swoj w chacie :) a co do kapieli i tych spraw...tak jest zamierzam wlasnie oddac sie takim przyjemnosciom na wieczor przed egz. by powalic swoim pieknem polaczonym z piekna jazda egzaminatora :P

    OdpowiedzUsuń