czwartek, 15 listopada 2012

No i juz

Maniek pojechal... przedtem jednak pojechali z R. do Niemiec i zakupili w ruskim sklepie pelno polskich kielbas, majonezow, ogorkow, slodyczy i czego dusza zapragnie :) Maniek wpadl do sklepu jakby w zyciu zarcia nie widzial :) Ale dobrze go rozumiem, bo my sami na poczatku to wpadalismy do tego sklepu z jezorem wywieszonym do pasa, wszystko sie chcialo kupic, bo polskie :) A we Francji takich przysmakow nie ma! Cwikly sie nie kupi, nie ma lewara, a poza tym w Niemczech taniej, co tez wlasnie Maniek od razu zauwazyl. Namawiamy go na kolejny przyjazd, moze na Swieta, zeby przyjechal razem ze swoja R. atmosfera swiateczena zaczyna sie rozkrecac na calego, i kazde miasto, miasteczko, a czasem i wioseczka bedzie mialo swoje Marché de Noël...Moglibysmy dzieki temu spedzic razem Swieta, a i na Sylwestra tez mamy juz mozliwosc sie wybrac, i my mamy zamiar skorzystac...no ale pozyjemy zobaczymy, w sumie mogliby przyjechac, pozwiedzali by troche, bo tak Maniek przyjechal, a w sumie nic nie zobaczyl, nawet na starowke nie mieli czasu podskoczyc. Nastepnym razem zatem :)

Nasz wypasiony espace stoi juz pod domem :) naprawde jest w swietnym stanie!! Nawet Maniek - a ten jest mechanikiem, i potrafi naprawic prawie kazde auto - powiedzial, ze trafilo sie nam ono jak slepiej kurze ziarno, bo generalnie za taki stan auta to srednio 3,5-4 tys euro sobie licza, a my mamy to auto za ... nawet nie 1 tys euro!! Sprawdzilam dzis rano przez neta, na specjalnej stronie czy czasem samochod nie jest obciazony mandatami, albo zajety przez komornika, ale czarno na bialym stoi, ze nie, i ze jest z nim wszystko ok. Wsiadlam dzis sobie do tego auta, i tak sie juz nie moge doczekac kiedy nim pojade :) ech ... no ale czekam cierpliwie! Moze w weekend wezme go troche wysprzatam, bo widzialam, ze trzeba by go odkurzyc, i moze na myjnie podjechac, ale moze to zrobie dopiero jak juz bede miala prawko, na razie sie wstrzymam, zeby nie robic sobie jeszcze wiecej chetki :P
R. poszedl zalatwiac ubezpieczenie, mam nadzieje, ze wybierze cos rozsadnego...zreszta to po to zeby znalezc cos jak najszybciej, nasz poprzedni ubezpieczyciel wcale nie byl tani, a teraz mozna znalezc juz cos bardziej interesujacego, lepsze pakiety. Mialam isc z nim, ale stwierdzilam, ze nie, pozwole mu sie wykazac, bo ostatnio nie daje mu na to szans, przez to, ze ja sie wszystkim zajmowalam :P No to dzis nadszedl ten dzien, ze sam moze to zrobic, a ja i tak poszukam innej oferty jakby co, przeciez ubezpieczyciela zawsze mozna zmienic :D

No i to tyle, zadnych nowosci nie mam, oprocz wlasnie tej, ze srebrny "espasik" cieszy moje serce :D


5 komentarzy:

  1. niezwykly zakątek alias pestka15 listopada 2012 18:06

    pogratulować nabytku :)) niech służy dłuugie lata i prowadzi się bez niespodzianek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli teraz to tylko prawo jazdy i szerokiej drogi...ale wiesz co? Z myjnia zastanow sie. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze nie od razu Krakow zbudowano. Prawko mam od trzech lat a na myjni jeszcze nie bylam. fakt, ze my mamy tak, ze sprawy samochodu niezbyt mnie interesuja. Nie wazne czy on bedzie mial 45, czy 145 PS. Czy beda mu sie szyby po dluzszym przyciskaniu pilota same opuszczac....on ma jezdzic. A myjnie , sprzatanie auta ( czasami, ale rzadko, robie to ja),warsztaty to popycha eM.
    Pamietam, jak chcialam pierwszy raz na miescie zaparkowac i ....myslalam ze zajade facetowi i sobie samochod. pamietam jak mi Laura nawijala, ze ona zaraz po prawku, dzieki Bogu miala starego volvo, chciala wjechac w dosc waska brame i zajechala samochod niezle...
    Z drugiej strony, jezeli ktos musi, to czemu nie, bo np.: Dione w Polsce zdala egzamin na prawko za pierwszym podejsciem i po dwoch tygodniach jechala juz autobanami przez Niemcy. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Pesteczko nie dziekuje ;) ale fajny jest, w srodku nie za bardzo sliczny, bo nie za bardzo lubie jego dizajn, ale fajne auto...betoniarka wejdzie, sprawdzalismy wczoraj :P

    Ania no tylko wlasnie prawko do szczescia brakuje!! a co do myjni, wiesz meganke juz mylam w myjni nie raz nie dwa :) u mnie pod chata jest ;) nas znaja tam :) wiec sobie pozwalalam i R nie mial nic przeciwko :) ale do mechanika to juz R jezdzi, bo mnie szkoda czasu bylo, a nasz mechanik to tez znajomy wiec se chlopaki gadaja o zyciu przy okazji :)
    A ja to tez z tych co chca jezdzic i sie nie boja, wiec mam nadzieje ze bedzie ok!! A tak w ogole gratki dla Dione :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas ubezpieczyciela można raz do roku praktycznie zmienić. Ale warto poszukać. Ja w tym roku zmieniłem. Szukałem najtańszego. W efekcie płace o połowę mniej. Fana ta twoja bryka aż się marzy o dłuższym wyjeździe wakacyjnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Casa u nas tez tak mozna,i wlasnie za rok zmienimy, jak na razie R znalazl ubezp, ja tez, ale jak zaczelam dzwonic i o szczegoly pytac to blado to wygladalo wszystko. Pozniej znalazlam fajnego ubezpieczyciela ktorzy dzialaja tylko w sieci, no i niestety tez wtopa, bo chcieli zeby im zaplacic 830e ale za rok z gory...no na kasie to ja nie spie - przynajmniej jeszcze nie :) - wiec nic z tego, dlatego przemeczymy sie u tego co zdziera kasiore ale przynajmniej co miesiac mozna placic. Myslelismy zeby pozyczyc kase, no ale lepiej nie, ostatnio mamy zle doswiadczenia z kredytami ;)
      No i wakacje tez nam sie marza...wszystko wskazuje na to, ze dopiero w lipcu na wesele brata R. zjedziemy, wczesniej trzeba kase na to zarobic :P

      Usuń